Gdzie dokładnie przebiega granica między życiem a śmiercią? W medycynie do stwierdzenia śmierci przyjmuje się dziś kryteria neurologiczne, czyli trwałą utratę wszystkich funkcji mózgu. Oprócz tych biologicznych podstaw śmierci istotne są również jej społeczne, prawne i etyczne wymiary. Zagadnienia te poruszają filozofowie, wśród nich dr hab. Piotr Grzegorz Nowak z Instytutu Filozofii Wydziału Filozoficznego UJ.
Dr hab. Piotr Grzegorz Nowak. Fot. UJChoć istnieje intuicyjne rozróżnienie między życiem a śmiercią, to jednak jest ono niewystarczające, aby we współczesnym świecie i przy aktualnych możliwościach medycyny uchwycić wszystkie aspekty związane z procesem umierania.
Obecnie do stwierdzenia śmierci człowieka wykorzystywane są kryteria neurologiczne. Przyjmuje się więc, że umieramy, gdy następuje utrata wszystkich funkcji mózgu, w tym pnia mózgu. Jednak bioetycy wciąż nie osiągnęli konsensusu w ustaleniu definicji śmierci. Niektórzy krytycy stosowania kryterium śmierci mózgowej wskazują choćby na przypadki ciąż prowadzonych pośmiertnie, w których kobiety podtrzymuje się przy życiu przez tygodnie lub miesiące, aby umożliwić rozwój płodu.
Zagadnienia związane z ustalaniem kryteriów ludzkiej śmierci, na łamach pisma „The American Journal of Bioethics”, podjęli dr hab. Piotr G. Nowak z Instytutu Filozofii na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Jagiellońskiego, prof. John P. Lizza z Kutztown University of Pennsylvania oraz dr Christos Lazaridis z University of Chicago. Ich artykuł „Defining Death: Toward a Biological and Ethical Synthesis” opublikowano jako tzw. target article, czyli tekst, do którego w tym samym numerze odnoszą się inni badacze.
Autorzy zauważają, że oprócz związanych z procesami biologicznymi sposobów rozróżniania życia i śmierci, czyli utratą funkcji krążeniowo-oddechowych czy śmiercią pnia mózgu, istnieje jeszcze jeden.
– Nazwijmy ten trzeci sens śmierci „społecznym” albo „cywilnym” rozumieniem śmierci. Względy etyczne i społeczne są istotne dla zrozumienia ludzkiego życia i śmierci – opisuje dr hab. Piotr G. Nowak.
Przybliżając to zagadnienie, autorzy publikacji przywołują przykład pacjentów z uszkodzonym pniem mózgu, którzy spełniają neurologiczne kryteria stwierdzania śmierci. Osoba w stanie śmierci mózgowej utraciła zdolność do świadomego doświadczania i w związku z tym nie jest już pacjentem służby medycznej ani nie ma praw, takich jak ma osoba żyjąca. Oczywiście po śmierci mózgowej wszyscy zachowujemy prawo do tego, aby nasze ciała były traktowane z szacunkiem, choć szacunek ten ma inny charakter niż taki, który należy się żywym osobom.
– Zdolność do świadomości stanowi istotną funkcję wyższego rzędu, która odróżnia bardziej złożone organizmy od mniej złożonych. Jej trwała utrata wskutek zniszczenia neurologicznej podstawy mózgu, w połączeniu z etycznymi, społecznymi i prawnymi względami dotyczącymi tej utraty, daje podstawy do uznania, że dany organizm nie jest już żywy, a tym samym do akceptacji kryteriów neurologicznych śmierci – stwierdza dr hab. Piotr G. Nowak.
Dlatego autorzy publikacji – jak podkreślają – opowiadają się za stosowaniem obecnych kryteriów neurologicznych, które oznaczają trwałą utratę funkcji pnia mózgu w ustaleniu momentu śmierci. Dają one pewność epistemiczną i moralną do stwierdzenia, że organizmy ludzkie, które trwale utraciły te funkcje, trwale utraciły również świadomość.
– Pewna zdolność do świadomego doświadczania świata jest minimalnym warunkiem koniecznym, aby ciało ludzkie było uznawane za osobę w praktyce medycznej i w prawie – wskazuje dr hab. Piotr G. Nowak.
Ponieważ uważamy – piszą autorzy publikacji – że kryteria neurologiczne powinny być rygorystyczne, najbardziej jak to możliwe, do ustalenia śmierci konieczna jest diagnoza zatrzymania krążenia mózgowego. Testowanie ustania przepływu krwi w mózgu w obecnych wytycznych zaleca się jednak tylko w niektórych przypadkach. Zdaniem badaczy zwiększyłoby to pewność ustalania trwałej utraty świadomości przy stosowaniu kryteriów neurologicznych.
– Co należy podkreślić, nie uważamy osób w stanie wegetatywnym za martwe, ponieważ nie sądzimy, że mamy taki stopień pewności, jaki posiadamy przy diagnozie śmierci mózgowej, aby móc stwierdzić, że te osoby trwale utraciły jakąkolwiek zdolność do świadomości – podkreśla filozof z Uniwersytetu Jagiellońskiego.
W innym artykule „When does life end? Consensus and controversy in defining death”, opublikowanym przez „Monash Bioethics Review”, filozof UJ przyznaje, że po ponad 50 latach debat trudno oczekiwać od bioetyków konsensusu w sprawie orzekania o śmierci. Jak to robić, gdy poszczególne grupy mają jej własną definicję?
Autor proponuje odrzucenie skrajności i docenienie wkładu wszystkich stron: zwolenników uznania kryteriów neurologicznych przy orzekaniu śmierci (którzy podkreślają znaczenie tego kryterium dla rozwoju transplantologii), przeciwników tego podejścia (przypominają, że w niektórych sytuacjach po stwierdzeniu śmierci mózgu pacjent nadal żyje) oraz zwolenników wolności jednostki (którzy akcentują świadomą zgodę i autonomię w decyzjach o końcu życia).
– Każda grupa uchwyciła część prawdy i chroni interesy różnych osób. Aby osiągnąć porozumienie, trzeba wzajemnie docenić zalety tych podejść i współpracować – stwierdza dr hab. Piotr G. Nowak.
