Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

"Nie ma pogorszenia, ale nie jest to poprawa"

15.11.2020
Daria Porycka

Czeka nas kolejny tydzień dużych wartości nowych zakażeń i dużej liczby zgonów; to jest bardzo niepokojące - ocenił prezes Warszawskich Lekarzy Rodzinnych dr Michał Sutkowski, komentując niedzielne dane resortu zdrowia dotyczące zakażeń koronawirusem.

Ministerstwo Zdrowia poinformowało w niedzielę, że badania laboratoryjne potwierdziły zakażenie koronawirusem u kolejnych 21 854 osób; zmarły 303 osoby. Ostatniej doby wykonano ponad 46,6 tys. testów.

Najnowsze dane resortu skomentował dr Michał Sutkowski. Jak podkreślił, "stabilizacja utrzymuje się na poziomie 20-25 tys. i jest pozorną poprawą, tzn. nie ma pogorszenia, ale nie jest to poprawa". "Dochodzi zawsze w takiej sytuacji, oczywiście, przede wszystkim duża liczba zgonów i to powinno wzbudzać naszą ogólnonarodową refleksję. Natomiast niezależnie od wszystkiego przyrasta przypadków, które muszą być hospitalizowane, przypadków ciężkich. Od tygodnia, dwóch, a nawet trochę wcześniej system opieki zdrowotnej - pomimo jego rozbudowywania i reorganizacji strategicznej - jest w fazie niezwykle napiętej" - zwrócił uwagę.

Według dr. Sutkowskiego "z tym wiążą się określone rzeczy". "Zaczyna brakować miejsc, a jeśli nawet nie brakuje miejsc to brakuje miejsc tlenowych. Jak nie brakuje miejsc tlenowych, to brakuje miejsc respiratorowych. Jak jednego i drugiego nie brakuje to brakuje kadry itd. Mnożą się kłopoty i w związku z tym daleki jestem od optymizmu. Staram się patrzeć na to bardzo racjonalnie, a racjonalnie to oznacza, że czeka nas kolejny tydzień dużych wartości z dużą liczbą zgonów. To jest bardzo niepokojące" - ocenił lekarz.

Jego zdaniem by liczba nowych zakażeń zmniejszyła się, niezbędne jest podniesienie kultury epidemicznej. "Prosty przykład: jeżeli do babci przychodzi wnuczek, który z nią nie mieszka, to obydwoje powinni być w maskach. A tego nie ma. Musimy niezależnie od tego, co o tym myślimy i jakie jest to dla nas przykre, przestrzegać pewnych zasad. Są bardziej przykre rzeczy na świecie i te bardziej przykre to właśnie ludzie, którzy w ten sposób się zarazili, te babcie, ci dziadkowie, którzy z tego powodu zginą" - powiedział.

Według lekarza, istotne są także dobre - nie tylko obrazkowe - kampanie społeczne, które byłyby dedykowane określonym grupom, a także krótki, intensywny lockdown. W kwestii ochrony zdrowia Sutkowski wskazał zaś m.in. na wprowadzenie dotkliwszych kar za łamanie przepisów sanitarnych i wykorzystanie izolatoriów. "Wiem, że to się łatwo mówi, a gorzej się robi, bo to jest sytuacja dramatycznie trudna z punktu widzenia kadry medycznej, ale te izolatoria są potrzebne, by odciążyć szpitale, bo one pękają w szwach" - stwierdził.

Prezes Warszawskich Lekarzy Rodzinnych zwrócił także uwagę, że "może należałoby zastanowić się, czy w niektórych sytuacjach dobrą rzeczą nie byłoby budowanie prewentoriów". "Nie mówię, że licznych prewentoriów, ale takich miejsc, w których byśmy profilaktycznie ludzi umieszczali, rozdzielali w pojedynczych pokojach na bazie dotychczasowej struktury, która jest w lecznictwie uzdrowiskowym, które i tak siłą rzeczy zamarło" - zaznaczył.