"Przeżywam głęboki kryzys tożsamości, odkąd aktywowałem w NFZ konto ZIP i odkryłem, że w 2008 r. w Białymstoku przeprowadzono u mnie wziernikowanie pochwy. W zasadzie wziernikowanie wziernikowaniem, pochwa pochwą, ale co ja w Białymstoku robiłem?" – napisał 19 lipca na Facebooku Marcin Lorenz z Siemianowic Śląskich. Sprawę podchwyciły media, początkowo portal Natemat, potem WP.PL, a ostatnio TVN, donosząc o "przekręcie dekady".
"Zgłosiłbym nieprawidłowość, ale wg NFZ wysłanie informacji przez system teleinformatyczny polega na wygenerowaniu formularza w pdf, wydrukowaniu i przesłaniu go przy pomocy mojego ulubionego pośrednika – Poczty Polskiej" – stwierdził sam zainteresowany. "Wciąż nie mam pewności, czy to nieuczciwość... w 2008 trochę piłem" – zażartował.
Narodowy Fundusz Zdrowia zarządził dochodzenie. – Komputerowiec pomylił się. Już w tej chwili to jest skorygowane. Nastąpił błąd w peselu. Zamiast 205 było 250. Błąd komputerowca – tłumaczyła lekarka.
Historie pacjentów
NaTemat przytacza inny przykład nieprawidłowości odkrytych przez dzięki ZIP: "Zalogowałam się do nowego systemu NFZ. Można w nim sprawdzić, z jakich usług medycznych korzystałam od 2009 r. I co się okazało? Że przychodnia, w której jestem zapisana, wpisywała mi fikcyjne usługi – np. domowa wizyta pielęgniarki (4 w ciągu 2 lat i to w takich terminach, gdy nawet mnie w moim mieście nie było). Dodatkowo mam wpisany rezonans (!) oraz jakiś dziwne badania! Pewnie to częsta praktyka, chcą z NFZ-tu jak największy kontrakt zawrzeć i muszą wykazać, że mają takie zapotrzebowanie" – napisała na forum internautka ukrywająca się pod nickiem Modliszka22.