"Jesteśmy przerażeni tym, co widzimy"

24.03.2021
Elżbieta Bielecka

Znów mamy coraz więcej covidowych wyjazdów na dyżurach, znów zakładamy kombinezony, znów są chwile zastanowienia przed powrotem do domu. Moja córka, zanim przytuli się po moim powrocie, czeka, aż się umyję. To trochę przerażające, ale z drugiej strony – jest lampka z tyłu głowy, że cały czas mamy epidemię, walczymy – powiedział ratownik medyczny ze Szczecina dr Tomasz Kubiak.

Fot. Jakub Włodek / Agencja Gazeta

Zaznaczył, że ratownicy ze zdziwieniem obserwują osoby, które przez rok widzą pandemię, a jednak zdają się zaprzeczać jej istnieniu. – Na pewno mają dość obostrzeń, są wściekli na to wszystko, co się dookoła dzieje, ale jednak przecież ludzie umierają – wskazał.

– Jesteśmy przerażeni tym, co widzimy dookoła. Wiele osób nie robi sobie nic z obostrzeń, mimo że jest to prawo, są to prośby, apele, również nasze, medyków - czyli nie polityków, nie osób związanych z jakimś „układem”, jak to jest określane, tylko ludzi, którzy na co dzień ryzykują własnym zdrowiem mimo zaszczepienia – powiedział dr Kubiak.

Zapytany o przypadek pacjenta, który zapadł mu w pamięć, opowiedział o 44-letnim mężczyźnie, który nie traktował poważnie obostrzeń, m.in. niechętnie zakładał maskę ochronną. Wezwał ratowników medycznych ze względu na duszności. Po wykonaniu szybkiego testu okazało się, że jest zakażony koronawirusem.

– Trudno opisać jego reakcję i wyraz twarzy w chwili, gdy powiedzieliśmy mu o tym. To było przerażenie – opowiadał Kubiak. – Wiedział, że na COVID-19 się umiera, ale choroba miała go przecież nie chwycić - był 44-letnim mężczyzną, a przecież „tylko starsze osoby zapadają na COVID-19”. O ile mi wiadomo, zmarł w szpitalu.

Dodał, że ratownicy medyczni często są świadkami trudnych sytuacji, gdy okazuje się podczas wizyty w domu pacjenta, że jedna osoba jest zakażona, a rodzina musi przejść na kwarantannę. – Tym ludziom sypie się nagle ich poukładany świat. Nagle te wszystkie restrykcje, obostrzenia stają się jaśniejsze i sensowniejsze – zaznaczył.

Wskazał też, że w pierwszej fali pandemii widać było większą dyscyplinę społeczną. – Nawet podczas zakupów więcej osób używało rękawiczek. Dziś właściwie nikt ich w sklepie nie nosi, są tylko maski. Ale i te zakrywają tylko usta, a nie nos. I to przeraża – mówił ratownik.

strona 1 z 2

Aktualna sytuacja epidemiologiczna w Polsce

COVID-19 - zapytaj eksperta

Masz pytanie dotyczące zakażenia SARS-CoV-2 (COVID-19)?
Zadaj pytanie ekspertowi!

Partnerem serwisu jest