„Policja metropolitalna jest świadoma szeroko rozpowszechnionych doniesień dotyczących domniemanych naruszeń przepisów o ochronie zdrowia na Downing Street w dniu 20 maja 2020 r. i jest w kontakcie z kancelarią premiera” – napisano w oświadczeniu.
Policja rozważała wszczęcie śledztwa dotyczącego wcześniej ujawnionych przez media spotkań towarzyskich i przyjęć świątecznych na Downing Street, które miały miejsce w listopadzie i grudniu 2020 r., ale ostatecznie tego nie zrobiła. Wtedy jednak nie miała tak ewidentnych dowodów.
„Cześć wszystkim! Po tym niezwykle pracowitym okresie pomyśleliśmy, że byłoby miło wykorzystać piękną pogodę i spotkać się na kilka społecznie zdystansowanych drinków w ogrodzie Numeru 10 dziś wieczorem. Dołączajcie do nas od 18:00 i przynieście własny alkohol!” – napisał Reynolds.
Wysłany przez Reynoldsa e-mail jest też najpoważniejszym jak dotąd problemem dla Borisa Johnsona w trwającej od kilku tygodni serii ujawnianych przez media informacji o tym, że w czasie restrykcji covidowych na Downing Street regularnie je łamano. O ile w przypadku poprzednich doniesień premier i jego rzecznik przekonywali, że spotkania były pracą w ogrodzie lub że odbywały się bez udziału albo bez wiedzy Johnsona, tym razem taka linia obrony nie wchodzi w grę.
Zwłaszcza że – jak ujawniają we wtorek brytyjskie media – część personelu Downing Street była szczerze zdumiona e-mailem od Reynoldsa, gdyż zdawano sobie sprawę, że byłoby to złamaniem restrykcji, a mimo to spotkanie doszło do skutku. Według źródeł cytowanych przez BBC i dziennik „Daily Telegraph” wśród pracowników były wówczas prowadzone rozmowy, że to, co robi Reynolds, jest niemądre, bądź zastanawiali się oni, czy nie jest to jakiś żart.
W Wielkiej Brytanii wyraźnie zmalało tempo podawania dawek przypominających szczepionki przeciwko COVID-19, co może opóźnić dalsze znoszenie restrykcji – ostrzega we wtorek dziennik "The Sun".
W poniedziałek brytyjski rząd ogłosił, że dawkę przypominającą przyjęło już ponad dwie trzecie dorosłych mieszkańców kraju, co jest jednym z największych odsetków w Europie. Ale niemal równo miesiąc temu premier Boris Johnson ogłosił, że celem jest to, by do końca 2021 r. możliwość przyjęcia dawki przypominającej mieli wszyscy dorośli.
Wprawdzie wszyscy mogą się już zapisać na nią zapisać i ją przyjąć, ale wyznaczając ten cel, Johnsonowi chodziło raczej o to, by niemal wszyscy ją przyjęli, a nie tylko mieli taką teoretyczną możliwość. Tymczasem przy obecnym tempie szczepień nie jest pewne, czy uda się to osiągnąć przed końcem stycznia, co było początkowym celem.
Od drugiego tygodnia grudnia podawanie dawki przypominającej wyraźnie przyspieszyło i do świąt Bożego Narodzenia niemal codziennie pobijane były rekordy pod względem liczby szczepiących się. Najlepszy wynik zanotowano 21 grudnia, gdy podano prawie 969 tys. dawek przypominających, ale po świętach statystyki mocno spadły, a po Nowym Roku jeszcze bardziej. W minioną niedzielę na zastrzyk zgłosiło się tylko 141 tys. osób, zaś średnia dobowa z ostatnich siedmiu dni wynosi obecnie niespełna 200 tys., czyli wróciła do poziomów z początku października, gdy dopiero zaczęto podawanie dawek przypominających.
To właśnie od tempa podawania dawek przypominających zależy ewentualne dalsze znoszenie restrykcji COVIDowych. Brytyjskie media twierdzą, że Johnson ma w niedługim czasie przedstawić plan funkcjonowania z koronawirusem, który według naukowców przechodzi w Wielkiej Brytanii z fazy pandemii w fazę endemiczną, czyli zaczyna przypominać sezonową grypę. To oznacza, że nie zostanie w pełni wyeliminowany, ale hospitalizacje i zgony będą się utrzymywały na stosunkowo niskim poziomie.