Pytania jako obstrukcja, czyli gdy nie chodzi o zaspokojenie ciekawości

18.02.2021
Małgorzata Solecka

Od lekarzy z terenu dostaliśmy informacje, że prawdopodobnie aktywiści zorganizowanych środowisk kontestujących szczepienia próbują ponownie sparaliżować prace punktów szczepień, wysyłając do nich listę pytań z żądaniem odpowiedzi w trybie dostępu do informacji publicznej. Wcześniej takie same lub bardzo podobne pytania trafiły m.in. do Ministerstwa Zdrowia oraz Głównego Inspektoratu Sanitarnego, a także wojewódzkich i powiatowych stacji sanitarno-epidemiologicznych.

Co chcą wiedzieć ich autorzy? Dociekają, między innymi, kwestii posiadania polis OC przez punkty szczepień, sugerując, że szczepienia przeciwko COVID-19 są częścią „eksperymentu medycznego”, co rzekomo wynika z niezakończonych jeszcze badań klinicznych preparatów szczepionkowych (choć Europejska Agencja Leków [EMA] oficjalnie, acz warunkowo zarejestrowała i dopuściła je do powszechnego użytku w sytuacji pandemii). Pytają również, czy personel punktów szczepień ma świadomość, że uczestniczy w eksperymencie medycznym i czy przekazują taką informację osobom, które zgłaszają się na szczepienie. Pojawiają się również pytania o skład szczepionek, występujące niepożądane odczyny poszczepienne (NOP) i rzekome zdjęcie z koncernów farmaceutycznych odpowiedzialności za ewentualne zdarzenia niepożądane.

Nie są to – jak wynika z naszych informacji – pytania dotyczące konkretnego punktu szczepień, lecz związane generalnie z programem szczepień przeciwko COVID-19. Listy pytań (pytań jest ok. 20), jak wynika z naszych informacji, różnią się między sobą tylko niuansami. Są często podpisane przez osoby fizyczne, nie mają pieczątek żadnych organizacji, jednak ich adresaci nie mają wątpliwości, że to skoordynowana akcja, za którą prawdopodobnie stoi zorganizowane środowisko osób od lat kontestujących szczepienia (nie tylko te przeciwko COVID-19), gdyż modus operandi łudząco przypomina podobne akcje w przeszłości.

Wiodąca organizacja tego środowiska chwali się zresztą oficjalnie sukcesem, jaki w styczniu br. odniosła przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w Warszawie, który orzekł, że Ministerstwo Zdrowia naruszyło przepisy ustawy o dostępie do informacji publicznej, bo nie odpowiedziało na część pytań skierowanych – tym razem oficjalnie – przez tę organizację do tego urzędu. Sąd nie dopatrzył się drastycznego naruszenia prawa, jednak nakazał przesłać brakujące odpowiedzi (z długiej, liczącej 22 pytania, listy Ministerstwo Zdrowia nie odpowiedziało na kilka, stwierdzając w swoim piśmie, że nie stanowią informacji publicznej w rozumieniu art. 1 ust. 1 i art. 6 ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej) oraz zwrócić organizacji poniesione koszty sądowe.

To ważna informacja z punktu widzenia adresatów kolejnych pism. Niektórzy prawnicy uważają, że choć punkty szczepień nie są urzędami i instytucjami publicznymi, to ponieważ realizują zadania publiczne w zakresie szczepień, nie mogą nie udzielać odpowiedzi na przychodzące pisma, choćby była ona bardzo ogólna i ograniczała się do wskazania, że właściwym adresatem pytań są instytucje takie jak Główny Inspektorat Sanitarny, Ministerstwo Zdrowia czy Kancelaria Premiera (w zakresie organizacji Narodowego Programu Szczepień przeciwko COVID-19). W ich opinii brak odpowiedzi może zostać zaskarżony do sądu administracyjnego.

O tym, że zorganizowane środowiska kontestujące szczepienia próbują dezorganizować pracę instytucji publicznych – w tym resortu zdrowia – śląc powielone w wielu egzemplarzach listy pytań dotyczące szczepień ochronnych, pisaliśmy już wiele miesięcy temu. Pandemia COVID-19 (kwestionowana przez te same osoby) oraz program masowych szczepień przeciwko COVID-19 ponownie uruchomiły ten mechanizm obstrukcji.

Reklama

Napisz do nas

Zadaj pytanie ekspertowi, przyślij ciekawy przypadek, zgłoś absurd, zaproponuj temat dziennikarzom.
Pomóż redagować portal.
Pomóż usprawnić system ochrony zdrowia.

Przegląd badań