Jak wygląda program szczepień przeciwko HPV po 2 latach od jego rozpoczęcia? – Jesteśmy bardzo daleko od jakiegokolwiek sukcesu – mówił Marek Hok, przewodniczący Podkomisji ds. Onkologii, która zapoznała się w środę z informacją rządu dotyczącą realizacji programu powszechnych, bezpłatnych szczepień przeciwko HPV.
Dane, dostępne w systemie Centrum e-Zdrowia, które analizowali posłowie, potwierdzają ocenę posła Koalicji Obywatelskiej, choć Kuba Sękowski, zastępca dyrektora Departamentu Zdrowia Publicznego w Ministerstwie Zdrowia starał się wskazywać ich jaśniejszą stronę. Jak realizacja programu przedstawia się w liczbach? W 2 rocznikach, które jako pierwsze weszły do powszechnego programu (czerwiec 2023 r.) odsetek zaszczepionych przeciwko HPV wynosi: 26% dla rocznika 2010 (o kilka pkt proc. większy wśród dziewczynek) oraz niemal 30% dla rocznika 2011 (wśród dziewczynek – 36%).
Kuba Sękowski tłumaczył, że choć program jest realizowany już 2 lata, trudno go mierzyć jedną miarą. – Na początku został zaadresowany do stosunkowo wąskiej populacji, zgodnie z ówczesnymi wskazaniami naukowymi – tłumaczył. Dodatkowo, ponieważ szczepienia były przez wiele lat realizowane w ramach programów samorządowych, w dużej części skierowanych tylko do dziewczynek, pomogło to ugruntować przekonanie, że szczepienie przeciwko HPV jest ważne tylko dla jednej płci, że chłopców problem nie dotyczy lub – jeśli mają się szczepić, to dlatego, żeby zwiększyć bezpieczeństwo swoich przyszłych partnerek. Dziś, jak podkreślał przedstawiciel resortu zdrowia, jednym z największych wyzwań w obszarze komunikacji jest zmiana narracji i wyjaśnienie rodzicom chłopców, że szczepienie chroni ich samych, bo HPV odpowiada nie tylko za raka szyjki macicy lub sromu, ale również za całe spektrum nowotworów jamy ustnej, szyi i głowy (oraz prącia i odbytu – przyp. red.).
Przełom w programie nastąpił, jak podkreślał Sękowski, we wrześniu ubiegłego roku, gdy podjęto 2 kluczowe decyzje: po pierwsze, obniżono wiek, umożliwiający skorzystanie z programu (można szczepić dzieci w wieku od 9 lat), po drugie, wprowadzono cały szereg rozwiązań organizacyjnych, które włączyły szkoły do realizacji programu, czy to w obszarze samego szczepienia, czy – informowania o szczepieniu. W tym roku nastąpiła jeszcze jedna zmiana, dotycząca tym razem górnej granicy wieku: dzieci, które w ramach programu rozpoczęły szczepienie przed ukończeniem 14. roku życia, drugą dawkę mogą przyjąć po ukończeniu tego wieku. Według Sękowskiego, wydłużenie czasu, w którym dziecko może skorzystać ze szczepienia, zwiększa szansę, że jego rodzice/opiekunowie taką decyzję podejmą – pokazują to nieco lepsze statystyki dla rocznika 2011 (choć, jak uważa część ekspertów, dzieci z rocznika 2010 miały z kolei większą szansę, żeby skorzystać z programów samorządowych, których dane zbierane w CeZ nie uwzględniają, a różnica sięgająca kilku punktów procentowych nie ułatwia interpretacji).
Ministerstwo Zdrowia zwraca uwagę, że zmiany wprowadzone we wrześniu dały pozytywny efekt, bo w październiku i listopadzie ubiegłego roku zaszczepiono więcej dzieci niż w poprzednich miesiącach. Różnice rzeczywiście są widoczne: we wrześniu zaszczepionych było niecałe 368 000 dzieci, w październiku było to już blisko 439 000, a w listopadzie –niemal 507 000 (liczba skumulowana). Jednak później tempo przyrostu zaszczepionych znacznie się zmniejszyło – aktualnie liczba dzieci i nastolatków urodzonych w latach 2006–2015 zaszczepionych przeciwko HPV zbliża się do 680 000, czyli niespełna 14%. Co więcej, gdy zimą ubiegłego roku rozmawialiśmy z dr. Pawłem Grzesiowskim, Głównym Inspektorem Sanitarnym, pytając o brak spektakularnego przyspieszenia w programie szczepień przeciwko HPV, usłyszeliśmy, że na efekt zmian, wprowadzonych we wrześniu, trzeba będzie poczekać (w zamian po względnie dobrych 2 miesiącach przyszło spowolnienie realizacji szczepień). A większą liczbę szczepień wykonanych w październiku i listopadzie można wyjaśnić dużym rozszerzeniem grupy uprawnionych (i stałym odsetkiem rodziców, którzy bardzo szybko decydują się na skorzystanie z bezpłatnych szczepień).
Statystyki są nieco lepsze, jeśli uwzględni się tylko roczniki 2010–2015 (choćby w roczniku 2012 odsetek zaszczepionych wynosi niemal 20%), ale i tak – bardzo dalekie od celu, nawet tego określonego w Narodowej Strategii Onkologicznej (60%), nie mówiąc o 70–80%, wskazywanych jako cel do osiągnięcia efektu populacyjnego.
O to, by nie rozmawiać o programie w kategoriach sukcesu, ale nieustającego wyzwania, apelowali zarówno posłowie koalicji rządzącej (Marek Hok), opozycji (Czesław Hoc), jak i eksperci. Ci ostatni wskazywali, że należałoby rozważyć podniesienie górnej granicy wieku w programie, bo szczepienie wykonane po 13.–14. roku życia również jest skuteczne, a w niektórych krajach programy szczepień wychwytujących obejmują nawet młodych dorosłych do 30. roku życia. Irena Rej, prezes Izby Gospodarczej Farmacja Polska wskazywała, że najprawdopodobniej nie uda się wykorzystać w terminie ważności wszystkich już kupionych szczepionek, dlatego należy rozważyć interwencyjną akcję i dać możliwość skorzystania z nich bezpłatnie przez niezaszczepioną jeszcze starszą młodzież, a nawet młodych dorosłych.
Dużym problemem jest również zróżnicowanie geograficzne wyszczepialności. Rozpiętość w odsetku zaszczepionych jest ogromna: najmniejszy ma województwo podkarpackie (nieco ponad 9,3%), największy – kujawsko-pomorskie (18,4%). W grupie „maruderów” z odsetkiem tylko nieco powyżej 10% są jeszcze województwo lubelskie i podlaskie, a blisko lidera trzymają się województwa: mazowieckie, pomorskie i śląskie. Odnosząc się do informacji przekazanych przez Ministerstwo Edukacji Narodowej (MEN) o dużej liczbie rozmów z rodzicami, przeprowadzonych w ostatnim roku szkolnym stwierdzono, że być może konieczna jest ich ewaluacja, bo widać bardzo wyraźnie, że – biorąc pod uwagę cel, do jakiego zmierzamy i który jest daleki od osiągnięcia – liczba rozmów nie przekłada się na założony efekt.