Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

ChL-C - warto finansować nowe leki

30.05.2019

Nowe terapie na chorobę Leśniowskiego-Crohna dają zdecydowanie więcej korzyści zdrowotnych niż leki starsze; ponadto są opłacalne kosztowo – mówili eksperci w środę na spotkaniu prasowym w Warszawie.

Podkreślali też, że dzięki pojawieniu się tańszych biopodobnych odpowiedników starszych leków biologicznych, wydatki na programy lekowe dla pacjentów z tym schorzeniem istotnie spadły w ostatnich latach. Obecny na spotkaniu ekspert ochrony zdrowia Cezary Pruszko wskazał, że oszczędności wynikające z wprowadzenia leków biopodobnych mogą wynosić od 12 do 18 mln zł i można by je przeznaczyć na finansowanie nowych terapii.

„Choroba Leśniowskiego-Crohna zaczyna się zwykle w drugiej, trzeciej, czwartej dekadzie życia, czyli u ludzi młodych. Jest to najbardziej bolesne, ponieważ są to ludzie u progu życia, którzy zakładają rodziny i rozpoczynają pracę, studiują” – powiedział konsultant krajowy w dziedzinie gastroenterologii prof. Jarosław Reguła.

Oficjalnie podaje się, że w Polsce na chorobę tę cierpi 15 tys. osób, ale liczba chorych może sięgać nawet 30 tys. Zalicza się ją do grupy tzw. nieswoistych zapaleń jelita (NZJ). Choroba ma podłoże autoimmunologiczne. Związane z nią zmiany mogą pojawić się w każdym odcinku przewodu pokarmowego – od jamy ustnej aż po jelito grube. Mogą też występować objawy pozajelitowe.

Objawy schorzenia mogą być bardzo różnorodne, ale do najczęstszych zalicza się: utrzymującą się biegunkę, bóle brzucha, gorączkę, szybkie chudnięcie, osłabienie i wycieńczenie, które uniemożliwiają normalne funkcjonowanie.

„Ta choroba może mieć różną aktywność, lokalizację i różny przebieg” – powiedział prof. Reguła. Jak dodał niektórzy pacjenci cierpią na szczególnie ciężką jej postać, zwłaszcza, gdy zachorują w bardzo młodym wieku lub mają bardzo kłopotliwą lokalizację zmian, tzw. okołoodbytniczą. Tworzą się tam trudne do leczenia przetoki, ropnie - powodujące ból, utrudniające czynności fizjologiczne, życie intymne.

Specjalista zaznaczył, że na cięższą postać choroby Leśniowskiego-Crohna, która wymaga zastosowania leków biologicznych, cierpi 10 proc. pacjentów. Dodał, że w naszym kraju dostęp do tych terapii jest wciąż utrudniony. „W Polsce trzeba być bardzo chorym, aby być leczonym biologicznie, podczas gdy w krajach zachodniej Europy nasilenie choroby może być niższe” – wyjaśnił prof. Reguła.

Piotr Baranowski ze Stowarzyszenia Osób z Nieswoistymi Zapaleniami Jelita „Łódzcy Zapaleńcy”, u którego choroba Crohna ujawniła się w wieku 15 lat, przyznał, że nigdy nie udało mu się zdobyć wystarczająco dużej liczby punktów, aby zakwalifikować się do terapii biologicznej, mimo że schudł o 60 kg, był bardzo osłabiony, miał przetoki i ropnie.

„Gdyby pacjenci mieli możliwość wcześniejszego leczenia biologicznego, to jakość życia wielu z nich byłaby lepsza” – ocenił Baranowski. Obecnie wielu chorych spędza dużo czasu w szpitalach, nie może kontynuować nauki czy pracy, rezygnuje z założenia rodziny - wymieniał.

Kolejnym problemem, na który zwrócił uwagę prof. Reguła, jest to, że dostęp do finansowanej w ramach programu lekowego terapii biologicznej kończy się – zależnie od leku – już po roku do dwóch lat.

strona 1 z 2

Napisz do nas

Zadaj pytanie ekspertowi, przyślij ciekawy przypadek, zgłoś absurd, zaproponuj temat dziennikarzom.
Pomóż redagować portal.
Pomóż usprawnić system ochrony zdrowia.