System działa sprawnie, seniorzy czekają

29.04.2021
Małgorzata Solecka
Kurier MP

„Sprawna rejestracja, sprawna opcja zmiany terminu, fajna możliwość wyboru szczepionki (…) Ministrowi Michałowi Dworczykowi należą się słowa uznania”. „Szybko poszło”. „No to za tydzień szczepienie”. Twitter od kilku dni dosłownie zalewają ćwierki zadowolonych użytkowników 40+, którym rząd otwiera możliwość rejestracji na szczepienie – codziennie po dwa roczniki. Wnioski? Raczej przygnębiające.

Fot. Grzegorz Skowronek / Agencja Gazeta

Social media zbyt często przypominają książkę skarg i zażaleń, więc co jest złego w tym, że przez kilka, kilkanaście dni będzie więcej pozytywnych wpisów? Oczywiście – nic. To dobrze, że rejestracja na szczepienie przebiega sprawnie. W ogromnej mierze sprawnie przebiegała ona i wcześniej, tylko ci, którzy rejestrowali się na szczepienie, dużo słabiej są obecni zwłaszcza w takim medium, jakim jest Twitter, a na Facebooku (uznawanym za medium „boomersów”) prędzej można znaleźć zdjęcia ze szczepienia (lub dokumentujące szczepienie) niż anons dotyczący rejestracji. Dobrze, że system się zawiesza tylko czasami, a obeznane ze specyfiką stron internetowych roczniki 40+ nie wpadają w panikę, czekając na uspokojenie ruchu. Naprawdę świetnie, że mamy system, który działa – chciałoby się powiedzieć. Tyle że zachwyt z tego powodu jest najlepszym dowodem, jak bardzo przyzwyczailiśmy się do rozwiązań dysfunkcjonalnych.

I zapominamy – zbyt łatwo wpadając w samozachwyt, bo trudno nie zauważyć, że na Twitterze najbardziej aktywnie chwalą KPRM i ministra Dworczyka koledzy z rządu i instytucji państwowych – że jednak dla znaczącej części społeczeństwa rozwiązanie, które młodszym wydaje się tak proste, że wręcz niezauważalne, jest dysfunkcjonalne.

Świetnie, że na szczepienie rejestrują się dziś osoby urodzone w 1978-1979 roku. Duża część z nich termin szczepienia ma wyznaczony dosłownie za kilka dni – i to też jest znakomite. Mogą sobie wybrać szczepionkę – doskonale. Jednocześnie cały czas na szczepienie nie zarejestrowała się połowa populacji powyżej 60. roku życia. Część z tych osób wykluczył system rejestracji, wymagający przynajmniej minimalnych kompetencji technologicznych (w tym choćby posiadania telefonu). Część odłożyła decyzję o rejestracji lub wręcz zrezygnowała ze szczepienia „narzuconym” preparatem. Odpowiedzialni za program szczepień nie podjęli wysiłku rozwiania lub choćby zmniejszenia wątpliwości i obaw tych osób, niejako godząc się z wyrzuceniem na koniec kolejki (czyli do momentu całkowitego otwarcia programu szczepień) osób szczególnie narażonych ze względu na wiek na ciężki przebieg COVID-19.

O tym, że mamy problem z wyszczepialnością wśród seniorów świadczą choćby dane European Centre for Disease Prevention and Control (ECDC). Dla grupy, którą Unia Europejska określiła jako absolutnie priorytetową, średnia w tej chwili wynosi ok. 78 proc. Są kraje – Irlandia, Hiszpania, Finlandia, Dania – w którym zaszczepionych zostało 90 i więcej procent najstarszych seniorów. Są jednak i takie jak Polska, w których jest to ok. 56 procent. Gorzej niż Polska swoich najstarszych obywateli chronią tylko Słowacja i Chorwacja (nie wszystkie kraje przekazują dane do ECDC).