Korzystając ze stron oraz aplikacji mobilnych Medycyny Praktycznej, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki oraz zgodnie z polityką Medycyny Praktycznej dotyczącą plików cookies.
Jestem lekarzem Jestem pacjentem

Etyczne aspekty szczepionek uzyskiwanych z linii ludzkich komórek zarodkowych

07.05.2014
dr n. hum. Sebastian Gałecki
Wydział Filozoficzny Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie

Temat szczepionek wydaje się w obecnych czasach zupełnie neutralny z moralnego punktu widzenia. Od wielu dekad programy szczepień profilaktycznych są normą, której nie sprzeciwia się żaden poważny autorytet moralny. Tzw. ruchy antyszczepionkowe stanowią znikomą mniejszość społeczeństwa. Stan „wyszczepienia” polskiej populacji zgodnie z Programem Szczepień Ochronnych od lat utrzymuje się na europejskim lub nawet wyższym poziomie. Czy można zatem uznać, że szczepienia rzeczywiście nie rodzą już żadnych kontrowersji etycznych?

O ile zasadniczo obecnie nie podnosi się wątpliwości moralnych wobec szczepienia jako takiego (w przeszłości wiele środowisk je odrzucało, powołując się na zasadę nieszkodzenia lub wskazując na odzwierzęce pochodzenie niektórych szczepionek), o tyle pojawiają się niekiedy pytania związane z niektórymi aspektami szczepień. Etycy wciąż nie są jednomyślni co do obowiązku lub przymusu szczepień: czy w imię korzyści grupy społecznej mamy prawo ograniczyć wolność jednostki do decydowania o jej życiu i zdrowiu? Inną kontrowersją współcześnie podnoszoną wobec szczepionek, której poświęcony będzie niniejszy artykuł, jest korzystanie ze szczepionek uzyskiwanych z linii ludzkich komórek zarodkowych.

Garść niezbędnych faktów

W naszym kraju zarejestrowano szczepionki, do których produkcji wykorzystuje się jedną z dwóch zarodkowych linii komórkowych. Pierwszą z nich jest linia komórkowa WI-38 uzyskana w Stanach Zjednoczonych w 1964 roku z 12-tygodniowego płodu żeńskiego usuniętego metodą sztucznego poronienia (aborcji dokonano na wniosek rodziców „z przyczyn społecznych”). Obecnie linia ta służy do namnażania wirusa różyczki szczepu RA 27/3 wchodzącego w skład szczepionek skojarzonych przeciwko odrze, śwince i różyczce (MMR). Szczep ten zawierają 3 preparaty zarejestrowane w Polsce: MMRVax-Pro, Priorix i Priorix Tetra.

Drugą linię ludzkich komórek zarodkowych wykorzystywaną do produkcji szczepionek nazwano akronimem MRC-5. Pozyskano ją w 1966 roku w Wielkiej Brytanii z 14-tygodniowego płodu męskiego, którego matkę poddano zabiegowi sztucznego poronienia z powodu choroby psychicznej. Obecnie używa się jej do produkcji wszystkich dostępnych w naszym kraju szczepionek przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby (WZW) typu A: Vaqta, Havrix i Twinrix. Poza tym służy także do produkcji wszystkich szczepionek przeciwko ospie wietrznej (Varilrix, Varivax) oraz jedynej szczepionki przeciwko półpaścowi (Zostavax [Varivax i Zostavax nie są na razie dostępne w Polsce – przyp. red.]).

Obie linie komórkowe stworzono w latach 60. ubiegłego wieku przy wykorzystaniu zwłok abortowanych płodów. Aborcji nie dokonano bezpośrednio w celu pobrania komórek, lecz lekarze wykorzystali płody uprzednio abortowane z przyczyn pozamedycznych. Warto o tym pamiętać, by móc wyrobić sobie rzetelną opinię na temat moralnej oceny korzystania z istniejących linii komórek zarodkowych. Te dwa fakty – korzystanie z linii pochodzących sprzed półwiecza oraz powód dokonania owych aborcji – nie są bowiem bez znaczenia w dalszej analizie etycznej.

Co to są linie komórkowe?

Linia komórkowa (cell culture) to hodowana w laboratorium kultura namnażających się komórek, pochodzących z jakiegoś organizmu wielokomórkowego. W zależności od potrzeb, mogą być to komórki roślinne, zwierzęce lub ludzkie. Najbardziej znane są linie komórek macierzystych (stem cells), z którymi wiąże się ogromne nadzieje terapeutyczne, oraz linie komórek nowotworowych, pełniące fundamentalną rolę w poszukiwaniu skutecznego leku przeciwko rakowi prostaty, nowotworom piersi, kości, białaczce i wielu innym.

Linie komórkowe, o których mowa w tym artykule – MRC-5 oraz WI-38 – stanowią szczególny typ hodowli komórkowych. Istotne jest przede wszystkim ich pochodzenie. O ile pobranie komórek nowotworowych nie niesie ze sobą żadnych wątpliwości etycznych, zaś linie komórek macierzystych można obecnie wyizolować bez konieczności zabijania zarodków („dorosłe komórki macierzyste”), o tyle MRC-5 i WI-38 są wynikiem sztucznego poronienia, tzn. pozbawienia życia dwóch zdrowych ludzi w prenatalnej fazie rozwoju.

Dylemat etyczny i próba jego wyjaśnienia

Wprawdzie komórki zapoczątkowujące linie komórkowe MRC-5 i WI-38 zostały pobrane już od martwych płodów, ale w ciągu kilku minut po zabiegu sztucznego poronienia. Nie ulega zatem wątpliwości, że istniała jakaś forma współpracy pomiędzy lekarzami dokonującymi aborcji a naukowcami pobierającymi te komórki.

Ze źródeł historycznych wynika jednak, że pozyskanie tych komórek nie było celem aborcji (p. wyżej). W przypadku linii komórkowej MRC-5 możemy założyć, że aborcja zostałaby dokonana bez względu na późniejsze naukowe wykorzystanie komórek płodu.1 W przypadku szczepionki przeciwko różyczce sytuacja jest nieco bardziej skomplikowana, bo sam szczep wirusa RA 27/3 wyizolowano z zakażonego płodu pozyskanego drogą sztucznego poronienia (niektórzy wskazują na zbieżność z epidemią różyczki w Stanach Zjednoczonych oraz prowadzoną kampanią nakłaniającą do poddawania się aborcji przez matki mające kontakt z wirusem).2 Bez względu na bezpośrednią odpowiedzialność (współpraca formalna) osób tworzących wspomniane linie komórkowe za dokonane aborcje, mogło dojść do złamania zasady „cel nie uświęca środków” (być może najlepiej ujął ją niemiecki filozof Immanuel Kant: „Postępuj tak, byś człowieczeństwa, tak w twej osobie, jako też w osobie każdego innego, używał zawsze zarazem jako celu, nigdy tylko jako środka”).3 Nawet „ocalenie życia miliona osób” – jak uważa Meredith Wadman4 – nie usprawiedliwia zabicia jednej osoby ludzkiej.

To już jednak historia. Co zatem mają sądzić i robić ludzie żyjący dziś, 50 lat później, niemający – jak się wydaje – z tamtymi zabiegami sztucznego poronienia i doświadczeniami nic wspólnego? Czy jednoznacznie negatywna ocena tamtego działania przekłada się jeden do jednego na ocenę obecnego korzystania ze szczepionek produkowanych z zastosowaniem zarodkowych linii komórkowych skażonych „grzechem pierworodnym”?

Odpowiedź musi być bardziej złożona niż zwykłe pochwalenie lub potępienie korzystania ze szczepionek MMR lub przeciwko WZW typu A. Do przedstawienia najbardziej trafnego, moim zdaniem, stanowiska w sprawie stosowania szczepionek uzyskiwanych z linii ludzkich komórek zarodkowych, posłużę się opinią sformułowaną przez włoskiego bioetyka Elio Sgreccię. W 2005 roku, gdy opublikował swoje stanowisko5 w interesującej nas kwestii, był przewodniczącym Papieskiej Akademii Pro Vita, a zatem równocześnie reprezentował Kościół katolicki. Pytania, jakie postawił Sgreccia, zadaje również wielu współczesnych rodziców: „Czy ktoś, kto odrzuca wszelkie formy dobrowolnej aborcji ludzkich płodów, nie zaprzecza samemu sobie, używając tych szczepionek dla dobra swoich dzieci? Czy nie byłoby to prawdziwą (i niegodziwą) współpracą ze złem, nawet jeśli to zło zostało dokonane 40 lat temu?”.

Przede wszystkim należy podkreślić istotne dla klasycznej filozofii rozróżnienie na współpracę formalną i materialną. Pierwszy rodzaj zakłada całkowitą współpracę – nie tylko zewnętrzną, materialną i cielesną pomoc w dokonaniu czynu złego, ale również podzielanie intencji wyrządzenia tego zła. Odnosząc tę definicję do kwestii dyskutowanej w niniejszym artykule, formalnie w zabójstwie nienarodzonego człowieka współpracował ze sobą zespół medyczny dokonujący aborcji, matka dziecka (być może również ojciec), a być może w pewnym zakresie również naukowcy zaangażowani w pobranie tkanki płucnej płodów. Taka współpraca jest zawsze zła. Choć w zależności od okoliczności wina moralna poszczególnych osób może się różnić (np. lęk matki, małe kompetencje moralne lekarzy itp.), to jednak każda z nich jest winna aborcji.

Inaczej natomiast etycy oceniają współpracę materialną. Jest ona ograniczona wyłącznie do zewnętrznego współdziałania w jakimś złym czynie (np. pilota, który zostaje zmuszony przez terrorystę do roztrzaskania samolotu o wieżowiec). Tutaj również możemy mówić o współpracy: ktoś staje się pomocnikiem w działaniu, a często bez udziału tej osoby nie udałoby się zrealizować złego zamiaru. Jeśli jednak nie ma wewnętrznej zgody co do celu działania (lub wręcz ktoś wewnętrznie i zewnętrznie buntuje się przeciwko postępowaniu, w którym faktycznie, cieleśnie uczestniczy), nie może być mowy o całkowitej odpowiedzialności moralnej za wyrządzone zło. Wydając sąd o moralnej odpowiedzialności osoby współpracującej tylko materialnie, należy koniecznie uwzględnić dodatkowe kryteria: czy osoba ta współpracuje aktywnie (działając), czy biernie (nie podejmując jakiegoś działania); czy jej współpraca jest bezpośrednia (jest wprost zaangażowana w działanie obiektywnie złe), czy pośrednia; czy można mówić o współpracy bliskiej (czasowo, przestrzennie), czy odległej?

Wracając do kwestii szczepionek produkowanych z wykorzystaniem linii komórkowych pochodzących ze sztucznie poronionych zarodków ludzkich, jakakolwiek współpraca formalna – tzn. udział w produkcji, sprzedaży lub korzystaniu z omawianych szczepionek przy jednoczesnym pochwalaniu aborcji w celu ich produkcji – jest zła, niemożliwa do usprawiedliwienia upływem czasu, niebraniem bezpośredniego udziału w zabiegu przerwania ciąży itp. Taką samą odpowiedzialność za dokonywane zło ponosiłaby osoba, która wiedziałaby o przygotowywanej aborcji w celu stworzenia embrionalnej linii komórkowej.

Inaczej jest z osobami współpracującymi jedynie materialnie. Istnieje kilka grup takich ludzi, na przykład pracownicy laboratoriów hodujący linie komórkowe, osoby prowadzące badania nad nowymi szczepionkami z wykorzystaniem WI-38 i MRC-5, marketingowcy zajmujący się reklamą tych szczepionek, urzędnicy tworzący programy szczepień, sprzedający te szczepionki farmaceuci, osoby kupujące, lekarze i pielęgniarki, czy wreszcie pacjenci lub rodzice dzieci. Każda z tych grup w inny sposób współpracuje materialnie z dokonanymi wiele lat temu aborcjami – korzystając z ich skutków. Jednak, jak już powiedziano, ich odpowiedzialność moralna za zło dokonane w przeszłości przez amerykańskich i brytyjskich lekarzy (czy naukowców) może być znacznie mniejsza albo wręcz zupełnie nieobecna.

Sgreccia podaje dwa warunki, by ta współpraca materialna (produkcja, sprzedaż, szczepienie) była wolna od winy moralnej.

  • Po pierwsze, należy całkowicie i publicznie odciąć się od zła (tzn. aborcji), którego owocem jest istniejąca szczepionka. Dotyczy to wszystkich osób zaangażowanych w produkcję, dostawę i wykorzystanie produktu – jest to zatem warunek wymagający odwagi i jednoznaczności. Bez głośnego i jednoznacznego potępienia sposobu, w jaki powstał produkt, który obecnie przygotowuję, reklamuję, sprzedaję lub kupuję, podaję czy używam, nie mogę się czuć zwolniony z moralnej winy związanej z jego nagannym pochodzeniem (oczywiście stopień winy może być różny i zależy od wielu czynników).
  • Po drugie, nie może istnieć alternatywa dla tej szczepionki. Wszystkie dostępne w Polsce szczepionki przeciwko WZW typu A i ospie wietrznej produkuje się z wykorzystaniem zarodkowej linii komórkowej, a zatem wobec nich nie ma realnej alternatywy. Jeśli istnieją medyczne wskazania do przyjęcia takiej szczepionki, spełniony jest ów warunek. Nieco bardziej skomplikowana jest sytuacja w przypadku szczepionek skojarzonych MMR – tutaj problem związany jest tylko z jednym składnikiem: szczepem wirusa różyczki RA 27/3. Jeśli będzie dostępna szczepionka przeciwko odrze, śwince i różyczce niezawierająca szczepu wirusa uzyskiwanego z linii komórkowej WI-38, należy wybrać taki produkt. Aktualnie niestety nie ma takiej możliwości. Należałoby – w imię warunku pierwszego, wymagającego radykalnego odcięcia się od złych źródeł powyższych preparatów – żądać od państwa zapewnienia dostępu do szczepionek, które nie są produkowane moralnie w zły sposób.

    Podsumowując, rozwój nauki, choć bardzo często poprawia jakość naszego życia, niejednokrotnie niesie ze sobą również dylematy moralne. Tak jest z metodami wspomaganego rozrodu, tak jest z coraz skuteczniejszymi metodami podtrzymywania życia, tak jest również z niektórymi aspektami szczepień ochronnych. Bioetycy, będąc zawsze krok lub dwa za specjalistami z zakresu medycyny, starają się wskazywać możliwe rozwiązania pojawiających się problemów etycznych. Ale – jak zawsze – ostateczna decyzja należy do osoby podejmującej takie lub inne działania.

    Piśmiennictwo:

    1. Jacobs J., Jones C., Bailie J.: Characteristics of a human diploid cell designated MRC-5. Nature, 1970; 227: 168
    2. Roberge L.: Aborted fetal cell use in rubella vaccines: a medical and ethical conflict. HLI Reports, 1995 (https://www.ewtn.com/library/PROLIFE/RUBELLA.TXT)
    3. Kant I.: Uzasadnienie metafizyki moralności. Wydaw. Marek Derewiecki, Kęty, 2001: 46
    4. Wadman M.: Medical research: cell division. Nature, 2013; 498: 422–426
    5. http://www.zenit.org/en/articles/on-vaccines-made-from-cells-of-aborted-fetuses

Zadaj pytanie ekspertowi

Masz wątpliwości w zakresie szczepień? Nie wiesz jak postąpić? Wyślij pytanie, dostaniesz indywidualną odpowiedź eksperta!

Konferencje i szkolenia

Warszawa – 20–21 października 2017 r.: Warszawska Jesień Pediatryczna 2017 - Krajowa Konferencja Szkoleniowa, szczegółowe informacje »

Przegląd badań