Bez zmian systemowych, organizacyjnych, realizacja szczepień ochronnych w Polsce nie nabierze impetu. Chodzi przede wszystkim o szczepienie dorosłych, choć w niektórych obszarach również realizacja obowiązkowego Programu Szczepień Ochronnych (PSO) wymaga usprawnienia.
- W przypadku PSO sama organizacja szczepień się sprawdza, problemem natomiast jest niewystarczająca integracja systemów informatycznych
- W zakresie szczepień dzieci szczególnym przypadkiem są szczepienia przeciwko HPV. Tu od sukcesu jesteśmy bardzo daleko, bo wyszczepialność całej uprawnionej populacji wynosi około 20%
- Zmiany organizacyjne muszą objąć szczepienia dorosłych. Tu najważniejsze jest skrócenie ścieżki pacjenta w POZ, z założeniem, że szczepienie ma być możliwe do zrealizowania w ciągu jednej wizyty
- W tej chwili w skali kraju mamy ok. 2500 aptek, które są zainteresowane prowadzeniem szczepień, które mają dobrze przygotowane punkty szczepień i przeszkolony personel
24 kwietnia w Narodowym Instytucie Zdrowia Publicznego PZH – Państwowym Instytucie Badawczym z okazji Europejskiego Tygodnia Szczepień odbyła się konferencja „Szczepienia ochronne w dobie nowych wyzwań epidemiologicznych i systemowych”, podczas której poruszono m.in. problem dużej zachorowalności na krztusiec (w 2024 roku zanotowano ponad 32 000 zachorowań, 35-krotnie więcej niż rok wcześniej) oraz pojawienia się w Polsce zawleczonego przypadku błonicy, choroby, o której wydawało się, że została zamknięta na kartach podręczników medycyny. Jednym z głównych tematów były również wyzwania organizacyjne, którym musi sprostać system szczepień (a raczej, którym muszą sprostać organizatorzy tego systemu). Chodzi zarówno o szczepienia dzieci, jak i dorosłych, bo na przestrzeni ostatnich kilku lat, licząc od początku pandemii COVID-19, stało się oczywiste, że szczepienia chronią zdrowie całej populacji, a w przypadku seniorów nie tylko ratują zdrowie i życie, ale mają znaczący wpływ na jakość życia.
Jeśli chodzi o szczepienia dzieci, prof. Iwona Paradowska-Stankiewicz, konsultant krajowa w dziedzinie epidemiologii podkreślała, że od lat zmniejsza się odsetek zaszczepionych w tej grupie i choć w skali kraju zmniejszenie to nie ma jeszcze rozmiarów alarmujących, to inaczej sytuacja przedstawia się, gdy analizujemy poziom regionalny lub lokalny. – W wielu miejscach poziom zaszczepienia spadł poniżej 85%, co przekłada się na utratę odporności populacyjnej – przyznała. Dużym problemem jest zarówno odmawianie, jak i bezzasadne odraczanie szczepień przez rodziców.
W przypadku PSO sama organizacja szczepień się sprawdza, problemem natomiast jest niewystarczająca integracja systemów informatycznych. – Jesteśmy jako kraj podziwiani za wdrożenie wielu rozwiązań z zakresu e-zdrowia. Natomiast w przypadku szczepień do sukcesu dużo brakuje. Mamy problem z pozyskiwaniem danych, brakuje kompatybilności – wskazywała. Problemem jest też narastająca dezinformacja oraz egzekwowanie obowiązku szczepień. Jest grupa dzieci, wobec których nie jest on realizowany, a rodzice nie ponoszą żadnej odpowiedzialności. Duże zmiany w tym zakresie ma przynieść pełne wdrożenie elektronicznej Karty Szczepień, która – jak podkreślała prof. Paradowska-Stankiewicz – cały czas działa w zakresie szczepień zalecanych, choć raportowanie wykonanych szczepień pozostawia wiele do życzenia. W obszarze e-zdrowia potrzebne jest cały czas wsparcie dla placówek w zakresie informatyzacji, w ocenie ekspertki pewne zmiany powinny również zajść w systemie zgłaszania niepożądanych odczynów poszczepiennych.
Jeśli chodzi o samo PSO, cały czas program jest aktualizowany i szczepieniami obejmowane są nowe grupy wiekowe, rozważane są też nowe szczepienia.
W zakresie szczepień dzieci szczególnym przypadkiem są szczepienia przeciwko ludzkiemu wirusowi brodawczaka (HPV), które choć bezpłatne, są szczepieniami zalecanymi. Tu, jak mówiła prof. Paradowska-Stankiewicz, od sukcesu jesteśmy bardzo daleko, bo wyszczepialność całej uprawnionej populacji wynosi około 20%. W jej ocenie zmiany, wprowadzone we wrześniu 2024 roku, zwłaszcza wprowadzenie szczepień do szkół, mają szanse przyspieszyć realizację tego szczepienia.
Jest oczywiste, że zmiany organizacyjne muszą natomiast dotyczyć szczepień dorosłych. Tu najważniejsze jest skrócenie ścieżki pacjenta w podstawowej opiece zdrowotnej (POZ), z założeniem, że szczepienie ma być możliwe do zrealizowania w ciągu jednej wizyty. – Chodzi o to, by pacjent, który od lekarza lub pielęgniarki słyszy, że powinien się zaszczepić przeciwko określonej chorobie, mógł to szczepienie zrealizować, nie wychodząc z placówki – precyzowała ekspertka. W tej sprawie cały czas trwają rozmowy i negocjacje.
Kolejnym rozwiązaniem jest rozszerzanie uprawnień farmaceutów i pielęgniarek w obszarze szczepień, i to – zwłaszcza w przypadku farmaceutów – przebiega dużo sprawniej. – W tej chwili w skali kraju mamy ok. 2500 aptek, które są zainteresowane prowadzeniem szczepień, które mają dobrze przygotowane punkty szczepień i przeszkolony personel – mówiła prof. Paradowska-Stankiewicz.
I co nie mniej ważne – rozszerzanie oferty szczepień dla dorosłych w zakresie pełnego lub częściowego finansowania ze środków publicznych. Tylko w ostatnim roku zapadło w tej sprawie kilka istotnych decyzji, wśród których ekspertka wskazała np. objęcie bezpłatnymi szczepieniami przeciwko krztuścowi wszystkich kobiet w ciąży. To sposób na zapewnienie ochrony nie tylko matce, ale przede wszystkim dziecku. – Co ważne, w przypadku ciężarnych nie obowiązuje zasada podawania dawek przypominających co 10 lat. Szczepienie przeciwko krztuścowi, aby dawało ochronę dziecku w pierwszych miesiącach życia, musi zostać przyjęte w każdej kolejnej ciąży – przypomniała.