Szczepmy się trzecią dawką i nie popadajmy w histerię związaną z wariantem Omikron

29.11.2021
Tomasz Więcławski

Szczepmy się trzecią dawką i nie popadajmy w histerię związaną z wariantem Omikron – powiedział w rozmowie z PAP prof. dr hab. n. med. Piotr Kuna, kierownik II Katedry Chorób Wewnętrznych Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.


Prof. Piotr Kuna. Fot. Newseria

Tomasz Więcławski: Od dwóch dni obserwujemy silne emocje w wielu przekazach medialnych dotyczących nowego wariantu SARS-CoV-2 o nazwie Omikron (B.1.1.529 – przyp. red.). Powinniśmy się realnie obawiać, czy po raz kolejny w trakcie tej epidemii uderzamy w zbyt mocne tony, które nie są adekwatne do poziomu zagrożenia?

Prof. Piotr Kuna: W mojej ocenie histeria wynika z niewiedzy. Nowy wariant rzeczywiście ma więcej mutacji od dotychczasowych. Tak naprawdę jednak nie wiemy w tym momencie, czy będzie bardziej zakaźny, czy będzie wywoływał zachorowania o cięższym czy o łagodniejszym przebiegu. Chcę tylko zwrócić uwagę, że nowy wariant pochodzi z Afryki. Tam jest na pewno od jakiegoś czasu, a dopiero teraz go wykryto. Jednak jeżeli popatrzymy na liczbę zakażeń SARS-CoV-2 na tym kontynencie, a także liczbę zgonów spowodowanych COVID-19, to jest ona zdecydowanie mniejsza niż w Europie. To zastanawiające.

Druga sprawa – tam poziom wyszczepienia populacji jest bardzo mały. Można powiedzieć oczywiście, że liczba przypadków zakażeń jest mała, bo się nie bada pacjentów, ale nie obserwujemy też zwiększania się obiektywnego wskaźnika, czyli liczby zgonów. Albo tamta populacja przechodzi tę chorobę znacznie łagodniej, albo po prostu warianty afrykańskie są łagodne.

Pamiętam, gdy około pół roku temu straszono nas wariantem południowoafrykańskim (B.1.351 [Beta] – przyp. red.). On miał być najgroźniejszy i najgorszy, a jednak prawie w ogóle nie rozprzestrzenił się po świecie. W tej chwili 99,5% zakażeń to wariant indyjski Delta (B.1.617.2 – przyp. red.). Tylko na podstawie informacji, że ten nowy wariant ma więcej mutacji, po raz kolejny wywołano panikę.

Czy mamy naukowe symulacje dotyczące kierunku dalszej mutacji SARS-CoV-2?

Na łamach czasopisma „Nature” opublikowano prace dotyczące sztucznych mutacji SARS-CoV-2. W badaniach tych uwzględniono wszelkie możliwe mutacje, które można wymyślić, aby stworzyć w sposób laboratoryjny najgorszy z możliwych wirusów. I co wyszło? Szczepionki firmy Pfizer (Comirnaty – przyp. red.) i Moderna (Spikevax – przyp. red.) są skuteczne również wobec takich mutacji – wymyślnych, najbardziej skomplikowanych i najgroźniejszych.

Pamiętajmy jednak, że w realnym życiu skuteczność szczepionek jest zawsze nieco mniejsza niż w badaniach klinicznych, ponieważ wybiera się do nich określone kohorty osób, a w całej populacji zróżnicowanie ludzi jest większe. Ludzie mają różne układy immunologiczne, różne choroby współistniejące, dlatego badań nigdy nie można przełożyć jeden do jeden na realne życie (po wprowadzeniu preparatów do powszechnego stosowania prowadzi się badania obserwacyjne z grupą kontrolną, w których ocenia się skuteczność rzeczywistą szczepionek, poza ściśle kontrolowanymi warunkami badania klinicznego – przyp. red.).

Co powinniśmy zrobić w tej obecnej sytuacji? Jak najszybciej przyjąć trzecią dawkę szczepionki. Jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia, póki tego wariantu jeszcze u nas nie ma i nie atakuje.

Oczywiście będzie to pytanie nieco teoretyczne, ale czy może się okazać, że Omikron będzie bardziej zakaźny i wyprze Deltę, ale będzie mniej zjadliwy i przez to mniej groźny dla światowej populacji?

Może tak być. Na ogół z chorobami wirusowymi tak zazwyczaj jest, że kolejne warianty są bardziej zakaźne, ale zazwyczaj także łagodniejsze. Nigdy nie wiemy też, jaka będzie kolejna mutacja. W Japonii SARS-CoV-2 zmutował w takim kierunku, że wirus Delta zginął, bo nie mógł się dalej replikować. Wirus to informacja, a nie cząstka żywa. Państwo dziennikarze doskonale wiecie, co dzieje się z informacją po drodze, jak może być ona modyfikowana i zmieniana. Nie podbijajmy więc znów bębenka i nie twórzmy histerii, gdy mamy mało informacji.

A może jest tak, że wszystkie osoby kreujące opinię publiczną powinny się nieco dłużej zastanowić, zanim powiedzą rzeczy ekscytujące, które wywołują w ludziach poczucie strachu i zagrożenia? Ten strach może bowiem mieć na lata nieodwracalne skutki dla naszego zdrowia publicznego.

Podzielam tę opinię. Najwyższa pora zacząć się przygotowywać do tej myśli, że wirus ten stanie się wirusem sezonowych infekcji dróg oddechowych. Tak, aby nie podchodzić do niego w sposób sensacyjny, ale traktować tak samo, jak wirusa grypy. Im szybciej się to stanie, tym dla nas korzystniej. Szczepionki pozwalają nam sprowadzić ten wirus do poziomu przeziębienia, które dla zdecydowanej większości populacji jest niegroźne. Tych przeziębień nie wyeliminujemy szczepionkami, ale za ich pomocą, a także dostępnych leków, możemy spokojnie nad COVID-19 zapanować.

Rozmawiał Tomasz Więcławski (PAP).

Reklama

Napisz do nas

Zadaj pytanie ekspertowi, przyślij ciekawy przypadek, zgłoś absurd, zaproponuj temat dziennikarzom.
Pomóż redagować portal.
Pomóż usprawnić system ochrony zdrowia.

Przegląd badań