Szpital Uniwersytecki w Krakowie chce wypowiedzieć umowę o pracę prezesowi krakowskiej Izby Lekarskiej prof. Andrzejowi Matyi. To sprawa bez precedensu w historii medycznej korporacji zawodowej.
Prof. Andrzej Matyja. Fot. Jakub Ociepa / Agencja Gazeta
W poniedziałek do rady Okręgowej Izby Lekarskiej dotarło pismo dyrektora Szpitala Uniwersyteckiego o zgodę na wypowiedzenie umowy o pracę chirurgowi prof. Andrzejowi Matyi. Zapytanie musiało paść, bo Izba Lekarska to odpowiednik związków zawodowych, a jej funkcyjni działacze są specjalnie chronieni.
- To precedensowa historia, nigdy wcześniej ani w Krakowie, ani w żadnym innym mieście nie słyszałem, żeby dyrektor szpitala chciał zwolnić jakiegokolwiek szefa Izby Lekarskiej. Oni zawsze byli pod specjalną ochroną - mówi jeden z działaczy krakowskiej Izby. To dla niego całkowite zaskoczenie, wręcz szok. Środowisko komentuje też termin tej decyzji. Na początku listopada odbędą się wybory przewodniczącego Izby na następną, kilkuletnią kadencję. Wypowiedzenie umowy o pracę przez szpital na pewno nie wzmocni wyborczej pozycji profesora.
Praca na rzecz konkurencyjnej placówki?
Pismo do rady nie zawiera wyjaśnień, dlaczego dyrektor zdecydował się na taki krok, jakie są powody. Oficjalnie szpital tego nie wyjaśnia ani nie komentuje. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że może chodzić m.in. o pracę profesora na rzecz konkurencyjnej placówki. Tydzień temu opisaliśmy w "Gazecie", jak marszałek województwa powołał swój zespół ds. restrukturyzacji Szpitala Jana Pawła II w składzie adwokat Andrzej Zdebski i Andrzej Matyja, prezes Okręgowej Izby Lekarskiej w Krakowie. O ile rola adwokata Zdebskiego była czytelna - to szef rady społecznej szpitala, to prezesa Matyi już nie do końca. Raz, że jest pracownikiem konkurencyjnego szpitala, dwa, że bardzo mocno zakotwiczony jest w biznesie (jest powiązany z Mediciną, potentatem na krakowskim rynku prywatnych usług medycznych).