Zbieranie danych o wynagrodzeniach pracowników ochrony zdrowia na PESEL prawdopodobnie jeszcze w lipcu stanie się obowiązującym prawem i nikt nie ukrywa, że to zaledwie początek.
Zapraszam do przeczytania mojego kolejnego felietonu, tym razem odnoszącego się do bardzo aktualnego tematu wynagrodzeń w ochronie zdrowia.
Niewykluczone, że właśnie zapadła decyzja, która wisiała w powietrzu od dobrych kilku miesięcy, o której głośno – choć kuluarowo – mówiło się wczesną wiosną: Ministerstwo Zdrowia czeka kolejny zwrot akcji i od „odpartyjnienia” przejdziemy do „upartyjnienia”, a Donald Tusk odda resort Lewicy.
Nic się nie stało, Polacy nic się nie stało – Ministerstwo Zdrowia tłumaczy, że lekarze spoza UE mogą nostryfikować dyplomy, poza tym nie ma ich wcale tak wielu, by weto prezydenta zaszkodziło systemowi. Po co więc było to całe zamieszanie?
Ustawa o jakości w opiece zdrowotnej i bezpieczeństwie pacjenta z 2023 roku daje podstawę do definiowania wskaźników jakości i wykorzystywania ich w kontraktowaniu.
W 2025 roku na program in vitro wydaliśmy 600 mln zł. W 2026 roku mamy wydać 600 mln zł. Wydamy więc więcej? Tyle samo? A może jednak – mniej?
Cyberbezpieczeństwo w ochronie zdrowia nie jest dodatkiem do „prawdziwej” pracy, lecz jej integralną częścią – pisze dr Ilona Cieślak z Zakładu Edukacji i Badań w Naukach o Zdrowiu WUM, kierownik projektu SHIELD.
Zakazy mediów społecznościowych dla nastolatków nie są poparte dowodami naukowymi i mogą stwarzać ryzyko – twierdzą naukowcy.
Obraz Pabla Picassa „Ciencia y caridad” (Nauka i miłosierdzie) z 1897 roku przedstawia potulnego i posłusznego pacjenta, leżącego spokojnie w łóżku między lekarzem a pielęgniarką. Picasso prawdopodobnie nie rozpoznałby współczesnego pacjenta.
Ministrowie zdrowia i finansów na temat pakietu ratunkowego dla szpitali rozmawiali do tej pory nieformalnie, ale jeśli zespół ds. programowania prac rządu rozpatrzy pozytywnie wniosek MZ, zaczną rozmawiać formalnie. Powiało optymizmem.
Ekspertka Klubu Jagiellońskiego opisuje patologie systemu zdrowia.
Liczba frontów, jakie otwiera Ministerstwo Zdrowia, rośnie. Coraz mocniej wybrzmiewa pytanie, czy nie pora na wciśnięcie guzika i reset.
Ministerstwo Zdrowia ma problem z pamięcią, może i kojarzeniem faktów. Skutki manifestują się rosnącym chaosem na ścieżce legislacyjnej. Jak to mówią: i śmieszno, i straszno. Przy czym obecnie raczej tylko straszno.
Pacjentom w systemie już jest lepiej – uważa minister zdrowia. Pacjenci powinni przyjąć to do wiadomości i nie eskalować oczekiwań, więc – jak mówili starożytni, niekoniecznie mając na myśli terminy „na NFZ” – carpe diem.
Dodatkowych pieniędzy dla zdrowia nie będzie. Trzeba racjonalnie wydawać to, co mamy – słowa premiera z debaty nad wotum nieufności dla minister zdrowia to nic innego jak autoryzacja polityki szukania oszczędności. Głębokich oszczędności.
System działa trochę jak komputer w trybie awaryjnym; nie wszystko da się na nim uruchomić, a niektóre rzeczy w ogóle nie działają i czekamy ciągle na jakiegoś „wspaniałego informatyka”, który nam wszystko zresetuje – mówi dr Stanisław Maksymowicz.
Pod warstwą widowiska wydarzyło się coś znacznie ważniejszego: masowy, oddolny transfer pieniędzy do systemu wsparcia opartego na wiedzy, medycynie i realnej pomocy.
Wspólny mianownik ostatnich eksperckich dyskusji o systemie i jego problemach – pesymizm, brak nadziei, niepokój. I rosnąca świadomość, że na stole zaraz pojawią się decyzje znacząco dalej idące niż stawka degresywna. To był trudny tydzień.
Polska ochrona zdrowia potrzebuje dziś nie tylko cyfryzacji – potrzebuje również zmiany mentalnej dającej szansę na cyfryzację odporną i bezpieczną dla nas wszystkich.
41 proc. Polaków uważa, że minister zdrowia powinna zostać zdymisjonowana, 43 proc. nie ma w tej sprawie zdania. Bo tak naprawdę, czy taka zmiana coś zmieni? Problem przecież nie tkwi (tylko) w personaliach.