Na co dzień spotykam się z tragicznymi historiami, trudnymi emocjami, dramatami ludzkimi, których niestety głównymi bohaterami są dzieci i młodzież. Jako psychiatra pracuję z nimi w szpitalu psychiatrycznym, w poradni i gabinecie. Od rodziców słyszę pytania: „Dlaczego? Po co? Czemu to spotkało moje dziecko? Moją rodzinę?”. Niestety na te pytania nie ma prostych odpowiedzi. Nie ma dla tych rodziców prostej recepty, której oczekują.

To był ostatni dzwonek. Wielu uczniów go nie usłyszało podczas ostatniego dnia szkoły, bo już jakiś czas temu przestali do niej chodzić. Nasi podopieczni nie mieli siły wstać z łóżka. Nie wychodzili z pokojów, bo bali się ludzi. Nie włączali kamerki podczas lekcji online, bo widok samego siebie powodował płacz związany z niską samooceną. W takim stanie psychicznym są młode osoby, które razem z rodzicami – na szczęście – zgłosiły się po pomoc do Fundacji „Twarze depresji”.