– W sytuacji braku odpowiedniego i potrzebnego wyposażenia, żaden polski lekarz nie będzie w stanie w pełni wykorzystać swojej wiedzy i umiejętności, walcząc o zdrowie pacjentów, nie narażając jednocześnie siebie oraz innych – zaalarmowała Naczelna Rada Lekarska, naciskając na rząd, by wyposażył personel medyczny w sprzęt ochronny.
Dyrektorzy publikowali dramatyczne apele o wpłaty, które pozwolą im kupić cokolwiek dla swoich ludzi. Zrzutki robili w sieci pacjenci, sprzęt ochronny kupowały fundacje. – Potrzebujemy masek chirurgicznych dla pacjentów, dla nas: masek FFP2, FFP3, fartuchów chirurgicznych, kombinezonów medycznych. Potrzebujemy tego, bo nie możemy naruszać żelaznych rezerw szpitala, bo najgorsze przed nami – zaapelował jeden ze szpitali w marcu 2020 r.
Szef kancelarii premiera Michał Dworczyk przyznał wtedy w TVN24, że jest bardzo poważny problem z medycznym sprzętem ochronnym. – W tej przestrzeni nie doceniono zagrożenia, trzeba to sobie jasno powiedzieć – stwierdził.
Jesienią 2020 r. rozpoczęła się druga fala pandemii. Obowiązywał nakaz noszenia maseczek w miejscach publicznych, zamknięte były restauracje, baseny, sanatoria, salony fryzjerskie, kina i teatry i inne. Nauka nadal odbywała się zdalnie. Symbolem tamtego okresu stały się zamknięte na 1 listopada cmentarze.
W związku z rozwojem II fali epidemii, rząd zadecydował o utworzeniu szpitali tymczasowych dla pacjentów z COVID-19. Pierwszy szpital został otwarty 29 października 2020 na terenie Stadionu Narodowego w Warszawie, z czasem w każdym województwie powstał co najmniej jeden obiekt tego typu.
Pod koniec grudnia do Polski trafiły pierwsze szczepionki przeciw COVID-19, na początku dla personelu medycznego. Kolejne grupy obywateli – podzielone rocznikami od osób najstarszych – mogły zaszczepić się wiosną 2021 r. według harmonogramu przewidzianego w Narodowym Programie Szczepień.
Wtedy też przyszła III fala pandemii, a wraz z nią zaostrzenie zasad lockdownu. W szczycie zachorowań w szpitalach leżało wtedy ok. 30 tys. zakażonych i ponad 3 tys. osób pod respiratorami. Lekarze musieli organizować dodatkowe miejsca dla pacjentów i zajmować się dziedzinami spoza swojej specjalizacji, bo brakowało zakaźników.
– To już ponad rok, od kiedy mój mąż i jego cudowny zespół niemal przestali zajmować się kardiochirurgią i ratują życia najciężej chorych na COVID, m.in. za pomocą ecmo. Zawsze wiedziałam, że ma trudny zawód, ale to, co się teraz dzieje, jest niewyobrażalne. Ilość dramatów ludzkich, cierpienia, śmierci zaczyna przerastać nawet mnie, a przecież ja tylko przyglądam się temu z boku. Uważajcie na siebie i pomyślcie czasem ciepło o lekarzach, którzy dają z siebie wszystko, a nawet więcej – napisała w tym okresie w mediach społecznościowych żona jednego z lekarzy.
Nakaz noszenia maseczek w pomieszczeniach zamkniętych z wyjątkiem placówek medycznych i aptek oraz obowiązek kierowania na izolację i kwarantannę zniesiono 28 marca 2022 r. 16 maja 2022 r. zmieniono stan epidemii na stan zagrożenia epidemicznego.
Od 4 marca 2020 r. potwierdzono w Polsce ok. siedmiu mln przypadków zakażeń koronawirusem. Zmarło ponad 120 tys. zakażonych nim osób.
Premier Donald Tusk jesienią 2024 r., podczas sejmowej debaty nad wnioskiem o wotum nieufności dla obecnej minister zdrowia Izabeli Leszczyny, zarzucił rządowi PiS, że jego działania w czasie pandemii spowodowały, że w Polsce w czasie pandemii było najwięcej w Europie nadmiarowych zgonów. – Wyście organizowali ochronę zdrowia w taki sposób, że Polska była na czele czarnej listy tych państw w Europie i na świecie, gdzie umarło niepotrzebnie najwięcej ludzi (...). Ten bilans był tak tragiczny, bo wyście w tym czasie zajmowali się handlowaniem maseczkami, zarabianiem brudnych pieniędzy na maseczkach, respiratorach, na tzw. szpitalach tymczasowych – powiedział.
Według danych OECD, obejmujących okres od marca 2020 r. do czerwca 2022 r., Polska miała trzeci najwyższy wskaźnik nadmiarowych zgonów w związku z pandemią COVID-19 – po Bułgarii i Rumunii. Natomiast w liczbach bezwzględnych śmiertelność z powodu COVID-19 do końca października 2022 r. w UE była najwyższa we Włoszech (179 tys. zgonów), Francji (171 tys.), Niemczech (154 tys.), Polsce (117 tys.) i Hiszpanii (115 tys.).
Lekarze podkreślali, że liczby z okresu samej pandemii nie oddają piętna, jakie odcisnęła ona na zdrowiu polskiego społeczeństwa. Mówili, że pandemia spowodowała opóźnienia w diagnostyce i pogorszenie skuteczności terapii wielu chorób, co widać w statystykach do dziś.
Już na początku 2022 r. prof. Piotr Rutkowski z Narodowego Instytutu Onkologii w Warszawie zaalarmował, że stopień zaawansowania nowotworów złośliwych – przede wszystkim płuc i wątroby – jest zdecydowanie wyższy niż przed pandemią. W sumie utrudniony dostęp do diagnostyki nowotworów sprawił, że w latach 2022-2024 odsetek późnych diagnoz wzrósł o 5 procent.
– Nadal zmagamy się w onkologii z długiem zdrowotnym spowodowanym przez pandemię, czyli ze wzrostem liczby chorych z wyjściowo zaawansowanymi nowotworami – powiedziała ostatnio dyrektor Narodowego Instytutu Onkologii im. Marii Skłodowskiej-Curie dr hab. Beata Jagielska.
Pandemia do dziś przekłada się też na kondycję psychiczną wielu osób. Specjaliści szacują, że wśród młodych osób zapotrzebowanie na pomoc psychologiczną i psychiatryczną wzrosło w ostatnim czasie o 30 proc., a Światowa Organizacja Zdrowia podkreśla, że problem ten może przybrać formę nowej pandemii.
Opracowanie przekrojowego bilansu pandemii – od strony „medyczno-wirusologiczno-epidemiologicznej” – zapowiedział w połowie ub. roku dr Paweł Grzesiowski, kiedy obejmował stanowisko Głównego Inspektora Sanitarnego. Stwierdził, że taki dokument jest potrzebny, aby ująć w nim zarówno kwestię podejmowanych wówczas decyzji, jak i poniesionych kosztów. – Pomoże to ustalić na wypadek podobnych zdarzeń, kto za co płaci, kto jest za co odpowiedzialny – wyjaśnił. Raport jednak jeszcze nie powstał.
Od początku br. roku było ponad 13 tys. potwierdzonych zakażeń koronawirusem. Rzeczywista ich liczba nie jest znana, ponieważ nie ma już obowiązku raportowania pozytywnych testów.