Obowiązkowe szczepienie medyków przeciwko COVID-19

14.07.2021
Małgorzata Solecka
Kurier MP

Włochy, Francja, Grecja – te kraje albo już realizują, albo zapowiadają wprowadzenie obowiązkowych szczepień przeciwko COVID-19 dla pracowników ochrony zdrowia, nie tylko zresztą personelu medycznego. Niewykluczone, że lista państw, które zdecydują się na taki krok, w najbliższych tygodniach się wydłuży. Na dziś taką decyzję wykluczyła jednak kanclerz Niemiec Angela Merkel, która zdecydowanie stawia na promocję szczepień.

Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Gazeta

Reakcja Merkel dotyczyła zresztą nie tylko – i chyba nie przede wszystkim – obowiązku szczepień dla pracowników ochrony zdrowia i tych, którzy pracują z osobami starszymi i narażonymi na ciężki przebieg COVID-19, ale słów prezydenta Francji, który zasugerował, że jeśli sytuacja epidemiologiczna się pogorszy, obowiązek może być rozszerzony i objąć wszystkich obywateli. Merkel stwierdziła w środę, że Niemcy tą drogą nie pójdą, bo naruszyłoby to zaufanie obywateli do państwa. Podkreśliła jednocześnie, że celem jest zaszczepienie niemal wszystkich najstarszych obywateli Niemiec – do 95-85 proc. w najstarszych grupach wiekowych i 80 proc. wśród młodszych. Tylko taki odsetek zaszczepionych może zapewnić odporność populacyjną.

Tymczasem w Stanach Zjednoczonych, jak informują media, koalicja siedmiu organizacji reprezentujących pracowników medycznych chce, by szpitale i inne placówki opieki zdrowotnej wymagały od zatrudnionego w nich personelu szczepienia przeciwko COVID-19. – Wymagając szczepienia jako warunku zatrudnienia, zwiększamy poziom ochrony personelu medycznego, poprawiamy ochronę naszych pacjentów i pomagamy w osiągnięciu odporności populacyjnej. Jako personel medyczny jesteśmy zaangażowani w realizację tych celów – stwierdził David Weber, profesor medycyny na Uniwersytecie Karoliny Północnej w Chapel Hill, cytowany przez agencje prasowe. Oświadczenie zostało przygotowane przez Society for Healthcare Epidemiology of America (SHEA) i podpisane przez Infectious Diseases Society of America (IDSA) oraz pięć innych towarzystw.

Oświadczenie poprzedziły analizy danych dotyczących trzech szczepionek przeciwko COVID-19 dopuszczonych do stosowania w Stanach Zjednoczonych, wskaźników wyszczepialności i prawa pracy.

Zgodnie z oświadczeniem SHEA, badania przeprowadzone przed pandemią wykazały, że wskaźniki realizacji rutynowych szczepień wśród pracowników opieki zdrowia były niewystarczające. – W przypadku szczepień przeciwko grypie, kiedy pracodawcy z sektora opieki zdrowotnej ustanowili przepisy dotyczące szczepień przeciwko grypie jako warunku zatrudnienia, wyszczepialność zwiększyła się do 94,4 proc. w porównaniu z 69,6 proc. w organizacjach bez takiego wymogu – głosi stanowisko.

O wprowadzenie obowiązku szczepień dla pracowników sektora ochrony zdrowia, ale również zatrudnionych w placówkach opiekuńczych oraz w sektorze edukacji, apelowali do premiera i ministra zdrowia pod koniec czerwca br. eksperci Polskiej Akademii Nauk (PAN). Również inni eksperci z dziedziny zdrowia publicznego nie kryją, że takie rozwiązanie jest najbardziej logiczne, bo szczepienia chronią nie tylko pracowników, ale też pacjentów (część z nich z powodu przeciwwskazań medycznych nie może być szczepiona lub z uwagi na obniżoną odporność może wytworzyć słabszą ochronę poszczepienną) oraz – co niemniej ważne – system ochrony zdrowia. Przypominają, że zwłaszcza w jesiennej fali pandemii wielu pracowników medycznych chorowało, co prowadziło do zamykania oddziałów i paraliżu wielu placówek. Gdy przez Polskę przetaczała się wiosenna fala zakażeń, takich zdarzeń już niemal nie było, bo znakomita większość pracowników była już chroniona przynajmniej jedną dawką szczepionki, wielu było w pełni zaszczepionych.

Pierwsze reakcje Ministerstwa Zdrowia (MZ) nie wskazują jednak, by Polska rozważała wprowadzenie obowiązkowych szczepień dla pracowników ochrony zdrowia, a jednym z głównych argumentów jest duży odsetek zaszczepionych – w grupie lekarzy zbliżający się do 95 proc., w pozostałych grupach zawodowych przekraczający 80 proc., tymczasem we Francji personel medyczny zaszczepił się do tej pory zaledwie w dwóch trzecich.

W podobnym duchu wypowiedział się dla MP.PL rzecznik prasowy Naczelnej Izby Lekarskiej: – Biorąc pod uwagę ostatnie dane MZ personel medyczny, w tym lekarze i lekarze dentyści, jest wzorem dla całej Polski. Żadna grupa wiekowa nie jest zaszczepiona w tak wysokim procencie. Medycy dają przykład i torują drogę dla szczepień. Im więcej medyków jest zaszczepionych, tym bezpieczniej będzie również w szpitalach, przychodniach, laboratoriach, aptekach – skomentował Rafał Hołubicki, zwracając uwagę, że wprowadzenie obowiązku szczepień w przypadku medyków dotyczyć by miało bardzo niewielkiej grupy osób, które jeszcze się nie zaszczepiły. – To jest bardzo dobry prognostyk, mam nadzieję, że za przykładem medyków pójdzie reszta społeczeństwa. Procent jeszcze nie zaszczepionych może dotyczyć osób, które nie mogą się zaszczepić z przyczyn medycznych lub są ozdrowieńcami i z tego powodu termin ich szczepienia się przesunął. Powinniśmy skupić się nie tyle na przymusie, ile przede wszystkim na edukacji, uświadamianiu dobrodziejstw, jakie dają szczepienia, także na zwalczaniu „teorii” antyszczepionkowych i negujących COVID-19 – dodał.

W Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich uzyskaliśmy odpowiedź, że wprowadzenie obowiązku szczepień dla grup zawodowych najbardziej narażonych na zachorowanie lub takich, które mogą stanowić źródło zakażenia dla innych osób jest możliwe – choć obowiązek taki powinien być wprowadzony w drodze ustawy. I właśnie to powoduje, że rząd nie będzie się kwapić z ewentualnym projektem ustawy, nakładającej na pracowników ochrony zdrowia obowiązek szczepień: w klubie Prawa i Sprawiedliwości (PiS) jest spora grupa posłów, którzy już zapowiedzieli, że takiego rozwiązania na pewno nie poprą. Co więcej, zagrozili – jak wynika z naszych nieoficjalnych informacji – odejściem. W głosowaniu rząd nie mógłby też liczyć na posłów Kukiz’15, którzy uważają się za „wolnościowców”. Co prawda z pewnością „za” zagłosowaliby posłowie opozycji (poza Konfederacją), ale Jarosław Kaczyński chce uniknąć takich sytuacji, bo nie po to mozolnie odbudowuje większość sejmową, przyciągając do PiS pojedynczych posłów by znów okazywało się, że w fundamentalnych sprawach w Zjednoczonej Prawicy nie ma zgody i trzeba liczyć na poparcie posłów z drugiej strony barykady.

Reklama

Napisz do nas

Zadaj pytanie ekspertowi, przyślij ciekawy przypadek, zgłoś absurd, zaproponuj temat dziennikarzom.
Pomóż redagować portal.
Pomóż usprawnić system ochrony zdrowia.

Przegląd badań