Polska nie ma patentu na wystarczająco dobry system ochrony zdrowia za 5,4 proc. PKB, gdy kraje (również ościenne), które takie systemy mają, wydają na nie 8-10 proc. swojego, na ogół wyższego, PKB. To jest fakt z kategorii oczywistych, pod którym podpisywali się eksperci obecnie rządzącej koalicji, gdy ta była jeszcze opozycją.
Na zmianę ministra jest albo za późno, albo za wcześnie. Na pewno za wcześnie, jeśli z kolejnym premier Donald Tusk wiązałby jakieś poważniejsze plany, a dymisja nie miałaby być tylko formą odreagowania frustracji szefa rządu.
Politycy powinni łamać głowy, w jaki sposób przekonać społeczeństwo, że musimy płacić na zdrowie więcej, a nie mniej.
Przywracanie państwa prawa może mieć, jak widać, różne oblicza. Jednym z nich jest otwieranie furtek przez premiera i konstytucyjnych ministrów.
Jako społeczeństwo musimy odrzucić emocje i zrezygnować z myślenia życzeniowego, a przyjrzeć się danym i faktom. Jeśli chcemy, żeby ochrona zdrowia funkcjonowała lepiej niż obecnie, musimy po prostu łożyć na nią więcej.
Propozycja podwyższenia akcyzy na wyroby nowatorskie czy na płyny do e-papierosów w większej skali niż na „tradycyjne” papierosy, a także objęcia akcyzą urządzeń do waporyzacji jest antyzdrowotna i może zniechęcać palaczy do przechodzenia na mniej szkodliwe alternatywy.
Wprowadzenie elastycznego finansowania ochrony zdrowia stanowiłoby istotny krok w kierunku systemu opartego na zdrowszych zasadach ekonomicznych.
Nie byłoby postępu w medycynie bez firm pracujących nad innowacyjnymi terapiami, które inwestują pieniądze również w to, by wiedza na temat ich produktów dotarła do milionów profesjonalistów na świecie i w to, by ci profesjonaliści mieli możliwość podzielenia się wiedzą i doświadczeniami, płynącymi ze stosowania terapii w praktyce.
Minister Zdrowia potwierdza: w Polsce nie będzie obowiązkowego rejestru ciąż – napisała na platformie X Izabela Leszczyna, a media zaczęły się rozpisywać o „mocnym przekazie”. Może warto się raczej zastanowić, jak to się stało, że MZ tak szybko i łatwo zmienia zdanie o 180 stopni?
Trudno ukryć, że rząd, a może zwłaszcza Koalicja Obywatelska, ma potężny problem tożsamościowy, odkrywając bliskość (poglądów, a może też decyzji politycznych) z partią, od której ugrupowanie miało się różnić o 180 stopni.
Można dywagować, czy w sytuacji, gdy wprowadzana jest ważna – i ciągle jak się wydaje nie do końca przygotowana – zmiana, to właśnie serwis z dumną końcówką „gov” nie powinien być w odwodzie, na wypadek, gdyby jakieś systemy gabinetowe zawiodły, ale skoro „coś poszło nie tak”, dywagacje te tracą sens.
Debata na temat finansowania ochrony zdrowia powinna się koncentrować na pomysłach zwiększania nakładów, a nie poszukiwania możliwości pomniejszenia przychodów NFZ.
Nie cichnie burza wokół ustawy o minimalnych wynagrodzeniach, choć wszystko wskazuje, że do końca wakacji nie będzie ona przedmiotem dyskusji i decyzji w Sejmie.
Dyskusje w Sejmie, czy to na posiedzeniach plenarnych, czy w komisjach, to nie są spotkania o charakterze towarzyskim. Zwłaszcza przedstawicieli rządu powinna obowiązywać odpowiedzialność za słowa.
Posłowie będą się pochylać nad przyszłością, a miliardów złotych brakuje już teraz – taka konstatacja jest prawdziwa, choć nie do końca. Polski system ochrony zdrowia najlepiej stabilizuje jego własna inercja i niesprawność.
Minister zdrowia nie może kierować sprawami systemu ochrony zdrowia, patrząc nieustannie we wsteczne lusterko. Nic dobrego z tego nie wyniknie, bo bieżących wyzwań jest aż nadto. Ciągłe, a w każdym razie (zbyt) częste, krytykowanie poprzedników przypomina aż nadto nieszczęsne „przez osiem ostatnich lat”, które słyszeliśmy... przez osiem ostatnich lat.
Nie da się zrealizować obietnic krótszych kolejek, podwyżek dla lekarzy i reszty personelu medycznego oraz wzmocnić profilaktyki, jeśli jednocześnie proponuje się drogę ograniczenia środków w systemie ochrony zdrowia.
Czy można przejść obojętnie wobec informacji, że w ciągu trzech lat w systemie ochrony zdrowia różnica między przychodami a kosztami sięgnie 160 mld zł? Czy można podejmować decyzje, które tę wyrwę jeszcze powiększą? W polityce niemożliwe, jak się okazuje, nie istnieje.
Donald Tusk już zdążył na portalu X ogłosić wojnę z dilerami handlującymi fentanylem. Jest to oczywisty temat zastępczy, aby znowu nic nie robić i udawać, że walczy się z poważnym problemem społecznym.
Minister zdrowia ma więcej ocen negatywnych niż pozytywnych, ale i tak daje jej to piąte miejsce w rządzie, a czwarte wśród ministrów w rankingu najlepiej ocenianych członków rządu. Co to mówi o odbiorze gabinetu Donalda Tuska w opinii publicznej, a co o sytuacji w ochronie zdrowia?