Kwestia dzietności to problem klasowy. Mimo to ekonomia nie uratuje demografii
Nie da się zredukować polityk prorodzinnych do kwestii ekonomicznych.
Nie da się zredukować polityk prorodzinnych do kwestii ekonomicznych.
Zapraszamy do wysłuchania rozmowy dr hab. Magdaleny Radkowskiej-Walkowicz i dr Agaty Ignaciuk.
Jak pandemia COVID-19 wpłynęła na demografię w naszym kraju?
Słuchacze internetowej części rozmowy z minister zdrowia mogli się dowiedzieć m.in., że tzw. plan B, który oznacza, że małoletnia dziewczyna będzie mogła kupić tabletkę postkoitalną bez obecności i zgody rodziców, „to jest pomoc rodzicom, którym nie wyszło z wychowaniem”.
Cykl miesiączkowy przez swój regularny charakter budził skojarzenia z cyklem księżycowym, zarówno w świadomości kultur pierwotnych, jak i wielkich cywilizacji antyku.
W pierwszym półroczu 2023 roku urodziło się 139,5 tys. dzieci – wynika z danych GUS. To najniższa liczba w historii, świadcząca nie tylko o porażce, ale wręcz o klęsce strategii demograficznej ostatnich lat.
Od ponad 30 lat nie mamy w Polsce prostej zastępowalności pokoleń. Co więcej, spotkał nas los wysoko rozwiniętych krajów Europy Zachodniej – Polki zaczynają planować dzieci dopiero po 30. roku życia, o ile w ogóle chcą je mieć.
Liczba porodówek powoli maleje, ale nie wynika to z przemyślanej strategii, tylko z problemów finansowych i kadrowych szpitali.
O tym, że „Europa się starzeje”, słyszał już chyba każdy. Nie każdy jednak zdaje sobie sprawę, że w tej konkurencji przoduje Polska. Tymczasem im więcej osób w wieku poprodukcyjnym, tym większe jest obciążenie systemów: emerytalnego oraz ochrony zdrowia.
Sztuczne problemy czy realne bariery dla młodych? Jakie są przyczyny niskiej dzietności wśród Polaków?