Lekarzowi nie wolno stosować eutanazji ani pomagać choremu w popełnieniu samobójstwa

Kodeks Etyki Lekarskiej. Odcinek 35: Lekarzowi nie wolno stosować eutanazji ani pomagać choremu w popełnieniu samobójstwa

12.09.2016
lek. Dariusz Kuć, Białostockie Hospicjum dla Dzieci

Jak cytować: Kuć D.: Kodeks Etyki Lekarskiej: odcinek 35: lekarzowi nie wolno stosować eutanazji ani pomagać choremu w popełnieniu samobójstwa. Med. Prakt., 2016; 7-8: 118–120, 124

Artykuł 31 KEL jest jednym z najkrótszych i najbardziej stanowczo sformułowanych artykułów kodeksu. Do 2003 roku było to tylko pięć wyrazów: „Lekarzowi nie wolno stosować eutanazji”; wówczas na Krajowym Zjeździe Lekarzy dodano zakaz udzielania pomocy w popełnieniu samobójstwa, tak że obecne brzmi: „Lekarzowi nie wolno stosować eutanazji ani pomagać choremu w popełnieniu samobójstwa”. Już Hipokrates, jasno i wyraźnie, sformułował normę w tej kwestii: „Nigdy nikomu, także na żądanie, nie dam zabójczego środka ani też nawet nie udzielę w tym względzie rady”. Nie ma więc żadnych sytuacji, przyczyn czy okoliczności (nigdy) ani też żadnych pacjentów czy kategorii pacjentów, którym można by podać substancję w celu spowodowania śmierci (nikomu). Żadna też autonomia pacjenta (także na żądanie) nie zwalnia z obowiązku dbania o jego dobro, a więc o zdrowie i życie. Ojciec medycyny zakazywał też lekarzom doradzania i pomagania w sprawie skrócenia pacjentowi życia, mimo że mieli wiedzę na temat sposobów szybkiego, bezbolesnego i sprawnego uśmiercenia człowieka.

Eutanazja – ale co to jest?

Zarówno zakaz skracania życia pacjentowi, jak i samo pojęcie eutanazji wywodzi się ze starożytności. Pierwotnie eutanazja była to dobra śmierć (eu – dobry, thanatos – śmierć). Pojęcia tego użył grecki poeta Kratinos na określenie człowieka, który umarł szybko i w miarę bezboleśnie. Różniło się ono całkowicie od współczesnego rozumienia eutanazji jako zabójczej lub samobójczej ingerencji człowieka uprzedzającej naturalną śmierć cierpiącej osoby.1
Obecnie przy definiowaniu eutanazji bierzemy pod uwagę:
1) cel działania, a więc zamierzone spowodowanie lub przyspieszenie śmierci
2) motywy – np. wyświadczenie z litości lub współczucia dobra rozumianego jako eliminacja aktualnego lub przyszłego cierpienia; mogą być też motywy eugeniczne (eutanazja prenatalna, neonatalna praktykowana już w starożytności) lub ekonomiczne
3) wolę osoby poddanej eutanazji – dobrowolna (pacjent jej chce), adobrowolna (względem osób niemogących wyrazić woli: nieprzytomnych, upośledzonych, małych dzieci) lub wbrew woli (pacjent jej nie chce)
4) sprawcę – lekarz lub ktokolwiek inny (zabójstwo „z litości” męża przez żonę)
5) sposób działania – eutanazja czynna (podanie określonego środka zabójczego) lub bierna (niepodjęcie czynności w celu zabicia lub przyspieszenia śmierci)2 oraz medyczna pomoc w samobójstwie.

Prokurator Małgorzata Szeroczyńska, prawniczka zaangażowana w działania zmierzające do poprawienia polskiego prawa medycznego, proponuje szeroko rozumianą definicję eutanazji jako: „pozbawienie życia – poprzez bezpośrednie lub pośrednie spowodowanie śmierci, niezapobieżenie jej nadejściu, ewentualne pomocnictwo w samodzielnym odebraniu sobie życia – człowieka cierpiącego (fizycznie lub psychicznie) przez sprawcę motywowanego współczuciem, działającego dla dobra tej osoby w celu zapewnienia jej godnej śmierci poprzez wybawienie jej od zła, jakie stanowi dla niej to cierpienie, i postępującego zgodnie z wolą (wyrażoną lub odtworzoną) tej osoby, a przynajmniej nie wbrew jej woli.3 Nieco węższa definicja znajduje się w Deklaracji o eutanazji, która „oznacza czynność lub jej zaniechanie, która ze swej natury lub w zamierzeniu działającego powoduje śmierć w celu wyeliminowania wszelkiego cierpienia. Tak więc eutanazja wiąże się z intencją działającego oraz stosowanymi środkami”.4

Eutanazja – ale dlaczego nie?

Zarówno normy prawne, jak i KEL zabraniają jednoznacznie czynności eutanatycznych. Należy takie stanowisko argumentować w trojaki sposób. Po pierwsze: można eutanazję traktować jako zamach na podstawowe prawo człowieka – prawo do życia, przysługujące każdemu; nie można się go wyrzec i nie może być ono nikomu odebrane. Profesor Wojciech Bołoz zauważa, że w przypadku ludzi niewierzących eutanazja jest obaleniem podstawowej wartości etycznej, jaką stanowi dla nich ich życie doczesne.5 Po drugie: dla osób uznających racje religijne eutanazja będzie dodatkowo „poważnym naruszeniem prawa Bożego, jako moralnie niedopuszczalne dobrowolne zabójstwo osoby ludzkiej”.6 Jak pisze Święty Jan Paweł II: „człowiek, odrzucając swą podstawową więź z Bogiem lub zapominając o niej, sądzi, że sam jest dla siebie kryterium i normą, oraz uważa, że ma prawo domagać się również od społeczeństwa, by zapewniło mu możliwość i sposoby decydowania o własnym życiu w pełnej i całkowitej autonomii”.7 Po trzecie: można się oprzeć na racjach społecznych i kulturowych. Jeśli wartość życia, uznawanego przez współczesnych ludzi jako jedna z najważniejszych, obok prawdy i wolności, wartości etycznych zostanie naruszona, doprowadzi to do załamania ładu społecznego, w tym do zniszczenia zaufania do lekarzy, służby zdrowia czy instytucji publicznych powołanych do opieki nad człowiekiem. Jeśli eutanazja byłaby dopuszczona prawnie, pacjent nigdy nie mógłby być pewien, że lekarz go nie uśmierci – oczywiście, po spełnieniu wszystkich prawnie wymaganych warunków – i powie: „cierpiał bardzo, kiedyś, kiedy jeszcze był z nim kontakt, mówił, że to wszystko nie ma sensu i najlepiej byłoby umrzeć, właściwie nawet prosił o śmierć”.

Zwolennicy przyznania pacjentowi prawa do decydowania o momencie śmierci, argumentujący to przede wszystkim autonomią, zapominają, że prawo do decydowania o sobie nie jest nieograniczone. Nie można na przykład, nawet jeśli się bardzo tego chce, oddać się w niewolę innemu człowiekowi lub zezwolić na wycięcie swego serca jako daru transplantacyjnego, nawet jeśliby się je pragnęło podarować swojej ukochanej córce. Chyba że ludzkość zrzeknie się praw należących do tzw. jądra praw, które nigdy nie mogą być zniesione. Jeśli nawet uznamy, że lekarzy obowiązuje tylko zasada autonomii i pominiemy trzy inne: dobroczynienia, nieszkodzenia i sprawiedliwości – to musimy też uznać, że dotyczy to wszystkich pacjentów. W konsekwencji doprowadzi to do sytuacji, że uświadomiony pacjent przyjdzie do lekarza, poprosi o receptę na śmiertelny zastrzyk (bo tak chce), a wówczas rolą lekarza byłoby upewnienie się tylko, czy pacjent rozumie, o co prosi, i spełnienie jego życzenia. Paradoksalnie prowadziłoby to do przyznania większego prawa do eutanazji osobie zdrowej niż chorej, która cierpiąc, może stracić nadzieję, sens życia lub odczuwać poczucie winy z powodu ciężaru, jakim jest dla innych osób, i z tego powodu jej decyzje mogą nie być do końca świadome.

Po legalizacji eutanazji prawo do śmierci może się przekształcić w obowiązek śmierci, a więc w przekonanie, że człowiek kierujący się zasadami moralnymi powinien w pewnych sytuacjach, na przykład gdy jest obciążeniem dla innych, usunąć się z tego świata, egoista natomiast będzie się trzymał życia.8 Ludzie chorzy, nawet jeśli nie uznają obowiązku śmierci, mogą odczuwać presję (ekonomiczną czy organizacyjną), zarówno ze strony rodziny, jak i pracowników systemu opieki zdrowotnej. Nie musi to być nacisk wyrażony wprost; w sprawach najważniejszych zwykle rozumiemy się bez słów. Jedna z ciężko chorych i cierpiących pacjentek powiedziała, że nie chce już dłużej żyć, bo nie chce być dla nikogo ciężarem. Na pytanie doktora: „dla kogo nie chce być pani ciężarem?” odpowiedziała: „dla nikogo” i uświadomiła sobie wówczas, że właśnie nie ma nikogo, dla kogo mogłaby być tym ciężarem. Zdała sobie sprawę z tego, że to nie ból fizyczny, ale lęk, a przede wszystkim samotność jest powodem, dla którego nie chce już żyć. „Co musiałoby się stać, by jednak chciał pan żyć?” – spytał doktor innego pacjenta proszącego o śmierć. „Musiałby mnie ktoś pokochać”. Skutecznego lekarstwa na taką bolączkę lekarz nie ma, a cierpienie psychiczne, duchowe czy względy społeczne są coraz częściej przyczyną prośby o zakończenie życia. Na równi pochyłej nie można się zatrzymać; jeśli dziś zaakceptujemy zabijanie z litości osób cierpiących fizycznie, nie ma powodu, abyśmy uważali, że cierpienie duchowe jest mniej ważne i odmawiali pacjentowi tego typu „pomocy”. Jeśli zaakceptujemy eutanazję dobrowolną, to tylko krok dzieli nas od eutanazji adobrowolnej, a następnie niedobrowolnej (gdy osoba zabijana jest zdolna do wyrażenia zgody na własną śmierć, ale tego nie czyni, bo nie została o to zapytana lub wyraziła chęć życia). Jeśli kiedyś eutanazji mogli być poddawani tylko dorośli, to dziś prawo do tego mają dzieci (w Belgii).

Eutanazja – co dalej?

Zdania Polaków na temat dopuszczalności eutanazji są podzielone: 53% akceptuje „podanie przez lekarza środków przyspieszających śmierć ciężko i nieuleczalnie choremu, cierpiącemu pacjentowi, jeśli jest w pełni świadomy i sam o to prosi”. Pomoc lekarza w samobójstwie dopuszcza 43% badanych. Według badań socjologicznych aprobata dla skrócenia życia chorego na jego prośbę stale rośnie.9 Z tego też powodu w Polsce mogą się pojawić postulaty legalizacji eutanazji, mimo że obecnie nie ma poważnych ruchów społecznych i partii politycznych, które by się tego domagały. Niewykluczone jednak, że i u nas pojawi się ktoś podobny do byłej już minister zdrowia Litwy, która oznajmiła, że Litwa nie jest krajem socjalnym, państwa nie stać na opiekę paliatywną nad wszystkimi, a eutanazja to najlepsza propozycja dla biednych i odciążenie dla ich bliskich. Jak relacjonuje siostra Michaela Rak, prowadząca hospicjum w Wilnie, projekt ustawy legalizującej eutanazję został wycofany po wizycie minister w wileńskiej placówce i spotkaniu z przebywającymi tam chorymi.10

Eutanazja – co w zamian?

Jeżeli lekarzowi nie wolno stosować eutanazji i pomagać w popełnieniu samobójstwa, a jednocześnie jest on zobowiązany do pomocy cierpiącemu choremu, to co może zaproponować? Właściwej odpowiedzi można udzielić po zrozumieniu, czym tak naprawdę jest prośba o eutanazję. Jest to dramatyczne wołanie o pomoc; zauważenie pacjenta, jego cierpienia lub lęku przed cierpieniem, jego samotności czy braku sensu życia. Prośba o eutanazję może być manifestacją woli życia, chęcią jego zmiany lub poczucia utrzymania nad nim kontroli. Doskonale to zrozumiała Anna Dymna, odpowiadając na apel Janusza Świtaja, który jako pierwszy w Polsce złożył do sądu wniosek o umożliwienie eutanazji. Na stronie prowadzonej przez nią fundacji czytamy: „Nasza Fundacja, zamiast włączać się w quasi-filozoficzne spory i dyskusje na temat tego, czy człowiek – jako istota wolna – ma również prawo decydować o wyborze czasu własnej śmierci, wolała podjąć konkretne działania. Uczyniła więc Janusza swoim pracownikiem”.11 Sparaliżowany mężczyzna, który mógł być argumentem dla zwolenników eutanazji w Polsce, stał się argumentem a rebours. „Nie rozmawiam o eutanazji” – mówi natomiast docent Tomasz Dangel, założyciel Warszawskiego Hospicjum dla Dzieci. Zamiast tego proponuje wspieranie hospicjów domowych i opieki paliatywnej,12 która akceptuje zarówno śmierć, jak i życie, nie stosuje uporczywej terapii, nie wydłuża życia, ale też go nie skraca. O tym jak właściwie powinien postępować lekarz wobec pacjentów śmiertelnie chorych, mówią artykuły 30 i 32 KEL.

Piśmiennictwo:

1 P. Aszyk: Etyczne oblicza starożytnej medycyny. Warszawa, Rhetos, 2010: 262–263
2. Od eutanazji biernej koniecznie trzeba odróżnić zaniechanie i wycofanie się z uporczywej terapii. Cechą odróżniającą jest intencja. W przypadku eutanazji intencją jest spowodowanie śmierci, a przez to uwolnienie pacjenta od cierpienia, natomiast w przypadku odstąpienia od terapii uporczywej intencją jest uchronienie pacjenta od niepotrzebnego cierpienia przez zaprzestanie daremnego, nieproporcjonalnego leczenia, czego skutkiem niechcianym, lecz tolerowanym, może być nieunikniona śmierć.
3. M. Szeroczyńska: Eutanazja i wspomagane samobójstwo na świecie: studium prawnoporównawcze. Kraków, Universitas, 2004: 57
4. Kongregacja Nauki Wiary: Deklaracja o eutanazji: iura et bona. 1980
5. W. Bołoz: Bioetyka i prawa człowieka. Warszawa, Wydawnictwo Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, 2007: 147
6. Jan Paweł II: Encyklika Evangelium vitae. Rzym, 1995: nr 65
7. Tamże: nr 64
8. O tym, kto i dlaczego ma obowiązek umrzeć, pisze szczegółowo J. Hardwig w artykule: Czy mamy obowiązek umrzeć? W: W. Galewicz, red.: Wokół śmierci i umierania. Kraków, Universitas, 2009
9. http://badanie.cbos.pl/details.asp?q=a1&id=4869
10. http://www.radiorodzina.pl/wiadomosci/11 300/
11. http://mimowszystko.org
12. http://idziemy.pl/spoleczenstwo/nie-rozmawiam-o-eutanazji//