Od zlikwidowania ostrych dyżurów urazowo-ortopedycznych nie było żadnego przypadku, w którym - w związku ze zmianą systemu - ucierpiałby chory - twierdzi wojewoda mazowiecki. Szpitale odnotowały w miarę równomierne, proporcjonalne do zasobów zgłoszenia pacjentów. - Teraz to nie pacjenci czekają w kolejce, tylko izby przyjęć czekają na pacjentów - powiedział Jacek Kozłowski.