Barometr epidemii (85)

20.11.2021
Małgorzata Solecka
Kurier MP

Zapewne wielu z was zginie, ale jest to poświęcenie, na które jestem gotów – zdaje się mówić Polakom minister zdrowia. Oczywiście nie dosłownie, ale wypowiedzi Adama Niedzielskiego na temat strategii „walki” z pandemią trzeba czytać równocześnie z opublikowanymi właśnie danymi GUS na temat zgonów w listopadzie. I wtedy sens jest dokładnie taki.


05.11.2021 Warszawa, ul. Sejmu Czteroletniego. Mobilny punkt testów na COVID- 9 pod Świątynią Opatrzności Bożej. Fot. Dawid Zuchowicz / Agencja Wyborcza.pl

Największa klęska. Strategia rządu i jej skutki. Cytat z budzącego odrazę czarnego charakteru kultowego filmu nie tylko dla dzieci (Shrek) nie bawi, ale przeraża. Podobnie jak przerażenie budzić mogły wypowiedzi ministra (autoryzowane, publiczne) z czwartku i piątku. Usłyszeliśmy bowiem, ni mniej ni więcej, że przebieg czwartej fali w województwach lubelskim i podlaskim rząd uznaje za poligon, cenne doświadczenie, w dodatku wnioski, jakie z tych „ćwiczeń” wyciąga, skłaniają go do samozadowolenia: – Nasza strategia jest racjonalna i jak na razie się sprawdza – mówił szef resortu zdrowia. W związku z tym, że zakażeń w województwach, w które fala uderzyła w pierwszej kolejności już w październiku, nie przybywa już tak szybko – a przecież nie wprowadzono tam ŻADNYCH obostrzeń, mimo dramatycznych wręcz apeli ekspertów – decydenci stoją na stanowisku, że w pozostałych regionach też pandemię można będzie przeczekać bez jakichkolwiek ograniczeń.

W Warszawie (Mazowsze jest w tej chwili regionem, gdzie zakażeń stwierdza się najwięcej, z czego ok. 40 proc. to zakażenia ze stolicy) wycie karetek słychać niemal bez przerwy. To robi upiorne wrażenie, ale tak naprawdę grozę sytuacji oddają zestawienia suchych liczb. Garść danych GUS pokazuje cenę „racjonalnej strategii rządu” – rozumianej jako całość, od fatalnie przeprowadzonej akcji szczepień, której rezultatem jest 50-proc. poziom zaszczepienia populacji, przez brak działań na rzecz zmiany tego stanu rzeczy nawet teraz, po zarządzenie pełnej otwartości społecznej i ekonomicznej. Tak, są kraje, które postanowiły radzić sobie bez wprowadzania ograniczeń, bez stosowania paszportów covidowych – na przykład Wielka Brytania czy Irlandia. Nie porównujmy się jednak z liderami procesu szczepień. Nie ta liga.

Wracając do danych GUS. W 45. tygodniu liczba zgonów znowu wzrosła i sięgnęła 9739. W poprzednich tygodniach listopada było to 9,3 i 9,2 tysiąca, a w 45. tygodniu 2019 r. liczba zgonów wyniosła 7628. Fala zgonów w listopadzie – liczonych ogółem, nie tylko z powodu COVID-19 – jest nieco niższa niż w 2020 roku, ale istnieje duże ryzyko, że ostatecznie może nawet ją przewyższyć.

Z danych GUS wynika, tu trudno mówić o zaskoczeniu, że o największych wzrostach liczby zgonów w ostatnich tygodniach można mówić w województwach, w których była największa liczba nowych zakażeń i hospitalizacji, a więc w podlaskim i lubelskim. W tym ostatnim w 45. tygodniu liczba zgonów sięgnęła 775, a w 44. i 43. odpowiednio 764 i 733. W poprzednich tygodniach roku utrzymywała się w okolicach 400. Dwa lata temu w analogicznym 45 tygodniu wyniosła 391. Liczba zgonów ogółem wzrosła więc niemal o 100 proc. w stosunku do okresu przed pandemią!

W województwie podlaskim w ostatnim tygodniu zanotowano 458 zgonów. To ponad dwukrotnie większa liczba niż dane z czerwca, lipca czy sierpnia tego roku, gdy liczba ta wnosiła średnio nieco ponad 200. Danych z okresu zwiększonej zachorowalności nie powinno się porównywać z okresem, gdy i zachorowań i zgonów jest zwykle mniej. Problem polega na tym, że akurat w tym województwie zgonów w 45. tygodniu 2019 roku było jedynie 203. I w tym przypadku mowa więc o wzroście śmiertelności o ponad 100 proc.!

Co więcej, choć dane dotyczące liczby zakażeń nie wskazują, by trzecie województwo, leżące na ścianie wschodniej, czyli podkarpackie, było specjalnie dotknięte falą COVID-19, dane dotyczące zgonów mówią coś wręcz przeciwnego. Liczba zakażeń na Podkarpaciu należy do niższych w kraju tylko dlatego, że wykonuje się tam stosunkowo mało testów. Natomiast zgonów przybywa w sposób aż nadto potwierdzający atak COVID-19. Liczba zgonów w 45. tygodniu wyniosła tam 577, podczas gdy w dwóch ostatnich tygodniach było to odpowiednio 491 i 499. Dwa lata temu w 45. tygodniu roku odnotowano 374 zgonów. Wniosek – fala zgonów będzie się w tym regionie jeszcze podnosić.

Dwa razy większa śmiertelność przez dwa, trzy, może cztery tygodnie (bo nie ma wątpliwości, że nawet jeśli pod względem nowych zakażeń sytuacja na ścianie wschodniej się stabilizuje, fala zgonów będzie przez te regiony jeszcze szła tygodniami) – to jest policzalny efekt „racjonalnej polityki”, która się sprawdza. I takie perspektywy minister zdrowia przedstawia dla całego kraju. Bo nawet regiony o najwyższym poziomie zaszczepienia w Polsce, nawet najlepiej zaszczepione gminy nie zbliżają się nawet do takiego wskaźnika zaszczepienia, który pozwala rozerwać związek między liczbą zakażeń a liczbą zgonów. Który pozwala zdusić liczbę zgonów do absolutnego minimum.

strona 1 z 2