Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Co ze szczepionkami przeciwko grypie?

04.09.2020
Małgorzata Solecka

Szczepionki przeciwko grypie docierają do aptek w śladowych ilościach i znikają z nich w kilka, kilkanaście minut. Rząd, który od kilku miesięcy zapewniał, że elementem strategii na jesień w walce z pandemią SARS-CoV-2 będzie zaszczepienie na grypę znacznie większego odsetka Polaków, zarezerwował ich niecałe 2 mln sztuk.

Pierwsze szczepionki przeciwko grypie na ten sezon można kupić dopiero od kilku dni. Jednak z sygnałów, jakie docierają z aptek w kilku największych miastach wynika, że w hurtowniach jest ich jak na lekarstwo i do aptek trafiają wręcz pojedyncze sztuki, które rozchodzą się na pniu.

W czwartek podczas prezentacji strategii walki z pandemią w sezonie jesienno-zimowym minister zdrowia Adam Niedzielski zapewnił, że Ministerstwo Zdrowia ma potwierdzoną gotowość dostaw 1,8 mln dawek szczepionek i „szansę na kolejne 200 tys., co razem daje 2 mln”. To oznacza, że odsetek zaszczepionych – jeśli dotrą wszystkie szczepionki i jeśli wszystkie zostaną wykorzystane – będzie oscylować wokół 5,5 proc. populacji. Oznaczałoby to zwiększenie wręcz o kilkadziesiąt procent w porównaniu z poprzednimi latami (przeciwko grypie szczepi się ok. 4 proc. Polaków), ale to żaden sukces.

Z jednej strony duża część Polaków zareagowała na przekaz ekspertów i chce się w tym roku zaszczepić, aby zmniejszyć ryzyko nałożenia się infekcji dwoma wirusami. Ale to nie „zwykli Polacy” będą głównymi odbiorcami szczepionki, ale grupy wysokiego ryzyka – oprócz seniorów przede wszystkim pracownicy ochrony zdrowia, wśród których poziom wyszczepialności przeciwko grypie też pozostawiał przez lata wiele do życzenia. Resort zdrowia jeszcze w sierpniu zapowiadał, że kilkusettysięczna grupa pracowników, udzielających świadczeń w ramach NFZ (również pracownicy aptek) będzie mieć wręcz darmową szczepionkę, ale w tej chwili lekarze i pielęgniarki chcąc kupić szczepionkę zgłaszają się do aptek z receptami – i zapisują w kolejkach po preparat.

Problem polega na tym, że Polska na większe zamówienie nie może liczyć, właśnie ze względu na utrzymujące się przez wiele lat małe wskaźniki wyszczepialności. Nie jesteśmy dla firm farmaceutycznych atrakcyjnym rynkiem, a zamówienie na tegoroczne szczepionki zostało złożone przed wybuchem pandemii. W pierwszej kolejności w szczepionki są zaopatrywane kraje mające wieloletnie kontrakty z producentami, w których przeciwko grypie szczepi się kilkadziesiąt procent populacji.

Reklama

Napisz do nas

Zadaj pytanie ekspertowi, przyślij ciekawy przypadek, zgłoś absurd, zaproponuj temat dziennikarzom.
Pomóż redagować portal.
Pomóż usprawnić system ochrony zdrowia.

Przegląd badań