Światowy Dzień Zakrzepicy 2025 – konferencja prasowa
Objawy zakrzepicy, czyli żylnej choroby zakrzepowo-zatorowej bywają trudne bądź niemożliwe do wychwycenia. Co czwarty zgon na świecie spowodowany jest powikłaniami zatorowo-zakrzepowymi. M.in. o zagrożeniach i czynnikach potęgujących ryzyko dyskutowali eksperci podczas konferencji prasowej, zorganizowanej z okazji Światowego Dnia Zakrzepicy, przypadającego 13 października. Swoją perspektywę przybliżył pacjent, który w maju przeszedł przełomową operację.
Eksperci w dziedzinie chirurgii naczyniowej, flebologii, kardiologii interwencyjnej i hematologii wyjaśnili specyfikę zakrzepicy, podzielili się doświadczeniami i statystykami. Szacuje się, że rocznie w Unii Europejskiej z powodu powikłań zatorowości i stanów z tym związanych umiera około 500-600 tys. osób. Eksperci podkreślali konieczność zwiększania świadomości wśród pacjentów, ale także wśród lekarzy.
“W ciągu roku przynajmniej ośmiu pacjentów trafia do gabinetu lekarza rodzinnego z zakrzepicą żył głębokich kończyn dolnych bądź zespołem pozakrzepowym. Wiedza jest potrzebna, by tym pacjentom pomagać. Warto podkreślić, że najlepszym sposobem zapobiegania zatorowości i zespołowi pozakrzepowemu jest zapobieganie zakrzepicy poprzez stosowanie właściwej profilaktyki przeciwzakrzepowej” – powiedział prof. Zbigniew Krasiński, rektor UM im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu, prezes Polskiego Towarzystwa Chirurgii Naczyniowej. Prof. Zbigniew Krasiński podczas konferencji wyświetlił materiały z operacji udrażniania żył, gdzie przepływ krwi blokowały zmiany pozakrzepowe.
Swoją historię opowiedział 27-letni Maciej Kranc, który od urodzenia zmagał się z niedrożnością żyły głównej dolnej i żył biodrowych – w wyniku przebytej zaraz po urodzeniu zakrzepicy – i kilka miesięcy temu przeszedł przełomową operację.
“Urodziłem się w 6. miesiącu ciąży, miałem niewydolność wątroby, czego konsekwencją było krążenie oboczne. (...) Puchły mi nogi, bolały mnie, również przeszkadzały mi efekty estetyczne. Jestem fizjoterapeutą, pracuję głównie na nogach. Po operacji czuję, że też praca jest dla mnie łatwiejsza. Jestem po dwóch kontrolach, cały układ żylny działa dobrze. Muszę cały czas nosić pończochy uciskowe, wróciłem do normalnego funkcjonowania, wszystko jest dobrze, więc mogę myśleć o kolejnej operacji, o usunięciu żylaków” – mówił Maciej Kranc.
Prof. Maria Podolak-Dawidziak (Katedra i Klinika Hematologii, Terapii Komórkowych i Chorób Wewnętrznych, UM im. Piastów Śląskich we Wrocławiu) zwróciła uwagę, że ryzyko wystąpienia zakrzepicy może dotyczyć wszystkich. Prócz grupy pacjentów z zakrzepicą wrodzoną wyodrębniła bardzo dużą grupę pacjentów z chorobami sprzyjającymi zakrzepicy, np. nowotworami. Wskazała także pacjentów z nabytymi predyspozycjami do zakrzepicy.
“Narażone są osoby, które nie są chore, ale są w stanie szczególnym, jak kobiety w ciąży. W starszym wieku kobiety stosują hormonalną terapię zastępczą i też wśród nich jest więcej przypadków zakrzepicy. Osoby otyłe, a jest takich sporo, czy to mężczyźni czy kobiety, osoby leżące przewlekle, np. porażone” – powiedziała prof. Maria Podolak-Dawidziak.
Prof. Filip Szymański, prezes Polskiego Towarzystwa Chorób Cywilizacyjnych, w swojej wypowiedzi podkreślał, że Polska ma znakomitych ekspertów od powikłań zakrzepowo-zatorowych, natomiast problemem jest mała świadomość – zarówno po stronie pacjentów, jak i lekarzy.
“Dokonał się ogromny postęp w ostatnich latach odnośnie do możliwości leczenia. Mamy bardzo dobre leki, które są lekami skutecznymi, bezpiecznymi. Mamy leki generyczne, dostępne w dobrej, przystępnej cenie dla pacjenta. Mamy znakomite ośrodki leczenia inwazyjnego. Przełom, który dokonał się dzięki powstaniu tych ośrodków pokazuje, że my leczymy na poziomie światowym. Natomiast leczymy często już powikłania albo pacjent trafia do nas zbyt późno” – zaznaczył prof. Filip Szymański. Poruszył kwestię błędów pacjentów – czyli ignorowanie profilaktyki, nieprzyjmowanie leków bądź przyjmowanie ich nieregularnie, jak też kwestię błędów lekarzy, typu leczenie niezgodne z wytycznymi. Zwracał ponadto uwagę na aspekt współchorobowości i konieczność wdrażania terapii “szytych na miarę” pacjenta, dostosowanych indywidualnie.
Prof. Piotr Pruszczyk (kierownik Kliniki Chorób Wewnętrznych i Kardiologii z Centrum Diagnostyki i Leczenia Żylnej Choroby Zakrzepowo Zatorowej, Warszawski Uniwersytet Medyczny) przytoczył dane obrazujące niską rozpoznawalność zatorowości płucnej w naszym kraju oraz wysoką śmiertelność. Wskazał także, że śmiertelność poszpitalna wśród pacjentów, którzy nie wykupują leków jest trzy razy większa niż u pacjentów, którzy stosują leczenie.
“To, co mocno powinniśmy propagować, to po pierwsze centra specjalistyczne, leczące pacjentów skomplikowanych, bardzo wymagających, z ostrymi postaciami zatorowości płucnej – w Polsce jest kilkanaście takich ośrodków, certyfikowanych przez NFZ jest około 10 w tej chwili. Po drugie, powinna być opracowana ścieżka pacjenta – koordynowana opieka po zatorowości płucnej. Powinniśmy mieć wypracowane mechanizmy, które wzorowałyby się być może na KOS-Zawał. Wśród pacjentów w programie koordynowanej opieki po zawale jest dwukrotnie niższa śmiertelność niż wśród pacjentów poza programem. Trzykrotnie zmniejsza się liczba hospitalizacji u pacjentów będących w tym programie” – podkreślił prof. Piotr Pruszczyk.
Uczestnicy konferencji podkreślali ogromne znaczenie mediów w kontekście edukacji pacjentów na temat zakrzepicy – zwiększania świadomości, która przekłada się na zdrowie i życie.