Zgony – jest źle i lepiej nie będzie

08.04.2021
Małgorzata Solecka
Kurier MP

Podana przez Ministerstwo Zdrowia liczba 954 zgonów nie odzwierciedla sytuacji w ostatniej dobie – tłumaczył zaraz po publikacji danych rzecznik resortu zdrowia. W czwartkowym meldunku skumulowały się zgony z okresu świątecznego, które dopiero od wtorku były wprowadzane do systemu. Można się spodziewać, że również piątkowe dane częściowo będą uwzględniać zgony z 4 i 5 kwietnia. To jednak nie oznacza, że w następnym tygodniu liczba zgonów spadnie. Przeciwnie.

Fot. Grzegorz Skowronek / Agencja Gazeta

Przyzwyczailiśmy się do tego, że dane o nowych zakażeniach i zgonach podawane w poniedziałki i wtorki są nie do końca wiarygodne – w weekendy spada bowiem liczba testów a szpitale nie raportują zgonów na bieżąco. Tydzień poświąteczny oznacza przesunięcie sytuacji nie o dzień, ale wręcz o trzy świąteczne dni. Stąd dopiero w czwartek – a nie jak zwykle w środę – nastąpiła kumulacja, przede wszystkim liczby zgonów.

Jednak eksperci już od kilkunastu dni podkreślają, że patrząc na rosnącą liczbę hospitalizacji i zajętych łóżek respiratorowych, a także na liczbę zakażeń sprzed dwóch tygodni, w tygodniu poświątecznym i kolejnym powinniśmy się liczyć z przekroczeniem granicy tysiąca zgonów na dobę. Oczywiście, takie wartości nie będą osiągane codziennie, ale tysiąc zgonów w ciągu doby możemy odnotować kilka razy na przestrzeni dwóch tygodni (zakładając optymistyczny scenariusz, że liczba nowych zakażeń poświątecznie nie odbije ostro w górę).

Bardziej wiarygodne dane, obrazujące rzeczywistą sytuację pod względem śmiertelności z powodu COVID-19, to liczona z siedmiu ostatnich dni średnia liczba zgonów w przeliczeniu na wielkość populacji. Polska, ze wskaźnikiem przekraczającym 10 zgonów na milion, jest w Europie w grupie państw znajdujących się w najgorszej sytuacji (rekordowy wskaźnik, ponad 24, notują w tej chwili Węgry, gorsza niż w Polsce sytuacja jest też w Bułgarii i kilku innych krajach bałkańskich oraz w Czechach i na Słowacji; Our World in Data). Ważne zastrzeżenie: to dane ze środy, 7 kwietnia. Po uwzględnieniu dzisiejszych danych wskaźnik jeszcze się pogorszy. Dla porównania – w Niemczech ten siedmiodniowy wskaźnik nie przekracza 2, w Danii wynosi 0,4.

W ciągu ostatnich dwóch, trzech tygodni co kilka dni pniemy się w górę w rankingu krajów o największej liczbie zgonów od początku pandemii w przeliczeniu na milion mieszkańców. Jeszcze nieco ponad miesiąc temu byliśmy na 25. miejscu na świecie, wczoraj – już na 23. Jesteśmy w tej chwili na poziomie Francji i zapewne jej jeszcze w tej chwili nie wyprzedzimy, gdyż również Francja notuje stosunkowo wysokie liczby zgonów.

Warto jednak zwrócić uwagę, że Polska podwoiła liczbę zgonów w ciągu zaledwie czterech ostatnich miesięcy pandemii. Zaledwie nieco ponad dwa miesiące temu (3 lutego) przekroczyliśmy granicę tysiąca zgonów w przeliczeniu na milion mieszkańców, a w tej chwili ten wskaźnik jest wyższy o 50 procent (1498). Niemcy – politycy często posługują się argumentem, również w ostatnich tygodniach, o „pogarszającej się sytuacji epidemicznej” u naszego zachodniego sąsiada – ciągle utrzymują wskaźnik poniżej tysiąca (928). 3 lutego wskaźnik dla Niemiec wynosił 713 – przy czym trzeba pamiętać, że Niemcy przeprowadzają, w przeliczeniu na wielkość populacji, niemal dwukrotnie większą liczbę testów – prawdopodobnie skuteczniej unikają „szarej strefy” zgonów z powodu COVID-19.

Aktualna sytuacja epidemiologiczna w Polsce

COVID-19 - zapytaj eksperta

Masz pytanie dotyczące zakażenia SARS-CoV-2 (COVID-19)?
Zadaj pytanie ekspertowi!

Partnerem serwisu jest