Sprawa Szymona – lekarze nie popełnili błędu

14.07.2021
Małgorzata Solecka
Kurier MP

Radomski sąd podtrzymał decyzję prokuratury w sprawie śmierci kilkumiesięcznego Szymona. Sprawa została prawomocnie umorzona. W 2019 roku lekarze zdecydowali o odłączeniu chłopca od aparatury podtrzymującej życie, mimo że rodzice nie wyrazili na to zgody.


Fot. istockphoto.com

W 2019 roku lekarze ze Szpitala Dziecięcego przy ul. Niekłańskiej w Warszawie odłączyli 11-miesięcznego Szymona od aparatury podtrzymującej życie. Stan chłopca oceniali jako „skrajnie ciężki z nieodwracalnym uszkodzeniem centralnego układu nerwowego” – dziecko przebywało w szpitalu przez kilka miesięcy, w trakcie których ustalono, że przyczyną komplikacji zdrowotnych była rzadka choroba genetyczna.

Po śmierci Szymona na wniosek pełnomocnika rodziny lubelska prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie narażenia życia chłopca na niebezpieczeństwo przez personel opiekujący się nim w Warszawie i w Radomiu oraz o nieumyślne spowodowanie śmierci. Rodzice doszukiwali się przyczyn załamania zdrowotnego u dziecka m.in. w fakcie przyjęcia szczepionki przeciw pneumokokom, jednak przeprowadzona diagnostyka pozwoliła ustalić, że chłopiec cierpiał na rzadką chorobę genetyczną.

Sprawę zbadali śledczy z Lublina. Przejrzeli dokumenty, przesłuchali personel placówki, ale nie wykryli żadnych nieprawidłowości i umorzyli postępowanie przeciw lekarzom. Matka Szymona wniosła zażalenie do Sądu Rejonowego w Radomiu, jednak nie zostało ono uwzględnione. Sąd podtrzymał decyzję prokuratury o umorzeniu sprawy. To koniec postępowania prowadzonego z urzędu.

Bliscy opisywali historię kilkumiesięcznego Szymona w mediach społecznościowych od momentu, kiedy trafił do szpitala z powodu nasilonych napadów drgawek i wysokiej gorączki. Pod koniec stycznia 2019 roku chłopiec został przeniesiony z placówki w Radomiu do Szpitala Dziecięcego przy ul. Niekłańskiej, gdzie trafił na oddział intensywnej terapii, na którym pozostał przez kilka miesięcy, cały czas w ciężkim stanie. Niewidzący szans na poprawę lekarze, mimo protestów ze strony rodziców, podjęli decyzję o odłączeniu chłopca od aparatury podtrzymującej życie – w sprawę zaangażowanych było kilku konsultantów krajowych, którzy na polecenie ówczesnego ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego przeanalizowali przypadek chłopca i poparli decyzję lekarzy z warszawskiego szpitala.

Sytuacji nie ułatwiał fakt, że rodzice – sugerując związek problemów zdrowotnych ze szczepieniem – szybko uzyskali „pomoc” ze strony środowisk antyszczepionkowców. Pod szpitalem organizowane były pikiety, a lekarze i inni pracownicy placówki musieli mierzyć się z internetowym (i nie tylko) hejtem. Zdarzył się nawet incydent wtargnięcia do szpitala – rzekomo w ramach kontroli poselskiej, za którym stał jeden z byłych posłów Kukiz’15, mocno zaangażowany w aktywność antyszczepionkową.

18 czerwca 2019 roku lekarze, po stwierdzeniu przez komisję śmierci pnia mózgu, odłączyli aparaturę podtrzymującą życie – bez zgody rodziców i bez ich obecności. Minister Zdrowia, komentując tę sprawę, podkreślał, że szpital i opiekujący się Szymonem zespół zrobili wszystko, co można było dla dziecka i jego bliskich zrobić. Nie zatrzymało to jednak oskarżeń, zarówno ze strony rodziców, jak i zaangażowanych w sprawę antyszczepionkowców. W trakcie postępowania nie wykazano jednak, by lekarze popełnili jakikolwiek błąd.

Zobacz także

Reklama

Napisz do nas

Zadaj pytanie ekspertowi, przyślij ciekawy przypadek, zgłoś absurd, zaproponuj temat dziennikarzom.
Pomóż redagować portal.
Pomóż usprawnić system ochrony zdrowia.

Przegląd badań