"Teraz jesteśmy na deskach, ale musimy wstać"

27.03.2021
Dorota Stelmaszczyk, Natalia Kamińska

Walka z COVID-19 jest rozłożona na wiele rund, teraz jesteśmy na deskach i parę razy już byliśmy, ale musimy wstać i walczyć dalej - powiedział prezes Warszawskich Lekarzy Rodzinnych dr Michał Sutkowski.

Ostatniej doby badania laboratoryjne potwierdziły 31 757 przypadków zakażenia koronawirusem, o ponad 5,3 tys. więcej niż tydzień temu; zmarło kolejne 448 osób.

Sutkowski zauważył, że wzrost o ponad 5 tys. to bardzo dużo. "Te dane są niepokojące, poszybowały nadspodziewanie wysoko i to może nie być jeszcze koniec" - powiedział. Zauważył również, że trudno znaleźć modus operandi dla rozwoju pandemii, bo składa się na to wiele zmiennych wskaźników.

Ale - podkreślił - wciąż niebagatelną rolą pozostaje zachowanie społeczeństwa. "70-80 proc. zależy od nas i naszych zachowań. Wiadomo, że do części ludzi się nie dotrze, ale do części jednak tak. Pytanie, na ile skuteczna jest ta cała komunikacja z osobami, które nie przestrzegają zasad" - przekonywał ekspert.

Jak jednocześnie zauważył, trzeba wierzyć w nasze zwycięstwo w walce z koronawirusem. "Ta walka jest rozłożona na wiele rund. Teraz jesteśmy na deskach i parę razy już byliśmy, ale musimy wstać i walczyć dalej" - mówił.

"Musimy zauważać też plusy - choćby szczepienia, które wygląda na to, że działają. Poza tym robi się wiosna, więc można wychodzić na spacery, można spędzić święta niekoniecznie przy stole w zamkniętym pomieszczeniu, ale na rodzinnym spacerze z zachowaniem dystansu, można także zrobić święcenia i liturgie przed kościołem, też z zachowaniem obostrzeń" - wymieniał Sutkowski.

Dodał, że musimy szukać rozwiązań tego typu, bo możliwości w ramach lockdownu pozostaje coraz mniej. "Te możliwości jeszcze mamy, to są rzeczy mocno działające, takie jak zakaz mobilności, ale być może nieuniknione - wiele państw to przecież wprowadziło" - powiedział. I zauważył, że przy takich wzrostach zakażeń musimy się liczyć z najgorszymi scenariuszami.

Prof. Horban był gościem TVN 24, gdzie został zapytany, czy fakt że przez trzy dni pod rząd przypadków COVID-19 było ponad 30 tys. oznacza, że system opieki zdrowotnej w Polsce jest już niewydolny. W rozmowie z piątkową "Rzeczpospolitą" mówił, że "granicą jest 30 tys. zakażeń dziennie w rozliczeniu tygodniowym". "Trzy dni z rzędu po 30 tys. i system staje się niewydolny" - powiedział wtedy gazecie.

"Jeszcze nie jest niewydolny na szczęście. Jest na granicy wydolności. To oznacza, że bardzo musimy zacząć stosować się do zaleceń" - mówił w sobotę w TVN 24.

Odniósł się także do dużej obecnie liczby zakażeń. Jak mówił, "wirus w naturalny sposób ewoluuje, zwiększając łatwość zakażania". "W związku z tym, w pewnym momencie zawsze spodziewamy się zwiększonej liczby zakażeń i to właśnie ma teraz miejsce" - wskazał.

Wyjaśnił, że to co się obecnie dzieje jest pochodną kilku rzeczy. "Ewolucji wirusa, przyjętych efektów strategii, wytrzymałości gospodarki, wytrzymałości ludzi na lockdown i dostępności do szczepień. Ta wypadkowa powoduje to, co mamy" - mówił, dodając, przy tym, że "jeżeli szczepienia zaczną być coraz bardziej powszechne, a o tym marzymy, w tym momencie populacja osób najbardziej narażonych na ciężki przebieg choroby zacznie być chroniona i epidemia się natychmiast zmniejszy".

Aktualna sytuacja epidemiologiczna w Polsce

COVID-19 - zapytaj eksperta

Masz pytanie dotyczące zakażenia SARS-CoV-2 (COVID-19)?
Zadaj pytanie ekspertowi!

Partnerem serwisu jest