Dynamika fali zakażeń jest inna niż poprzednich

08.11.2021
Zbigniew Wojtasiński

Impakt czwartej fali może być u nas wysoki, kilkanaście milionów Polaków wciąż nie jest odpornych na SARS-CoV-2 – ostrzega prof. Krzysztof Pyrć, wirusolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie.


Prof. Krzysztof Pyrć. Fot. Adrian Tync, CC BY-SA 4.0, via Wikimedia Commons

Zbigniew Wojtasiński (PAP): Zaskoczyły Pana rozmiary czwartej fala pandemii, wydawało się, że wraz z wprowadzeniem szczepień zagrożenie nowymi infekcjami się zmniejszy?

Prof. Krzysztof Pyrć: Absolutnie, czwarta fala kompletnie mnie nie zaskoczyła, nie zaskoczyła też innych specjalistów zajmujących się tym problemem. Ostrzegałem przed tym od marca tego roku.

Mimo rozwijanej od wielu miesięcy akcji szczepień przeciwko COVID-19?

No dobrze, ale ile mamy w Polsce osób zaszczepionych, obecnie zaledwie 53 proc. Zwracaliśmy uwagę, że aby ograniczyć transmisję zakażeń powinno być zaszczepionych co najmniej 70 proc. populacji. Pojawienie się wariantu Delta podniosło jeszcze bardziej ten próg i mówi się nawet o 85 proc. Nijak ma się do tego nasze 53 proc. zaszczepionych, podobnie jak stopień zaszczepienia w wielu innych krajach, włączając w to sławny już Izrael, gdzie zaszczepiło się tylko nieco ponad 60 proc. społeczeństwa. To wciąż zdecydowanie za mało. Jeśli zatem tego pożądanego progu szczepień ochronnych nie osiągniemy, to nie zatrzymamy wirusa. Wysokość czwartej fali zależy od liczby osób, które wciąż są wrażliwe na zakażenie, a tych mamy wciąż sporo. Pamiętajmy również, że szczepionka czy przechorowanie nie dają nam magicznej tarczy i nie chronią w 100 proc.

W Wielkiej Brytanii zrezygnowano z wszelkich obostrzeń – kto się chciał zaszczepić, to się zaszczepił, reszta ma przechorować COVID-19.

W Wielkiej Brytanii przede wszystkim w wysokim stopniu zabezpieczono grupę osób najbardziej zagrożonych ciężkim przebiegiem COVID-19. Podobnie jak w wielu innych krajach Europy Zachodniej, wyszczepienie osób w wieku 65 plus sięga tam prawie 100 proc. Nam wciąż daleko do tego poziomu, mamy jakieś 30-40 proc. niezaszczepionej populacji w tym wieku. A przypomnijmy, że śmiertelność w tej grupie jest wysoka i może sięgać nawet 20-30 proc. Stąd niestety obecna fala zakażeń może być nie tylko wysoka, ale przynieść również wiele zgonów.

Nie widać w naszym kraju żadnych efektów szczepień, ponad połowa zaszczepionych to jednak dość duża populacja?

Tego nie można powiedzieć, już widać, że dynamika fali zakażeń jest inna niż poprzednich. Przede wszystkim wolniej narasta, lecz jej potencjał, pamiętajmy, cały czas jest bardzo duży. Trzeba zatem jak najszybciej skorzystać z możliwości zaszczepienia się, a w przypadku osób z grupy 60 plus zadbać o 3 dawkę.

A ozdrowieńcy? Dużo jest przecież osób, które przeszły COVID-19 i mogą być odporne, przynajmniej częściowo.

W naszym kraju niestety dużo osób przechorowało, czego efektem jest bardzo duża liczba zanotowanych zgonów. Nie wiemy jednak, ilu ich dokładnie jest, bo nie wszyscy zostali zdiagnozowani. Badania Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego-PZH w Warszawie wykazały, że odsetek wszystkich osób, które mają przeciwciała, czyli zaszczepionych i ozdrowieńców, a zatem bardziej odpornych na zakażenie, jest wciąż zbyt mały. Wśród osób dorosłych jest to 75 proc. populacji, ale u dzieci jest to znacznie mniejsza grupa. Nie znam dokładnych danych, ale w sumie stanowią oni ponad 60 proc. społeczeństwa. Oznaczałoby to, że kilkanaście milionów Polaków ma szansę zobaczyć zakażenie SARS-CoV-2 bez dodatkowej osłony.

Możemy jednak liczyć na to, że mniej będzie zgonów z powodu COVID-19?

Tak. Wtórne infekcje są często łagodniejsze, z kolei szczepionki redukują o rzędy wielkości występowanie ciężkich przypadków tej choroby, jak również ryzyko śmierci, nawet jeśli dojdzie do zakażenia. Liczby powinny być zatem mniejsze niż w poprzednich falach zakażeń, jednak jeżeli pozostaniemy bierni w dalszym ciągu, ta zima może być tragiczna. Szpitale coraz częściej zapełniają się chorymi na COVID-19.

strona 1 z 2