„Wszystkie ręce na pokład”. Takim komunikatem rozpoczął swoje urzędowanie parę tygodni temu nowy minister zdrowia. Jaki zakres współpracy miał na myśli? Czy tylko w zakresie realizacji jego (czy raczej – rządu) pomysłów na ochronę zdrowia i konkretne w niej rozwiązania, czy w szerszym zakresie?
Wirus był w odwrocie, ale znowu jest groźny. Premier Mateusz Morawiecki apeluje o noszenie maseczek, choć sam w sali kinowej jej nie zakłada. Polska spada w rankingu krajów pod względem liczby wykonywanych testów – być może dlatego, że mamy znów dawać przykład, jak walczyć z pandemią, testując wyłącznie osoby z objawami zakażenia.
Jeśli posłom Komisji Zdrowia, a szczególnie jej przewodniczącemu, przyjdzie do głowy myśl, że projekty – czy to poselskie, czy rządowe – można procedować metodą „byle szybciej”, bezwzględnie powinni uruchomić ciąg myślowy: specustawa covidowa – prawo budowlane – deweloper.
W Zjednoczonej Prawicy trwają ustalenia nt. ofensywy programowej na najbliższe lata. Jednym z punktów mają być zmiany w zdrowiu, których elementem jest odebranie szpitali samorządom wojewódzkim i powiatowym oraz przekazanie ich pod nadzór właścicielski administracji państwowej. Ministrowi zdrowia lub wojewodom.
Zaledwie garść jednostek samorządu terytorialnego w całej Polsce mniej więcej wie, co i jak chce zrobić w zdrowiu. VII część cyklu "Czy koronawirus wymusi zmiany w systemie".
Wspólna inicjatywa różnych związków zawodowych i środowisk pracowników medycznych przestaje funkcjonować. Nawet jeśli nie wszyscy się podpisują pod tą decyzją (fanpage PZM donosi, że pogłoski o rozwiązaniu są przedwczesne), komunikaty, jakie dochodzą z poszczególnych organizacji, nie pozostawiają wiele pola do interpretacji.
Widać wyraźnie, że koronawirus jest prawdziwym wybawieniem dla rządzących. Jest usprawiedliwieniem dla wszystkich zaniedbań, opóźnień, braku działań.
Nowy minister zdrowia rozpoczyna urzędowanie od ostrego zwarcia z lekarzami POZ. W przededniu sezonu infekcyjnego nie wróży to dobrze ani pacjentom, ani systemowi, ani ministerstwu. Czy znajdzie się wyjście z trudnej sytuacji, w którą resort zabrnął na własne życzenie?
Tworzenie struktur i procedur na wypadek katastrofy nie wpłynie na jej pojawienie się. Ale ich poprawne stosowanie i przestrzeganie może istotnie wpłynąć na jej przebieg i skutki. O ile mniej byłoby komplikacji i kosztów, gdyby rząd np. przetestował, jak rzeczywiście działa Sanepid? VI część cyklu "Czy koronawirus wymusi zmiany w systemie".
Publiczna ochrona zdrowia jest źle zorganizowana i zarządzana. Zgadzają się z tym niemal wszyscy. Większość uważa, że przyczyną jest zły system. Część osób uważa jednak, że winę ponosi nie system, ale ludzie, którzy zarządzają ochroną zdrowia, bo są to zwykle lekarze, a powinni być ekonomiści i zawodowi menedżerowie.
Były Główny Inspektor Sanitarny ocenia, że w szczycie epidemii w sezonie jesienno-zimowym możemy mieć nawet kilkanaście tysięcy potwierdzonych przypadków dziennie. Nic dziwnego, że Ministerstwo Zdrowia rzutem na taśmę chce zracjonalizować zarówno procedurę testowania, jak i uwalniania z kwarantanny i izolacji.
Technologie medyczne rozwijają się w bardzo szybkim tempie. Nie da się nie zauważyć pozytywnego wpływu tego rozwoju na skuteczność i efektywność leczenia, ale także na systematyczny wzrost jego kosztów. V część cyklu "Czy koronawirus wymusi zmiany w systemie".
Paręnaście lat temu licea pielęgniarskie co roku dostarczały do systemu sporo pielęgniarek, a znaczna grupa lekarzy nie zdążyła jeszcze wyemigrować. Od dawna widzimy jednak, że personelu jest w Polsce mało. IV część cyklu "Czy koronawirus wymusi zmiany w systemie".
903. 900. Dwa ostatnie odczyty nowych zakażeń z mijającego tygodnia nie napawają optymizmem. Czy psychologiczna bariera tysiąca nowych przypadków zostanie przekroczona jeszcze zanim uczniowie wrócą do szkół?
Nowy minister, te same problemy? Nie do końca. Adam Niedzielski obejmuje funkcję w dynamicznie zmieniającej się rzeczywistości, a katalog wyzwań, zarówno tych na najbliższe miesiące, jak i czekających w dłuższej perspektywie, nie jest do końca znany. Są jednak wśród nich takie, o których wiadomo, że prędzej czy później dadzą o sobie znać.
Nazwisko następcy Łukasza Szumowskiego mamy poznać do końca tygodnia. Choć lista potencjalnych kandydatów jest dość długa, wydaje się, że premier i lider PiS mają twardy orzech do zgryzienia.
Problemem jest niepisany zakaz podejmowania w publicznej dyskusji tematu: czy mamy w Polsce epidemię koronawirusa. Każdy, kto wyrazi sceptycyzm w tej sprawie, traktowany jest jak człowiek, z którym nie warto podejmować dyskusji.
O ile oczywista jest konieczność utrzymania takich oddziałów szpitalnych, jak hematologiczny, transplantologiczny czy onkologiczny, to dzielenie większości specjalności na coraz węższe wydaje się mało racjonalne. Trzecia część cyklu „Czy koronawirus wymusi zmiany w systemie”.
Przez nieprzygotowanie posłom trudno jest merytorycznie wykazać wady projektów trafiających np. do Komisji Zdrowia. Nie zauważają takich pułapek, jak reguła N-2 w ustawie 6 proc. PKB na zdrowie czy zaostrzenie kar za tzw. błędy medyczne. Posłowie uważają jednak, że zarabiają za mało w stosunku do nakładu pracy, efektów i kompetencji.
Minął tydzień opowieści dziwnej, bardzo dziwnej, treści. Z rekordowymi odczytami nowych zakażeń, co powinno działać jak kubeł zimnej wody na rozgrzane, nie tylko upałem, głowy polityków i publicystów. Nie wiedzieć dlaczego, nie działa.