Już sama zapowiedź kontroli kart spowodowała, że punkty szczepień przekazują znacząco więcej informacji o niezaszczepionych dzieciach – mówił w poniedziałek dr Paweł Grzesiowski, Główny Inspektor Sanitarny (GIS). Zwiększyło się też zainteresowanie rodziców uzupełnianiem zaległości w szczepieniach dzieci.
Fot. istockphoto.com
- GIS od kilku miesięcy tłumaczył, że celem kontroli jest ustalenie dokładnej liczby dzieci zaszczepionych przeciwko konkretnym chorobom
- Większa liczba zgłoszeń niezaszczepionych dzieci dowodzi, że poradnie, punkty szczepień, spodziewając się kontroli, same sprawdzają swoją dokumentację
- Kontrola obejmuje blisko 10 tys. publicznych i prywatnych poradni i przychodni, w których są punkty szczepień
1 kwietnia br. rozpoczęła się kontrola kart szczepień obowiązkowych. GIS od kilku miesięcy tłumaczył, że celem kontroli jest ustalenie dokładnej liczby dzieci zaszczepionych przeciwko konkretnym chorobom. GIS zaznacza, że nie jest to kontrola dzieci, ich rodziców ani przychodni.
W ocenie dr. Grzesiowskiego większa liczba zgłoszeń niezaszczepionych dzieci dowodzi, że poradnie, punkty szczepień, spodziewając się kontroli, same sprawdzają swoją dokumentację. A ponieważ temu zjawisku towarzyszy również zwiększone zainteresowanie ze strony rodziców uzupełnianiem zaległych szczepień, można mówić o wartości dodanej zaplanowanej i prowadzonej kontroli.
Kontrola potrwa, jak mówił GIS, „kilka miesięcy”. – Planujemy, że skończy się w czerwcu, choć nie jest wykluczone, że w największych ośrodkach mogą wystąpić opóźnienia – przyznał, tłumacząc, że w wielkich miastach w jednym punkcie do skontrolowania może być kilkanaście tysięcy, lub nawet więcej, kart szczepień. Zapowiedział, że w razie potrzeby wojewódzcy inspektorzy sanitarni będą mogli podejmować decyzje o przesunięciu części pracowników inspekcji sanitarnej z mniejszych miejscowości (gdy już zakończą swoje kontrole), by wesprzeć największe miasta.
GIS nie będzie informować o szczątkowych wynikach kontroli. Dane poznamy, gdy kontrola się zakończy i zostaną one opracowane.
Kontrola GIS obejmuje blisko 10 tys. publicznych i prywatnych poradni i przychodni, w których są punkty szczepień. Sprawdzonych ma zostać 7,5 mln kart szczepień pod kątem szczepień obowiązkowych ujętych w Programie Szczepień Ochronnych. Kontrola jest w dużej części pokłosiem ubiegłorocznego raportu Najwyżej Izby Kontroli (NIK), która zwróciła uwagę, że system szczepień jest „dziurawy”, bo brakuje dokładnych informacji o liczbie osób, które powinny być zaszczepione, ilu osobom wykonano szczepienia oraz o liczbie odmów. NIK ostrzegł, że dalsze zwiększanie się liczby odmów szczepień może doprowadzić do wybuchu epidemii groźnych chorób.
Do obowiązkowych dla dzieci należą szczepienia przeciwko: gruźlicy, wirusowemu zapaleniu wątroby (WZW) typu B, rotawirusom, błonicy, krztuścowi, tężcowi, polio, odrze, śwince, różyczce, pneumokokom i Haemophilus influenzae typu b (Hib), a także przeciwko ospie wietrznej w wybranych grupach ryzyka. Pierwsze dawki szczepienia przeciwko WZW typu B oraz gruźlicy dzieci otrzymują zaraz po urodzeniu, w 1. dobie życia lub przed wypisaniem noworodka z oddziału do domu.
W 2023 roku zanotowano w Polsce ponad 87 tys. odmów szczepień obowiązkowych, czyli kilkakrotnie więcej niż w poprzednich latach. Jednak jak tłumaczył już wielokrotnie dr Grzesiowski, ta liczba może być znacząco niedoszacowana, choćby dlatego, że punkty szczepień nie przekazywały informacji na bieżąco (a niektóre nie robiły tego wcale lub robiły z ogromnym opóźnieniem), co zresztą potwierdzają informacje o zwiększeniu liczby zgłoszeń nieszczepionych dzieci po ogłoszeniu terminu kontroli.