Od „A” do „Z”. Od alkoholu, środków psychotropowych, odpowiedzialnych za znaczącą część przypadków agresji, zagrażających bezpieczeństwu, do zdrowia psychicznego i konieczności jego odbudowy czy wzmocnienia.
Bezpieczeństwo lekowe stało się ważnym tematem, o którym dyskutowano w USA, w Parlamencie Europejskim, w Sejmie, na wielu konferencjach i eksperckich debatach. Było też ono jednym z priorytetów polskiej prezydencji.
Wyjmijmy z programu to, co stanowi element sporu politycznego, niech on będzie fakultatywny, a zostawmy to, co nie budzi kontrowersji. Kto to powiedział? I kiedy?
Przyganiał kocioł garnkowi, a sam w swoim czasie smolił aż miło – można byłoby skomentować darcie szat w wykonaniu posłów opozycji nad zapowiedziami dotyczącymi bardzo ewentualnych i coraz bardziej warunkowych zmian zasad tworzenia wykazów bezpłatnych leków dla seniorów. Skażenie zdrowia polityką postępuje i żadne zaklęcia tego nie zmienią.
Polacy zdecydowanie chcą, by rząd „ogarnął się” w temacie ochrony zdrowia i zaczął podejmować lepsze decyzje. To nie najlepsza wiadomość dla gabinetu Donalda Tuska, bo podejmowanie istotnych decyzji zarówno krótko-, jak i długoterminowych w tym obszarze nie ma wysokiego priorytetu.
Ochrona zdrowia nie jest politycznym złotem, na pewno nie dla premiera Donalda Tuska. To, że system będzie buksować, przewidywaliśmy już wtedy, gdy premier jesienią 2023 roku decydował o obsadzie Ministerstwa Zdrowia. Rządu, w tym obszarze, nie ma za co specjalnie chwalić, a zmiany na stanowisku ministra niewiele, jak na razie, przyniosły.
Wszystko, co wydarzyło się 13 grudnia 1981 roku, rozniosło się echem po większości polskich domów i rodzin. Polityczne decyzje w życiu niemal każdego Polaka coś wtedy zmieniły. Dla moich rodziców sprawiły, że ich praktyka lekarska – bardzo symbolicznie – stała się wyjątkowa.
Za nami tydzień obfity w wydarzenia niczym kraftowy keks w bakalie. Niestety, to jedyny miły, okołoświąteczny akcent. Nie jest dobrze, nawet jeśli premier zapewnia, że dzień jak co dzień, grudzień jak grudzień, dziura finansowa jak co roku, i naprawdę nie ma co krzyczeć: – Kryzys! Zapaść! Olaboga!
Z góry widać więcej – przekonują ci, którzy z upodobaniem zdobywają szczyty. Co zobaczyliśmy po czwartkowym szczycie medycznym „Bezpieczny pacjent”? Przedstawiamy pięć najistotniejszych pytań, szukając na nie odpowiedzi.
Jeśli rząd nie chce wet do ustaw, powinien konsultować swoje ustawy – mówi prezydent Karol Nawrocki. I przypomina, że jego projekty są przetrzymywane w Sejmie. Jakie znaczenie dla ochrony zdrowia ma zaostrzenie konfliktu między ośrodkami władzy?
Nasz system z założenia został skonstruowany według zasady, że każdy ma walczyć o swoje – zaznacza dr Michał Zabdyr-Jamróz z Instytutu Zdrowia Publicznego UJ CM.
Wynagrodzenia to obszar szczególnie wrażliwy. Ewentualny nowy konsensus i konieczne zmiany wymagają dużego poziomu zaufania między wszystkimi zainteresowanymi stronami. Zaufania, które jest coraz bardziej deficytowe.
Premier twierdzi, że pacjenci onkologiczni nie są odsyłani ze szpitali, samorząd lekarski pokazuje dane, z których wynika, że część oddziałów onkologicznych i hematologicznych zacznie przyjmować dopiero w styczniu 2026 roku. Co jest kłamstwem, a co – realiami systemowymi?
Zdrowotne słowo tygodnia: cięcia. W USA prezydent ogłosił przełomowe obniżki cen leków na otyłość, w Polsce prezes NFZ zapowiada cięcia wycen najbardziej dochodowych procedur. Za oceanem reakcją było omdlenie; co wydarzy się nad Wisłą, gdy poznamy konkrety?
„Usiłowanie zabójstwa” – czy tak można nazwać działanie człowieka, który nie ma żadnej wiedzy, żadnych kompetencji, żadnych uprawnień, jest świadomy swojej sytuacji, a mimo to wykorzystuje zdesperowanych i śmiertelnie chorych ludzi do tego, by na ich tragedii zarabiać pieniądze?
Gdy premier zapowiada, że w 2026 roku nie będzie wodospadu pieniędzy w ochronie zdrowia, zdecydowanie można mu wierzyć na słowo. Czy zapowiedź, że pieniądze mają trafiać do pacjentów, a nie do „rekordzistów”, niesie nadzieję?
Ministerstwo Zdrowia do 7 listopada czeka na uwagi strony społecznej do przedłożonych propozycji zmian w obszarze wynagrodzeń. Problem polega na tym, że za same propozycje resort zdrowia nie bierze – jak na razie – odpowiedzialności, posiłkując się stanowiskami przygotowanymi w ostatnich miesiącach przez różnych interesariuszy systemu.
PiS widzi potrzebę generalnej reformy, jak mówi prezes partii, służby zdrowia. System co prawda długo jeszcze nie otrząśnie się z serii poprzednich zmian, wprowadzanych przez dwie kadencje, ale partia może liczyć na krótką pamięć Polaków. I błędy następców.
Czy minęliśmy półmetek kadencji parlamentarnej? Owszem, choć przecież nie rządu. Analitycy piszą, że jeszcze żaden rząd tak szybko nie roztrwonił kapitału zaufania. W obszarze ochrony zdrowia jest to tym bardziej bolesne, że tu oczekiwania nie były zbyt wygórowane.
To, że finanse NFZ są w potężnym kryzysie, to niezaprzeczalny fakt. Jednak to, że do ratowania sytuacji trzeba uruchamiania rezerw KPRM, musi szokować.