Korzystając ze stron oraz aplikacji mobilnych Medycyny Praktycznej, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki oraz zgodnie z polityką Medycyny Praktycznej dotyczącą plików cookies.
Jestem lekarzem Jestem pacjentem

Bez rozporządzenia nadal będzie bolało

Bez rozporządzenia nadal będzie bolało
15.03.2017
Jerzy Dziekoński
Kurier MP

Pod koniec lutego Sejm przyjął nowelizację ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta, która gwarantuje każdemu pacjentowi prawo do leczenia bólu. Dotychczas na taki „luksus” mogli liczyć jedynie pacjenci terminalnie chorzy. Kłopot w tym, że aby prawo zaczęło być egzekwowalne, potrzebne są przepisy wykonawcze.


Wiceminister zdrowia Marek Tombarkiewicz. Fot. Ministerstwo Zdrowia

– Nowela wprowadziła prawo pacjenta do rozpoznania, leczenia i monitorowania bólu. Jednak nie wskazuje praktycznych działań dla świadczeniodawców w zakresie, w jakim mają one być realizowane. Jeżeli stan prawny pozostanie taki jak obecnie, wielu świadczeniodawców nie wdroży żadnych działań i będziemy mieć zapis ustawowy, który nie będzie podlegał egzekwowaniu, a do tego nie będzie wprowadzał rozróżnienia prawa pacjenta w zależności od tego, gdzie będą udzielane świadczenia zdrowotne – mówi Magdalena Obrębska, doradca prawny Fundacji Eksperci dla Zdrowia. – Niezwykle istotne jest zatem wprowadzenie dokumentu w formie aktu powszechnie obowiązującego, który obejmie wszystkie podmioty lecznicze działające na terenie kraju.

Taki dokument trafił właśnie do Ministerstwa Zdrowia.

– Jest to projekt rozporządzenia, który został opracowany przez grono ekspertów. Zawiera on regulacje w zakresie podstawowych wymagań dotyczących czynności, jakie powinny być podjęte przez każdego ze świadczeniodawców, aby zapewnić ustawowe prawa pacjentów. Jest to dokument, który w żaden sposób nie ogranicza lekarzy, wręcz przeciwnie, może stanowić narzędzie do tego, żeby w jednolity sposób wdrażać czynności związane z leczeniem bólu. Może być rozwijany o nowe procedury na gruncie poszczególnych świadczeniodawców w zakresie rozpoznawania, monitorowania i leczenia bólu. Dokument zawiera przepisy ogólne dedykowane dla każdego podmiotu udzielającego świadczeń oraz zapisy szczegółowe, które dotyczą poszczególnych podmiotów, w zależności od tego w jakim zakresie, w jakim rodzaju świadczeń udzielane są czynności – wyjaśnia Obrębska.

Wyodrębniono zakres dla POZ, dla specjalistyki, lecznictwa szpitalnego oraz minimalne wskazania dla medycyny ratunkowej. Jak zapewnia wiceminister zdrowia Marek Tombarkiewicz, akty wykonawcze do zmiany ustawy są w trakcie przygotowywania.

– Punktem wyjścia są propozycje opracowane przez zespół parlamentarny ds. praw pacjentów, głównie przez posła Krzysztofa Ostrowskiego. Musimy poddać to obróbce urzędniczej w ministerstwie, żeby weszło to w życie pod postacią ministerialnego rozporządzenia. Nie możemy jednak wyjść przed szereg i czekamy na podpis prezydenta. Mogę zadeklarować, że dołożę wszelkich sił, żeby te rozwiązania bez zwłoki zostały wdrożone w postaci rozporządzenia ministra zdrowia – zadeklarował Tombarkiewicz.

Z drugiej strony wiceminister zdrowia wyraził ubolewanie, że konieczne było wprowadzenie regulacji ustawowych, żeby kwestie leczenia bólu w Polsce unormować.

– Trzeba było ustawę zmienić, żeby zmusić lekarzy do normalnych działań. Jednym z pierwszych pytań w wywiadzie powinno być pytanie o objaw bardzo ogólny, jakim jest ból. Powinien wiedzieć to każdy lekarz, że w ten sposób należy prowadzić rozmowę, a dopiero na podstawie danych z wywiadu wdrożyć postępowanie przeciwbólowe. Czasem trzeba używać takich metod, aby coś co powinno być normalne, naturalne stało się faktem – powiedział Tombarkiewicz.

Jak twierdzą przedstawiciele organizacji pacjenckich i eksperckich, przedłożone MZ rozporządzenie zawiera rozwiązania, które mają pomóc lekarzom – chodzi np. o kartę podstawowej oceny nasilenia bólu. Eksperci pracujący nad rozporządzeniem uważają, że jest to bardzo proste narzędzie, które pomoże lekarzom w prowadzeniu skutecznej opieki nad pacjentami wymagającymi leczenia w tym zakresie.

Jak zauważa dr n. med. Jarosław Woroń z Kliniki Intensywnej Terapii Interdyscyplinarnej CM UJ w Krakowie, sytuacja leczenia bólu w Polsce jest obecnie paradoksalna. Z jednej strony mamy dostęp do coraz większej ilości refundowanych leków, z drugiej jednak, terapie są kierowane tylko do pacjentów z chorobą nowotworową. Na procedowane zmiany należy zatem patrzeć z nadzieją.

– Mamy już w Polsce zalecenia medyczne dotyczące leczenia bólu. Przypominam, że w 2015 roku przy sygnatariuszu jakim było Polskie Towarzystwo Medycyny Rodzinnej przyjęto zasadę stosowania opioidów w bólu pochodzenia nienowotworowego. Stosowanie opioidów jest naturalną konsekwencją w takich schorzeniach jak ból krzyża, jak choroba zwyrodnieniowa stawów czy inne choroby reumatyczne. Opioidy nie mogą kojarzyć się tylko i wyłącznie z chorobą nowotworową – przekonuje dr Woroń i dodaje, że w klasyfikacji ICD-11 ból przestaje być objawem, a staje się chorobą.

– Dzisiaj mamy dokładnie wszystkie leki, które są niezbędne do prawidłowego i skutecznego leczenia bólu u blisko 100 proc. pacjentów, którzy z tego powodu cierpią. Nie widzę zatem powodu, dla którego polski pacjent miałby być leczony gorzej niż w innych krajach Unii Europejskiej czy gdziekolwiek indziej. Mamy również na dzieję, że zostaną również wprowadzone leki, które działają poprzez receptory kanabinoidowe. Opublikowane zostały prace wskazujące na ich skuteczność, oczywiście w określonych przypadkach. To nie są leki dla wszystkich typów bólu i nie mówimy tutaj o marihuanie medycznej, tylko o ściśle zdefiniowanych lekach – mówi dr Woroń. – Ta ustawa wychodzi naprzeciw istniejącym już zaleceniom, które wynikają z aktualnej wiedzy medycznej. W tym roku PTBB opublikuje nowe standardy leczenia bólu pacjenta z chorobą nowotworową, co poprawi skuteczność leczenia tej choroby.

Mimo że terapie przeciwbólowe są refundowane, 36-proc. pacjentów wciąż deklaruje w odpowiedziach na pytania ankietowe, że nie pamięta życia bez bólu.

– Sytuacja wymaga zatem poprawy i mam nadzieję, że ustawa ta znacząco się do tego przyczyni. Używamy opioidów 10-krotnie mniej niż w Niemczech, 5-krotnie mniej niż w Czechach. Nadal istnieje w Polsce opioidofobia i przekonanie, że opioidy można podać wtedy, gdy już zaczynamy się rozglądać za trumną. Niestety takie podejście wiąże się z niewiedzą. Opioidy są najbezpieczniejszymi lekami przeciwbólowymi. Mówię to z pełną świadomością – pod warunkiem, że są prawidłowo stosowane i wymiareczkowane – zapewnia lekarz.

Wypowiedzi zostały zarejestrowane 14 marca 2017 r. w Warszawie podczas konferencji zorganizowanej przez Fundację Wygrajmy Zdrowie oraz Fundację Eksperci dla Zdrowia.

Bez rozporządzenia nadal będzie bolało

Dodaj swoją opinię

Dodawanie komentarzy tylko dla zalogowanych osób zawodowo związanych z ochroną zdrowia i uprawnionych do wystawiania recept lub osób prowadzących obrót produktami leczniczymi oraz studentów medycyny.

  •  Dotychczasowe opinie: 3

Sponsorem serwisu jest

Zadaj pytanie ekspertowi

Masz wątpliwości dotyczące leczenia migreny, bólu krzyża i innych rodzajów bólu? Nie wiesz jak postąpić? Wyślij pytanie, dostaniesz indywidualną odpowiedź eksperta!

Patronat