Sąd Okręgowy w Poznaniu wydał prawomocny wyrok w sprawie wpisu w mediach społecznościowych dotyczącego rzekomej „cichej eutanazji na polskich OIT”, jaki w połowie października 2019 roku opublikowała Justyna Socha, jedna z liderek środowiska antyszczepionkowców. Wyrok pierwszej instancji zapadł w ubiegłym roku.
Justyna Socha skazana na rok ograniczenia wolności w postaci prac społecznych (30 godzin miesięcznie), zapłatę nawiązki na rzecz Fundacji Intensywnej Terapii Dziecięcej w Poznaniu oraz zwrot kosztów sądowych i zastępstwa procesowego.
O wydaniu wyroku poinformowano na grupie Porozumienia Rezydentów OZZL. Batalia trwała ponad 5 lat. Po ukazaniu się wpisu (16 października 2019 r.) zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa równolegle złożyła Naczelna Izba Lekarska oraz Ministerstwo Zdrowia. We wpisie nie tylko sugerowano, że na oddziałach intensywnej terapii (OIT) dochodzi do wprowadzania pacjentów w stan sedacji zbyt dużymi dawkami leków, co prowadzi w efekcie do zgonu, ale wskazano przyczyny, dla których są rzekomo prowadzone takie praktyki: – Na oddziałach anestezjologii i intensywnej terapii leżą pacjenci w ciężkim stanie po operacjach lub wypadkach. Proces leczenia jest długotrwały, a chory często wymaga długotrwałej opieki. Szpital nie ma interesu w tym, żeby długo „trzymać” pacjenta na jednym łóżku, bo zwyczajnie oddział musi zarabiać. Lekarze podają leki po to, żeby zwolnić miejsce dla następnego przypadku medycznego – można było przeczytać we wpisie.
Tym sugestiom towarzyszył apel, by rodziny pacjentów, którzy „w ostatnim czasie” zmarli na OIT, skontrolowali, jakie leki i w jakich dawkach ordynowano zmarłym i zawiadamiali autorów apelu. Ci byli anonimowi (apelu nikt nie podpisał imiennie) a Stowarzyszenie STOP NOP, na którego stronie apel został opublikowany, stwierdziło – po ostrej reakcji Ministerstwa Zdrowia i samorządu lekarskiego – że post został udostępniony „grzecznościowo”. Problem w tym, że zaledwie kilka miesięcy wcześniej, wiosną i latem 2019 roku, Justyna Socha i inni aktywiści tego środowiska starali się zdezorganizować pracę lekarzy jednego z oddziałów intensywnej terapii w Warszawie, poddając w wątpliwość stosowane tam procedury.
Socha dowodziła, że w sprawie występowała jako dziennikarz, podając jedynie pozyskane w innych źródłach informacje i jeśli zostanie skazana, będzie to oznaczało zakwestionowanie zasady wolności słowa.