Lekarze rodzinni o szczepieniach przeciwko COVID-19

17.12.2021
Małgorzata Solecka
Kurier MP

Federacja Porozumienie Zielonogórskie (FPZ) ocenia, że lekarze podstawowej opieki zdrowotnej (POZ) w skali kraju dopiero w styczniu będą mogli faktycznie włączyć się do akcji szczepień młodszych dzieci. Powód? Logistyczny. W tej chwili szczepionki są przesyłane do punktów w paczkach zawierających co najmniej 100 dawek. To o wiele za dużo, biorąc pod uwagę możliwości poradni zlokalizowanych w mniejszych ośrodkach.


Fot. Marcin Stępień / Agencja Wyborcza.pl

Zainteresowanie szczepieniami w grupie wiekowej 5–11 lat nie jest, na razie, duże. Wiceminister Waldemar Kraska informował co prawda podczas czwartkowej Komisji Zdrowia, że na szczepienie zapisano „już” ok. 145 tys. dzieci, ale to zaledwie ok. 7% uprawnionych tej grupy wiekowej (6 roczników, śr. po ok. 360 tys., bo tyle w Polsce rodzi się rocznie dzieci w ostatnich latach, to ok. 2,1 mln). Dodatkowo, zainteresowanie skumulowało się w największych miastach – również dlatego, że szczepienia uruchomiły przede wszystkim punkty szczepień masowych, zlokalizowane przy dużych szpitalach.

Dlaczego szczepionki nie trafiły do poradni POZ na wsiach i w mniejszych miastach? Tam też, jak deklarowało wielu lekarzy, pojawiły się – pojedyncze głównie – pytania o możliwość zaszczepienia dziecka, ale przynajmniej na razie szczepionek nie ma. Te są pakowane, tradycyjnie, po 100 sztuk – i punkt szczepień musi zamówić minimum jedno opakowanie. Nawet biorąc pod uwagę tylko te poradnie, które dysponują lodówką odpowiednią do dłuższego przechowywania (szczepionki nie muszą być głęboko zamrożone), to ciągle za dużo, bo jeśli uda się zebrać deklaracje szczepienia kilkanaściorga, nawet dwadzieściorga dzieci, dwoma dawkami w odstępie trzech tygodni – to potrzebnych jest nie sto, a góra pięćdziesiąt dawek, biorąc pod uwagę konieczny zapas. Lekarze oceniając realistycznie swoje możliwości nie chcą zamawiać większych paczek, obawiając się konieczności utylizacji większej liczby dawek preparatu. Zapadły jednak, jak mówili przedstawiciele FPZ, ustalenia z Rządową Agencją Rezerw Strategicznych i od stycznia będzie możliwość zamówienia mniejszych opakowań szczepionek.

A zainteresowanie szczepieniami dzieci jest, jak mówili przedstawiciele Porozumienia Zielonogórskiego, umiarkowane (bardzo oględne określenie), ponieważ brakuje (znowu) przemyślanej i trafionej kampanii informacyjnej na temat szczepień przeciwko COVID-19. Tych dla dzieci, ale też ogólnie – dla wszystkich. Ciężar prowadzenia nie tyle samej akcji szczepień, co również akcji edukacyjnej, spoczywa teraz na POZ. – To na lekarzy rodzinnych spadł główny ciężar promowania szczepień, dementowania fake newsów na ich temat – przekonywał Wojciech Pacholicki, wiceprezes FPZ, podkreślając, że podczas konsultacji lekarze wkładają wiele wysiłku w przekonanie niezdecydowanych, wahających się, ale też po prostu – niepoinformowanych do tego, by się jednak zaszczepili.

Reklama

Napisz do nas

Zadaj pytanie ekspertowi, przyślij ciekawy przypadek, zgłoś absurd, zaproponuj temat dziennikarzom.
Pomóż redagować portal.
Pomóż usprawnić system ochrony zdrowia.

Przegląd badań