Wprowadzone zmiany spowodowały, że ponownie zaczęło zwiększać się zainteresowanie farmaceutów szczepieniami. Aptecznych punktów przybywa, ale eksperci zwracają uwagę, że szczepienia w aptekach powinny się rozwijać obok, a nie zamiast szczepień w poradniach podstawowej opieki zdrowotnej (POZ). A z tymi ostatnimi jest – o czym mówią lekarze – problem.
Beata Małecka-Libera, przewodnicząca Senackiej Komisji Zdrowia. Fot. Łukasz Kamiński / Kancelaria Senatu
- Jedną z istotnych recept na poprawę dostępności była (i jest) decyzja o umożliwieniu realizacji szczepień w aptekach
- W aptece można obecnie wykonać 26 szczepień zalecanych, w tym 11 w całości lub w części finansowanych ze środków publicznych
- Po pandemii było ok. 2500 aptecznych punktów szczepień, w ub. roku – ok. 900, aktualnie – 1750
- Szczepienia w aptekach powinny się rozwijać obok szczepień w punktach prowadzonych w poradniach POZ
- W tej chwili osoby, które chcą się szczepić w poradniach, mają wręcz bardziej skomplikowaną ścieżkę do szczepienia
Dostęp do szczepień w aptekach i poradniach POZ to jeden z głównych wątków konferencji Vaccine Forum 2025, która odbyła się w środę w Senacie. Konferencję zorganizowały senacka Komisja Zdrowia oraz Ogólnopolski Program Zwalczania Chorób Infekcyjnych.
Odpowiedzialna za obszar zdrowia publicznego wiceminister zdrowia Katarzyna Kęcka podkreśliła, że szczepienia ochronne pozostają najskuteczniejszym narzędziem w walce z chorobami zakaźnymi oraz ich powikłaniami. – Przyszłość ochrony zdrowia w Polsce wiąże się z pełną elektronizacją procesu szczepień, w tym także integracją Internetowego Konta Pacjenta, jako narzędzia przypominającego, planującego i ułatwiającego podejmowanie decyzji profilaktycznych. To nie jest wyłącznie kwestia organizacyjna. To inwestycja w zdrowie przyszłych pokoleń i w bezpieczeństwo zdrowotne całego państwa – stwierdziła.
Przewodnicząca senackiej Komisji Zdrowia Beata Małecka-Libera wskazywała, że szczepienia – także indywidualna decyzja o szczepieniu, zwłaszcza w przypadku szczepień zalecanych – to złożony proces, a rolą osób i instytucji odpowiedzialnych za zdrowie publiczne jest ułatwianie obywatelom podejmowania pozytywnych decyzji w tej sprawie. Aby to było możliwe, konieczna są – na początek – wiedza i motywacja, więc świadomość, jakie korzyści dają szczepienia. Tu nieocenioną rolę powinna odgrywać edukacja zdrowotna, która – jak ubolewała polityczka – budzi wiele niezrozumiałych kontrowersji. Wiedza i motywacja to jednak nie wszystko – konieczna jest dostępność (fizyczna, finansowa i organizacyjna), które umożliwiają realizację szczepień. – Dostępność jest tu bardzo istotna – pacjent nie może chodzić od lekarza do apteki i z powrotem do lekarza na kwalifikację i podanie szczepionki. Cały system musi być tak ułożony, by ścieżka pacjenta była jak najłatwiejsza – wskazała.
Jedną z istotnych recept na poprawę dostępności była (i jest) decyzja o umożliwieniu realizacji szczepień w aptekach. Dlatego wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej dr Mikołaj Konstanty dziękował za ostatnio wprowadzone zmiany dotyczące szczepień w aptekach (p. Nowe szczepienia w aptekach). – W Polsce w aptece można obecnie wykonać 26 szczepień zalecanych, 11 z nich jest w całości lub w części finansowanych ze środków publicznych. To jest na tyle duża zmiana, że zarówno Europa, jak i świat patrzą na nas z otwartymi oczami, trzymając za nas kciuki – mówił Konstanty.
Ekspert podkreślał, że dzięki ostatnio podjętym decyzjom aptecznych punktów szczepień zaczęło przybywać. – Jeżeli możemy powiedzieć, że pandemia przyniosła coś dobrego, to były to apteczne punkty szczepień, które rozwijają się i które moim zdaniem pozostaną już na zawsze. Po pandemii, kiedy mogliśmy szczepić tylko przeciwko COVID-19 i grypie, nagle nastąpiło załamanie i te punkty zaczęły nam się zamykać. W tej chwili po raz pierwszy od pandemii, dzięki temu, że mamy kilka potężnych zmian wprowadzonych systemowo i legislacyjnie, znów zaczęło ich przybywać – wskazał.
Jak to wygląda w liczbach? Bezpośrednio po pandemii było ok. 2500 aptecznych punktów szczepień, ale już w ubiegłym roku – tylko ok. 900. Jednak od stycznia 2025 roku obserwujemy zwiększanie się ich liczby: 1300 punktów na początku roku, natomiast aktualnie mamy 1750 punktów.
Jedną z kluczowych zmian była wprowadzona w tym roku recepta farmaceutyczna refundowana na produkt immunologiczny (zmiana w ustawie o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych, która weszła w życie 14 lutego 2025 r.). – Pacjent podczas jednej wizyty w aptece może otrzymać konsultację, a w wyniku tej konsultacji receptę farmaceutyczną, która będzie refundowana. Na podstawie tej recepty otrzyma szczepionkę i zostanie zakwalifikowany do szczepienia. Będzie stworzona dokumentacja medyczna, pacjent otrzyma świadczenie w postaci szczepienia i co najważniejsze – na sam koniec farmaceuta wprowadza wszystkie dane do systemu, wypełniając elektroniczną Kartę Szczepień. Zaczynamy działać komplementarnie, a na tym nam najbardziej zależało – podkreślił wiceprezes aptekarskiego samorządu.
Nowe uprawnienia dotyczą jedynie szczepień zalecanych dorosłym. Receptę farmaceuta może wystawić wyłącznie w aptece z punktem szczepień, a realizacja szczepienia musi się odbyć w miejscu wystawienia recepty (p. Recepta refundowana na szczepionki z kodem uprawnień dodatkowych).
Kolejną dużą zmianą, która weszła w życie 25 sierpnia br., było obwieszczenie ministra zdrowia rozszerzające katalog szczepień ochronnych, które mogą być przeprowadzane w aptekach i finansowane ze środków publicznych (p. Nowe szczepienia w aptekach). Przypomnijmy, aktualnie w aptekach publicznym finansowaniem objęte jest wykonanie szczepienia przeciwko COVID-19, grypie, odkleszczowemu zapaleniu mózgu, błonicy, tężcowi, krztuścowi, ludzkiemu wirusowi brodawczaka (HPV), pneumokokom, półpaścowi, odrze, śwince, różyczce, poliomyelitis, wirusowemu zapaleniu wątroby typu A oraz typu B, syncytialnemu wirusowi oddechowemu (RSV). Finansowanie publiczne – o którym mowa w obwieszczeniu – dotyczy wyłącznie wykonania świadczenia zdrowotnego, jakim jest szczepienie.
Finansowanie samych szczepionek regulują odrębne przepisy – i tu sytuacja jest „mieszana”: szczepionki przeciwko COVID-19 są objęte finansowaniem ze środków ministra właściwego ds. zdrowia i są bezpłatne dla wszystkich, natomiast pozostałe szczepionki objęte są refundacją pełną lub 50% w zależności od wieku lub obecności dodatkowych czynników ryzyka (p. Które szczepionki są objęte refundacją apteczną od 1 lipca 2025 roku?). I tu farmaceuci zwracają uwagę na ograniczenia: o ile w przypadku, gdy kryterium refundacji stanowi tylko wiek i można go zweryfikować na podstawie numeru PESEL, żadnego problemu nie ma, o tyle w przypadku szczepionek z dodatkowymi kryteriami refundacji (np. choroba przewlekła) farmaceuci nie mają możliwości określenia jej poziomu, więc zaszczepić mogą – ale pacjent musi zapłacić pełną kwotę za szczepionkę. – Wydawałoby się logiczne, że jeżeli pacjent choruje przewlekle, będziemy mieli dostęp do tych informacji. Jako zawód medyczny mamy dostęp do danych medycznych, nie mamy jednak dostępu systemowego – mówił (z opinii prawnej wynika, że w takich przypadkach do wystawienia recepty refundowanej przez farmaceutę niezbędna jest dodatkowa dokumentacja pacjenta zawierająca wymagane do refundacji rozpoznanie choroby przewlekłej, z odpowiednim kodem ICD-10 [szczegóły patrz: Recepta refundowana na szczepionki z kodem uprawnień dodatkowych] – przyp. red.).
Szczepienia w aptekach, jak wskazywał dr Paweł Grzesiowski, Główny Inspektor Sanitarny, są ogromnym osiągnięciem, ale powinny się rozwijać obok szczepień w punktach prowadzonych w poradniach POZ. Na pewno nie zamiast. Tymczasem w tej chwili osoby, które chcą się szczepić w poradniach, mają wręcz bardziej skomplikowaną ścieżkę do szczepienia – bo poradnie nie mogą oferować pacjentom szczepionek zalecanych (poza szczepionką przeciwko COVID-19, która jest dystrybuowana centralnie). Efekt? Jak tłumaczyli dr n. med. Mateusz Babicki (Polskie Towarzystwo Medycyny Rodzinnej) i dr n. med. Jacek Krajewski (Porozumienie Zielonogórskie), umyka możliwość szczepienia osób zdrowych, zgłaszających się na wizyty profilaktyczne – choćby przy okazji realizacji programu „Moje Zdrowie”. Nie ma możliwości prostego połączenia wizyty pacjenta ze szczepieniem „przy okazji”: można mu oczywiście wyjaśnić wagę szczepienia, przekonać do decyzji, wystawić receptę – ale to, czy pacjent z tego skorzysta, czy zrealizuje receptę i wróci ze szczepionką do poradni, czy może pójdzie do apteki i tam się zaszczepi – nie wiadomo. Takie rozwiązanie jest nieracjonalne również dlatego, że niepotrzebnie mnoży wizyty w POZ, co zwłaszcza w sezonie infekcyjnym (na który nakładają się szczepienia przeciwko grypie i COVID-19) jest dla poradni dużym wyzwaniem.