Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Prezydent: nie jestem generalnym antyszczepionkowcem

10.07.2020
Małgorzata Solecka
Kurier MP

Moją wypowiedź o szczepieniach zmanipulowano, wycięto z kontekstu jedno zdanie. Nie jestem generalnym antyszczepionkowcem, ale rzeczywiście podchodzę do tego zdroworozsądkowo – mówił w czwartek wieczorem w TVP Info prezydent Andrzej Duda.

Na antenie musiało paść pytanie dotyczące wtorkowej wypowiedzi Andrzeja Dudy, który w Końskich powiedział, że nie jest zwolennikiem jakichkolwiek obowiązkowych szczepień. Tu niczego nie trzeba było wycinać ani manipulować, by zrozumieć, że urzędujący prezydent mówi o wszystkich szczepieniach, mimo że pytanie dotyczyło rzeczywiście szczepienia przeciwko koronawirusowi. - Jeśli chodzi o szczepionkę, absolutnie nie jestem zwolennikiem jakichkolwiek szczepień obowiązkowych – powiedział dokładnie prezydent, a następnie rozwinął wypowiedź w kierunku szczepień przeciwko grypie i (potencjalnie) koronawirusowi SARS-CoV-2 (p. Urzędujący prezydent RP wypowiedział się o szczepieniach).

Wypowiedź prezydenta wprawiła w osłupienie i zbulwersowała wielu lekarzy, epidemiologów i naukowców: zaprotestowały izby lekarskie – zarówno okręgowe, jak i Naczelna Rada Lekarska, zaprotestowali eksperci, w tym konsultanci krajowi. Ministerstwo Zdrowia ograniczyło się do tłumaczenia, że prezydent nie miał na myśli wszystkich szczepień. I do obietnicy, że szef resortu zdrowia będzie rozmawiać z głową państwa na temat szczepień i szczepionek. Nie zareagował też w żaden sposób Główny Inspektor Sanitarny, choć – jak powiedział w piątek Adam Bielan, szef sztabu wyborczego Andrzeja Dudy – prezydent konsultował swoje wypowiedzi „na temat szczepionki” z prof. Jarosławem Pinkasem.

W czwartek na antenie TVP Info prezydent próbował wyjaśnić swoje poglądy. - Mówi pani o zmanipulowanej mojej wypowiedzi, gdzie z kontekstu wycięto jedno zdanie i odwrócono w związku z tym cały kontekst. Stworzono z tego twierdzenie zupełnie przeciwne. Nie jestem generalnym antyszczepionkowcem, bo tak to się popularnie nazywa, ale rzeczywiście podchodzę do tego zdroworozsądkowo. Są takie choroby, które faktycznie udało się prawie wyeliminować właśnie dzięki szczepieniom – mówił prezydent Andrzej Duda w TVP. – Są natomiast także szczepienia przeciwko grypie. Powiem otwarcie, ja się nigdy nie szczepiłem przeciwko grypie. Moi koledzy się szczepili, skutki były różne. Jedni bardzo dobrze to znosili i później rzeczywiście nie chorowali, a nawet jak zachorowali, to chorowali bardzo lekko. Ale ja osobiście przeciwko grypie się nie szczepiłem nigdy i nie mam zamiaru się szczepić. - Uważam, że jak zachoruję, to najwyżej będę chory – stwierdził. I dodał: - Natomiast dla mnie koronawirus to jest taki rodzaj grypy, przynajmniej ja to tak rozumiem, tylko po prostu bardziej groźnej, ostrzejszej, o często mocniejszych niż zwykła grypa symptomach. I powiem tak, ja byłbym raczej bardzo sceptyczny, żeby wprowadzać obowiązkowe szczepienia przeciwko koronawirusowi. Powiedziałbym: nie. Jeżeli ktoś chce, proszę bardzo, niech się zaszczepi.

Jak ujawniliśmy w czwartek, prezydent Andrzej Duda zmienił stanowisko w sprawie obowiązkowości potencjalnych szczepień przeciw koronawirusowi (szczepionki jeszcze nie ma i nie wiadomo, czy i ewentualnie kiedy będzie). Jeszcze pod koniec kwietnia twierdził bowiem, że rozważyłby obowiązkowość tego szczepienia, gdyby się okazało, że część osób nie może szczepionki przyjąć ze względu na obciążenia zdrowotne i będą musieli polegać na ochronie przez inne osoby zaszczepione (p. Andrzej Duda w kwietniu: Rozważałbym obowiązkowe szczepienie przeciw koronawirusowi...).

Czwartkowa wypowiedź Andrzeja Dudy wcale nie poprawia oceny jego poglądów na temat szczepień. Prezydent nie musi się znać na wszystkim. Andrzej Duda nie ma wykształcenia medycznego, nie musi więc znać dogłębnie specyfiki wirusa grypy i powikłań związanych z zachorowaniem, także u ludzi młodych lub bez dodatkowych obciążeń. Jednak po trwających od wielu lat kampaniach promujących te szczepienia (prowadzonych również przez Ministerstwo Zdrowia i Główny Inspektorat Sanitarny) człowiek z wyższym wykształceniem piastujący odpowiedzialny urząd państwowy powinien przynajmniej wiedzieć, że swoje wypowiedzi i decyzje w dziedzinach, w których nie jest specjalistą, powinien szczególnie dokładnie konsultować z ekspertami i odpowiednimi specjalistami. Jeśli wszystkie autorytety medyczne i instytucje państwowe są zaangażowane w promocję szczepień przeciwko grypie, prezydent Andrzej Duda powinien swoje prywatne poglądy na temat tego szczepienia trzymać blisko przy orderach. Bo naprawdę, nie ma się czym chwalić. A odpowiednich ekspertów w obszarze medycznym w Narodowej Radzie Rozwoju przecież nie brakuje.

Jednak w czwartek Andrzej Duda poszedł o krok dalej. - Dla mnie koronawirus to jest taki rodzaj grypy, przynajmniej ja to tak rozumiem, tylko po prostu bardziej groźnej, ostrzejszej, o często mocniejszych niż zwykła grypa symptomach – stwierdził, demonstrując nie tylko niewiedzę, ale i zupełny brak gotowości do jej przyswojenia. Od niemal pół roku naukowcy na całym świecie zbierają i przetwarzają informacje o przebiegu COVID-19, z których wynika jednoznacznie, że SARS-CoV-2 dla organizmu człowieka jest o wiele groźniejszy niż grypa. Nie tylko ze względu na istotnie większą śmiertelność i fakt, że – w odróżnieniu od grypy – nadal zdecydowana większość populacji nigdy w życiu nie miała kontaktu z tym wirusem i jest masowo podatna na zakażenie. Także z tego powodu, że – w odróżnieniu od grypy – skuteczne leki przeciwko COVID-19 nadal nie są powszechnie dostępne, a skutecznej i bezpiecznej szczepionki nie ma i nie wiadomo czy oraz kiedy będzie (nawet dla zainteresowanych i chętnych). Tylko w tym tygodniu pojawiły się nowe informacje o zaburzeniach neurologicznych i psychiatrycznych wśród ozdrowieńców, a lekarze i naukowcy wciąż „poznają i uczą się wroga”. Najwidoczniej w tym wypadku, pomimo swoich deklaracji z początków mijającej kadencji, że jako prezydent „ciągle się uczy”, Andrzej Duda postanowił jednak poprzestać na „swoim rozumieniu” złożonego i nowego zagadnienia.

Jeśli jednak przyjąć na chwilę, że COVID-19 to taka „cięższa grypa”, nasuwa się pytanie: dlaczego prezydent Andrzej Duda, mając taką wiedzę (przekonanie?) zgodził się jednak na bardzo dotkliwą 2-miesięczną blokadę społeczno-gospodarczą (lockdown)? Idąc tym tropem Polska powinna raczej naśladować Szwecję, w której nie zdecydowano się na wygaszanie gospodarki, zamykanie szkół, odgórne zamrażanie kontaktów społecznych, dziesiątki nakazów i zakazów. A przecież prezydent Andrzej Duda pod wszystkimi tymi dotkliwymi dla obywateli decyzjami rządu się podpisywał. Dlaczego?

Reklama

Napisz do nas

Zadaj pytanie ekspertowi, przyślij ciekawy przypadek, zgłoś absurd, zaproponuj temat dziennikarzom.
Pomóż redagować portal.
Pomóż usprawnić system ochrony zdrowia.

Przegląd badań