Państwowa Komisja Wyborcza ogłosiła oficjalne wyniki wyborów, można więc zakładać, że zgodnie z zapowiedzią ugrupowania demokratycznej opozycji lada moment rozpoczną rozmowy o utworzeniu koalicyjnego, większościowego rządu.
W sprawach systemu ochrony zdrowia wiele decyzji powinno lub wręcz musi być podjętych w pierwszym półroczu rządów, najdalej – w ciągu roku, by miały szansę w ogóle wejść w fazę realizacji.
W niedzielę wybory. W piątek o północy – początek ciszy wyborczej, która co prawda w dużym stopniu jest w tej chwili fikcją, ale nikt się nie kwapi, by z nią zerwać. Na co warto zwrócić uwagę na samym finiszu kampanii wyborczej?
Ponieważ dla Polaków najważniejszym wyzwaniem, z jakim powinni zmierzyć się politycy po wyborach, jest poprawa sytuacji w ochronie zdrowia, „logiczne” jest, że w debacie przedwyborczej w TVP ochronie zdrowia poświęcono zero uwagi.
Ministerstwo od blisko dwóch lat prowadzi aktywną politykę ignorowania pandemii, ale nowa deklaracja przenosi ją na nieco wyższy poziom.
35 proc. Polaków oczekuje od kolejnego rządu skrócenia kolejek do specjalistów. Odczyt badania priorytetów kłóci się jednak z narracją rządu, który powtarza, że przez osiem lat nie tylko skrócił, ale zlikwidował kolejki w ochronie zdrowia.
Propaganda zamiast informacji i komunikacji. Niby człowiek wiedział, a jednak się łudził. Jest dobrze, będzie lepiej, albo, cytując klasyka, którego szkoła już za kilkanaście dni zacznie kształcić przyszłych lekarzy: – Alleluja i do przodu!
Zdrowie powinno być ponad podziałami politycznymi i takie deklaracje nader często padają, jednak nie jest – i najlepiej zapomnieć o tym wyświechtanym frazesie.
Jak wygląda po czterech latach realizacja najważniejszych obietnic z zakresu ochrony zdrowia?
Głównym celem polityki zdrowotnej Prawa i Sprawiedliwości jest troska o zdrowie publiczne – tak rozpoczyna się fragment programu wyborczego PiS poświęcony ochronie zdrowia.
Na liście jest dwóch ministrów zdrowia i wiceminister. Problem w tym, że katalog „win” jest wątpliwy, a na pewno – niepełny.
W 2015 roku wyborcy znudzili się przysłowiową „ciepłą wodą w kranie” i zirytowali ośmiorniczkami na talerzach podsłuchiwanych przez kelnerów polityków. Czy w 2023 roku zapowiedź ciepłej zupy na szpitalnym talerzu rozpali wyobraźnię Polaków na tyle, by po ośmiu latach rządów ponownie oddali ster nawy państwowej w ręce lidera PiS?
Podczas konwencji programowej w Tarnowie Koalicja Obywatelska przedstawiła sto konkretów na pierwszych sto dni rządów. To ważne zastrzeżenie – nie można ich utożsamiać z całościowym programem wyborczym.
Konkretów dla ochrony zdrowia na konwencji w Końskich nie pokazano – poza wymienieniem przedsięwzięć już zrealizowanych oraz programu „Dobry posiłek”. Pojawiła się natomiast sugestia przesunięcia części środków z NFZ do resortu sportu.
Nagradzana i wysoko oceniana przez krytyków książka Jakuba Sieczki doczekała się adaptacji teatralnej. W „Pogo” przeglądamy się jak w lustrze... obraz jest poruszający, choć nie zawsze przyjemny.
Czy minimalistyczne zobowiązanie, które nijak nie wpisuje się w logikę walki o parlament, to przyznanie się do porażki, czy też przeciwnie – wyraz samozadowolenia?
Ochrona zdrowia spędza sen z powiek obywatelom, ale rządzący na głos ludu pozostają głusi. Co zmieni ewentualna wygrana opozycji, trudno powiedzieć.
Co się stało, że przewodniczący Komisji Zdrowia stracił pozycję i być może wcale nie wystartuje w wyborach?
Pacjent, który ma do wyboru – skorzystać w racjonalnym terminie z prywatnej diagnostyki lub leczenia albo czekać nie tygodnie, a miesiące w kolejce na NFZ – nie ma „wyboru”.
Zależy nam na głosie pacjentów i organizacji pacjentów – przekonuje Ministerstwo Zdrowia. Czasem jednak, nie da się ukryć, równie cenny dla decydentów jest brak tego głosu.