Wirus korzysta z naszych słabości

13.01.2022
Zbigniew Wojtasiński

Amerykańskie Centrum Kontroli i Prewencji Chorób (CDC) zaleca używanie bardziej szczelnych maseczek w ochronie przed wariantem Omikron. Praktycznie każda maseczka, oczywiście z różną skutecznością, chroni przed koronawirusem – pod warunkiem, że jest ona noszona umiejętnie – komentuje wirusolog prof. Włodzimierz Gut.

Prof. Włodzimierz Gut. Fot. MP

Zbigniew Wojtasiński (PAP): Rozprzestrzeniający się po świecie i w Polsce wariant Omikron jest bardziej zakaźny, łatwiej sią przenosi między ludźmi. Czy nie powinniśmy używać bardziej szczelnych maseczek, szczególnie w pomieszczeniach zamkniętych? Amerykańskie Centrum Kontroli i Prewencji Chorób (CDC) ma wydać wkrótce zalecenie noszenia masek N95 i KN95 stosowanych przez personel medyczny. Informuje o tym „Washington Post”.

Prof. Włodzimierz Gut: Ja bym zalecał noszenie szczelnych masek BLS o najwyższym standardzie wraz z goglami.

Będziemy się teraz prześcigać, jakie maski ochronne są najlepsze?

Nie, chodzi o coś innego. Pytanie brzmi: jaka zasłona chroni przed wirusem, a odpowiedź brzmi: praktycznie każda, oczywiście z różną skutecznością – pod warunkiem, że jest ona noszona umiejętnie. Jeśli ktoś dotyka ręką maskę, a potem okolice oka – co jest dość powszechne, przeniesie wirusa bez względu na to, jaką ma maskę.

Sposób użytkowania maski jest zatem ważniejszy niż to, jakiego jest ona typu i jaką ma szczelność?

Maska powinna zabezpieczyć nos i usta, jeśli połowa osób nosi ją pod nosem, to tak jakby nie nosiła jej wcale.

Nasza zachowania są zatem ważniejsze, niż kolejny, napędzający pandemię wariant koronawirusa?

Oczywiście.

Nie ma większego znaczenia, jaki jest obecnie wariant – Delta czy Omikron?

Dokładnie. Pierwszym, najważniejszym elementem ochronnym jest dystans, czyli pozostawanie z dala od potencjalnych źródeł zakażenia. A tego w wielu krajach dawno już nie ma.

Chodzi o kwarantannę?

Jeśli jest pan zakażony powiedzmy wariantem X, a po jego wykryciu jest pan w izolacji, a inne osoby, z którymi się pan stykał, są na kwarantannie, to wariant ten przestaje krążyć. Jeśli jednak uważa pan, że COVID-19 nie ma i nie idzie pan do lekarza, to przez trzy dni roznosi pan wirusa. Pytanie: o ile wtedy wzrosło szerzenie wirusa? Czterokrotnie.

Mówimy cały czas o zachowaniach niezbędnych w zmaganiach z pandemią.

Trzeba pamiętać, że eliminujemy wirusa także naszymi zachorowaniami. Ale wróćmy do zachowań. Delta miała być straszna, dopóki nie dotarła do Japonii – i co się stało? W Japonii nie ma Delty. Owszem, nadal będą pojawiać się nowe wirusy. Znam około półtora tysiąca różnych wariantów koronawirusa, zdecydowana większość o znaczeniu jedynie lokalnym. Tylko część z nich, na skutek takich czy innych zdarzeń, rozeszła się po świecie.

Jakie „zdarzenia” ma Pan ma myśli?

Jednym z najczęstszych zdarzeń jest to, że wariant wirusa wymyka się badaniom. Mamy wiele metod tych badań, znaczna część, szczególnie badania antygenowe, oparte są na przeciwciałach monoklonalnych. Gdy określone przeciwciało monoklonalne nie wiąże się z wirusem, to test go nie wykrywa, a osoba zakażona uznawana jest za osobę zdrową, niezakażoną.

Taka osoba funkcjonuje normalnie i zakaża inne osoby, np. nowym wariantem koronawirusa – głównie te, które się nie zabezpieczają, tzn. nie szczepią i nie przestrzegają zasad sanitarnych.

Przykładem jest wariant brytyjski. Powstał on we wrześniu 2020 r., a dopiero w listopadzie został wykryty i miał szanse podbijania świata.

Nie ma idealnej metody badań.

Nie ma, każda metoda ma wyniki fałszywie dodatnie, jak i fałszywie ujemne, wynikające z samej zasady metody. W przypadku metody molekularnej trzeba dobrać około 20 nukleotydów, które będą się łączyły z genomem wirusa, żeby można było go powielać.

Jeśli w wirusie nastąpi zmiana, to w takim badaniu nie zostanie on wykryty?

Tak, diagnoza będzie taka, że nie ma koronawirusa i osoba uznana za „niezakażoną” będzie go szerzyć. Do tego dochodzi sposób zachowania. Bo każdą transmisję przerywamy w ten sam sposób, czyli poprzez wykrywanie zakażenia, izolację chorego i kwarantannę osób z najbliższego otoczenia. Każdy wariant zostanie zatem wyeliminowany, jeśli te reguły zostaną zachowane w 100 proc. A jeśli nie, to nowy wariant zyskuje przewagę nad tymi, które są skutecznie eliminowane. I jest to cały sekret nowych wariantów.

Jest Pan zwolennikiem metody „zero tolerancji” stosowanej od początku pandemii w Azji, szczególnie w Chinach?

Delta okazała się groźna w Europie, a w Japonii była bezsilna. To wina wirusa czy ludzi?

Oczywiście ludzi.

Mamy teraz wariant cypryjski, czyli Omikron Delta, łączący obydwa te warianty (tzw. Deltakron – PAP). Dlaczego nie ma blokady na Cypr, skoro wprowadzono ją wobec RPA, jak tylko wykryto tam Omikron? To następny kandydat do szerzenia się. Poprzez ludzi.

Omikron dotarł nawet do Chin, które stworzyły dość szczelną kurtynę przed koronawirusami.

strona 1 z 2