Wąskim gardłem jest intensywna terapia

18.11.2021
Roman Skiba

Uruchomiony we Wrocławiu szpital tymczasowy odciąży pracę innych placówek medycznych, ale nie rozwiązuje wszystkich problemów. Najtrudniejsza sytuacja może być – jak przy poprzedniej fali – z intensywną terapią – ocenił ekspert prof. Jarosław Drobnik.

Naczelny epidemiolog Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu prof. Jarosław Drobnik ocenił, że uruchomiony we Wrocławiu szpital tymczasowy odciąży pracę innych placówek medycznych, ale nie rozwiąże wszystkich problemów.

– Przekonaliśmy się już podczas poprzedniej fali pandemii, że najtrudniejsza sytuacja może być z intensywną terapią. To jest wąskie gardło, że najciężej chorzy pacjenci muszą trafić na łóżko respiratorowe na odział intensywnej terapii tutaj w USK – powiedział prof. Jarosław Drobnik.

Jego zdaniem w szczycie czwartej fali pandemii takich pacjentów może być około 20, a może nawet więcej, co niestety siłą rzeczy ograniczy możliwości wykonywania planowych zabiegów w USK.

– Przerabialiśmy już taką sytuację, że z powodu zajęcia miejsc na intensywnej terapii USK stał się w praktyce szpitalem dyżurowym, a w bardzo ograniczonym zakresie można tu było wykonywać zabiegi planowe – mówił epidemiolog.

Podkreślił, że na pewno należy wykorzystać infrastrukturę szpitala tymczasowego i choć jego praca wiąże się również z przejściem części personelu z USK do placówki covidowej, to jednak wsparcie w walce z pandemią szpitala tymczasowego jest istotne i wartościowe.

– Na pewno w leczeniu covidowym to jest odciążenie nie tylko naszych oddziałów w USK, ale też wszystkich innych szpitali na Dolnym Śląsku – podsumował prof. Drobnik.