Polski system to paradoks: trudno dostać się do specjalisty, ale gdzieniegdzie bez problemu można otrzymać skomplikowaną terapię. Reforma systemu musi pociągnąć za sobą nie tylko dofinansowanie, lecz także zmianę całości z uwzględnieniem nierówności społecznych. Wprowadzenie konkurencyjności sprawiło, że dyrektorzy szpitali stali się de facto rywalami w walce o zasoby.
W przestrzeni otwartej zrzucamy maski, zachowując dystans. Galopujące odmrażanie w obszarze kontaktów społecznych u dużej części epidemiologów i wirusologów budzi mieszane uczucia, z przewagą obaw.
Telewizja publiczna zaprosiła do dyskusji na temat pandemii socjologa, lekarza... i znanego windsurfera. Rozmowę prowadzono tak, że możliwe stało się nie tylko głoszenie bzdur, ale również pomawianie lekarzy o korupcję.
Zamiast krzywej Gaussa postrzępione zęby rekina – tak wygląda wykres epidemii koronawirusa w Polsce. Liczba zakażeń, choć w porównaniu z wieloma krajami Europy Zachodniej ciągle nieduża, nie maleje.
Nietrafione i niegospodarne zakupy. Nepotyzm. Powiązania biznesowe z podejrzanym o stworzenie potężnej piramidy finansowej. Powiedzieć, że minister zdrowia w ostatnich dniach nie ma dobrej prasy, to nic nie powiedzieć. Ale brak dobrej prasy nie musi przełożyć się na realne kłopoty. I nic nie wskazuje, by się przełożył.
Instytucje odpowiedzialne za zwalczanie epidemii, rzucając wszystkie siły na Śląsk przyznały, że ograniczanie dostępności do testów nie jest właściwą strategią walki z koronawirusem.
Właściwym nie jest pytanie, czy zasada: „jeden lekarz – jeden etat za 16750 PLN” jest możliwa do wprowadzenia, ale w jaki sposób ją wprowadzić. Oczekiwałbym, że stanie się to elementem szerszego planu budowy racjonalnego, wydolnego systemu – pisze Krzysztof Bukiel.
MZ kupiło bezużyteczne maseczki za 5 mln zł. Zarobił znajomy ministra zdrowia! – grzmi „Gazeta Wyborcza”. Tekst ma uderzyć w Łukasza Szumowskiego i jego zastępcę. Tymczasem pokazuje jedynie (a może aż), jak ogromny chaos panował w marcu, gdy weszliśmy w epidemię COVID-19.
O tym, czym kończą się zaniedbania w dostępności testów, dobitnie świadczy przykład Śląska.
Przy kopalniach będą prowadzone badania przesiewowe dla górników w kierunku koronawirusa. Ministerstwo Zdrowia zapewnia, że będzie ich wykonywać ok. tysiąca dziennie. A co z personelem medycznym?
Wtorkowy wieczór w TVP to namacalny dowód, jakie miejsce w debacie publicznej zajmuje ochrona zdrowia i jej problemy. W dobie epidemii cisza wokół tematów zdrowotnych, które w debacie prezydenckiej zaledwie przemknęły między innymi, brzmiała niczym dzwon Zygmunt.
Gdy wirus SARS-CoV2 pojawił się w Polsce i mieliśmy pierwsze zachorowania, ministra zdrowia można było chwalić za styl komunikacji. Dziś po tym, co było mocną stroną, nie ma śladu. Zaniepokojenie i brak wiedzy to nie są cechy lidera, przy którym społeczeństwo może czuć się bezpiecznie.
Przepis nakazujący Polakom zakrywanie nosa i ust w przestrzeni publicznej jest w praktyce martwy – o czym można się łatwo przekonać wychodząc na spacer.
Wchodzi w życie rozporządzenie ministra zdrowia w sprawie ograniczenia pracy do jednego podmiotu przez osoby pracujące z pacjentami z COVID-19. Jest to zatem realizacja postulatu zgłaszanego od wielu lat przez OZZL (i niektóre inne środowiska lekarskie) – pisze Krzysztof Bukiel.
Polska zamknęła gospodarkę, gdy liczba potwierdzonych przypadków koronawirusa ledwo przekroczyła 50. Otwieramy ją przy liczbie potwierdzonych zakażeń dziennych dochodzących do 400.
W Polsce podczas pandemii COVID-19 problem braku kadr medycznych wystąpił w sposób zwielokrotniony – pisze Maciej Biardzki.
Bohaterowie są zmęczeni. Polacy są zmęczeni – kwarantanną, izolacją, niezrozumiałymi i od pewnego czasu niespójnymi komunikatami rządu. To, co pokazują badania socjologów i psychologów, widać też na ulicach. To bez wątpienia największe zagrożenie na kolejne tygodnie pandemii. Na szczęście to, co najważniejsze – solidarność, empatia – trwa.
We wtorek 21 kwietnia Camilla Stoltenberg, dyrektor Instytutu Zdrowia Publicznego (Folkehelseinstitutet), a prywatnie siostra Jensa Stoltenberg, sekretarza generalnego NATO, ogłosiła, że Norwegia ma pod kontrolą epidemię koronawirusa.
Obawiamy się, że szumnie zapowiadany przez prezydenta Andrzeja Dudę projekt Funduszu Medycznego to tak zwana kiełbasa wyborcza, a nie realny, dodatkowy budżet umożliwiający poprawę sytuacji w polskiej onkologii – uważa Joanna Frątczak-Kazana z Fundacji Onkologicznej Alivia.
W ostatnich dniach nasila się dyskusja o nieprawdziwych (?) danych przekazywanych w związku z epidemią COVID-19 w Polsce. Dyskusja toczy się w mediach tradycyjnych, społecznościowych. Sam wdałem się w kilka dyskusji na ten temat, często dość emocjonalnych. Może warto wylać na to wzburzone morze chociaż kilka kropli oliwy?