Rozliczą pacjentów bez kolonoskopii

03.03.2022
Jerzy Dziekoński
Kurier MP

Po tym jak Narodowy Fundusz Zdrowia zmienił sposób rozliczania hospitalizacji pacjentów z nieswoistymi chorobami zapalnymi jelit (który skłaniał szpitale do wykonywania zbytecznych z medycznego punktu widzenia kolonoskopii), w środowisku gastroenterologów zawrzało. Dopiero interwencja konsultanta krajowego w dziedzinie gastroenterologii przywróciła korzystny dla ośrodków sposób refundacji.

Fot. Przemysław Skrzydło / Agencja Gazeta

Jak wyjaśnia prof. Grażyna Rydzewska, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Gastroenterologii, wprowadzone przez NFZ od początku roku zmiany dotyczą dwóch pozornie różnych, ale jednak zbieżnych wątków.

– Staraliśmy się o poprawę rozliczania w nieswoistych chorobach zapalnych jelit, bo przede wszystkim dotyczą one bardzo dużej grupy młodych ludzi, a częstość zachorowań wzrasta. Tym pacjentom należy się model zintegrowanej opieki, o co cały czas zabiegamy. Udało się wspólnie z konsultantem krajowym w dziedzinie gastroenterologii poprawić programy lekowe – tłumaczy w rozmowie z MP.PL prof. Grażyna Rydzewska. – Od pierwszego stycznia br. weszło leczenie a la long dla wszystkich pacjentów, czyli możliwość skutecznego leczenia bez limitu czasowego. 12 lutego br. NFZ wydał stosowne dokumenty, w których zmieniono programy zgodnie z naszymi oczekiwaniami, wprowadzono konieczność wykonania nowych badań takich jak określenie poziomu leku, oznaczenie przeciwciał przeciw lekowi, oznaczenie poziomu kalprotektyny, co jest poważnym krokiem naprzód. Nie zmieniono jednak wycen. Mamy zatem robić to wszystko za darmo. Oznacza to wypaczenie idei poprawy tego programu.

Ale to nie wszystko. Drugi wątek był jeszcze większym ciosem wymierzonym w tę grupę chorych.

– Od 1 stycznia br., kompletnie bez uzgodnienia z ekspertami Polskiego Towarzystwa Gastroenterologii oraz bez uzgodnienia i bez wiedzy konsultanta krajowego, wprowadzono zmianę rozliczania w grupie F58, która obejmuje nieswoiste choroby zapalne jelit, czyli chorobę Leśniowskiego i Crohna, wrzodziejącego zapalenia jelita grubego, czy np. infekcję Clostridioides difficile, która jest zmorą polskich szpitali – opowiada prof. Rydzewska.

Płatnik wprowadził każdorazowo do rozliczenia w tej grupie pacjentów (JGP F58) nie tylko rozpoznanie choroby, jak było poprzednio, ale także konieczność wykonania kolonoskopii lub sigmoidoskopii, a także wykonania badania laboratoryjnego z określonej puli. Co ciekawe, żadne z wymienionych badań nie jest potrzebne we wspomnianych chorobach.

– Wprowadzono nawet do wyboru badanie przeciwciał przeciw gliadynie, których nie wykonujemy od 20 lat. Nawet w celiakii to nie jest już standard. Przeciwciała przeciw gliadynie znalazły się w wykazie wybranych badań obowiązkowych w chorobie Leśniowskiego i Crohna, w toksycznym rozdęciu okrężnicy, we wrzodziejącym zapaleniu jelita grubego, więc w chorobach, z którymi nie mają nic wspólnego – dziwi się prof. Rydzewska.

Stawki na pół

W jaki sposób rzutowało to na kondycję oddziałów gastroenterologicznych? – dopytujemy.

– Rozliczając pacjenta za pobyt w szpitalu (minimum czterodniowy) w grupie F58, szpital otrzymuje około 4,7 tys. zł. Tymczasem w grupie F46, w której szpital bez wykonywania kolonoskopii może rozliczyć pacjentów z nieswoistymi chorobami zapalnymi jelit, wycena wynosi około 1,8 tys. zł – odpowiada wiceprezes Polskiego Towarzystwa Gastroenterologii. – Lekarze stawali zatem przed wyborem: albo wykonują nieuzasadnione medycznie badania, albo szpital dostaje ponad dwukrotnie mniejszą refundację za leczenie.

Co ciekawe, szpitale nie wiedziały o tej zmianie. Przez cały styczeń nikt w tej grupie pacjentów nie wykonywał więc kolonoskopii, ani dodatkowych badań.

– Zanim dostaliśmy umowy z NFZ i nowe grupery, rozliczaliśmy pacjentów tak jak poprzednio, czyli w efekcie nie rozliczyliśmy hospitalizacji tych chorych. Wszystkich trzeba było przekodować na procedurę dwa i pół raza tańszą. Teraz, żeby rozliczyć przyjęcia pacjentów korzystniej, część ośrodków zapewne będzie wykonywało te badania. Niektóre z nich nie są drogie, np. test na krew utajoną w kale. Ale jednak robienie w kółko tego badania pacjentom z chorobą Leśniowskiego i Crohna trafiającym do szpitala raz na dwa miesiące jest zupełnie zbyteczne. Sposób w jaki dokonano tej próby zaoszczędzenia pieniędzy jest pozbawiony logiki – ubolewa prof. Rydzewska, po czym dodaje:

– Proszę sobie wyobrazić, że trafia do nas pacjent spoza programu na leczenie biologiczne rozliczane w ramach JGP F58 i żeby dostać lek, każdorazowo, czyli co 8 tygodni ma mieć wykonaną kolonoskopię i kilka niepotrzebnych badań. Przecież to jest absurd, który będzie skutkował tym, że leczenie będzie gorzej rozliczane. Nie ma innej grupy, w której moglibyśmy tych pacjentów rozliczać. Reszta to są niespecyficzne bóle brzucha, co oznacza dla szpitala straty. Grupa F46 przeznaczona jest dla pacjentów, którym nic poważnego nie dolega, a my mamy pod opieką pacjentów przewlekle chorych, którym w pobycie jednodniowym musimy podać dożylnie żelazo i skontrolować stan kliniczny, co przy obecnym finansowaniu nie jest możliwe.

strona 1 z 2
Zobacz także
Zbiórka dla szpitali w Ukrainie!

Napisz do nas

Zadaj pytanie ekspertowi, przyślij ciekawy przypadek, zgłoś absurd, zaproponuj temat dziennikarzom.
Pomóż redagować portal.
Pomóż usprawnić system ochrony zdrowia.