1 lipca ruszył Zintegrowany Informator Pacjenta (ZIP). System będzie udostępniał informacje o leczeniu od 2008 r. Nowe dane mają być aktualizowane raz na dobę. Jednak informacje o leczeniu danego pacjenta pojawią się w serwisie dopiero wtedy, gdy NFZ rozliczy się ze świadczeniodawcami, a to może potrwać.
Prezes NFZ Agnieszka Pachciarz i dyrektor łódzkiego NFZ Jolanta Kręcka podczas konferencji prasowej dotyczącej uruchomienia portalu ZIP. Fot. Marcin Stępień / Agencja Gazeta
- Chorzy nie powinni więc oczekiwać np. że na drugi dzień po zrealizowaniu recepty zobaczą ją w zestawieniu – podkreśla Andrzej Troszyński, rzecznik prasowy NFZ.
Po wejściu do systemu nie będzie można zidentyfikować imienia, nazwiska ani numeru PESEL pacjenta. Będzie widoczny tylko jego numer identyfikacyjny. Jak podkreśla Troszyński, informacji nie da się więc przypisać do konkretnej osoby, nawet w przypadku, gdyby z loginu i hasła skorzystała nieuprawniona osoba. Na podstawie historii udzielonych świadczeń nie będzie też można zorientować się, jaka diagnoza została postawiona pacjentowi.
- W czasach rozwijających się ataków hakerskich nigdy nie ma 100-proc. pewności bezpieczeństwa tego typu bazy, która jest podłączona do internetu. NFZ podjął jednak wszelkie możliwe kroki, aby zapobiec takim zdarzeniom – mówi Wojciech Rafał Wiewiórowski, główny inspektor ochrony danych osobowych (GIODO).