Masz niskie ciśnienie? Nie pij kawy! Lepiej zadzwoń do szpitala i… poproś o informację publiczną. Ciśnienie podniosą Ci w 4 minuty.
Ministerstwo Zdrowia każe swoim pracownikom podpisywać zobowiązanie, że nawet po zakończeniu pracy w resorcie nie będą przekazywać „informacji nieujawnionych”. Złamanie zakazu ma skutkować postępowaniem sądowym.
Wygląda na to, że reforma publicznej ochrony zdrowia będzie musiała faktycznie stać się priorytetem obecnego rządu, nawet jeżeli dotychczas traktowana była jedynie jako element propagandy.
Rozwiązaniem problemów związanych z leczeniem nowotworów (i innych schorzeń) jest stopniowe, ale konsekwentne zmniejszanie udziału środków publicznych w finansowaniu leczenia Polaków. Więcej środków publicznych to jednocześnie więcej środków źle (a nie lepiej) wydawanych.
Pytanie postawione w tytule jest tylko pozornie dziwne i niepotrzebne. W rzeczywistości jest odwrotnie. Takie pytanie trzeba sobie postawić i na nie odpowiedzieć, bo od tego zależy jak służba (ochrona) zdrowia będzie funkcjonować. Jest to zwłaszcza ważne, gdy mówimy o ochronie zdrowia finansowanej ze środków publicznych.
Co wiemy o planach rządu w obszarze ochrony zdrowia po exposé premiera Mateusza Morawieckiego? Zaskakująco dużo. Zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, jak niewiele czasu – i uwagi – premier poświęcił kwestiom związanym z tym tematem.
Od wielu kadencji ochrona zdrowia uwikłana jest w pułapkę tymczasowości. Polityka zdrowotna kreowana przez Ministerstwo Zdrowia jest związana przede wszystkim z bieżącymi problemami, markując jedynie dyskusję o przyszłości ochrony zdrowia.
Miesiąc temu napisałem dla MP o tym, ile potrzeba pieniędzy, aby zapewnić środki na wynagrodzenia dla pracowników systemu, oraz skąd te środki pozyskać. Jak można by te pieniądze podzielić, aby to miało sens i zaspokoiło aspiracje pracowników? - pisze Maciej Biardzki.
Cztery lata politycznych igrzysk – i niewiele więcej. Tak, najkrócej, można podsumować prace Komisji Zdrowia Sejmu VIII kadencji. Czy w rozpoczynającej się we wtorek nowej kadencji będzie inaczej?
Pierwsza książka Adama Kaya, brytyjskiego lekarza, który stetoskop, czy też raczej wziernik, zamienił na klawiaturę, sprzedała się w 1,5 mln egzemplarzy. „Będzie bolało”, dziennik młodego lekarza bawił, wzruszał i pobudzał do refleksji. Do księgarń trafił właśnie „Świąteczny dyżur” – druga dawka czarnego, angielskiego humoru w szpitalnych realiach.
Prof. Maria Sąsiadek przez cały okres działalności jako konsultant krajowy ds. genetyki klinicznej chroniła zarządzany przez siebie obszar przed niepotrzebnymi i szkodliwymi napięciami. Jej następca znany jest głównie z bardzo wyrazistych poglądów - pisze Łukasz Andrzejewski.
Polityka się teraz układa: to mało eleganckie, ale bardzo adekwatne sformułowanie popularne wśród sejmowych korespondentów znów znajduje swoje zastosowanie. W tej atmosferze dokonują się wewnętrzne rozliczenia, których ofiarą niestety i po raz kolejny – padnie ochrona zdrowia.
Zgoda polityków różnych ugrupowań co do wielu zasad funkcjonowania publicznej ochrony zdrowia istnieje już od wielu, wielu lat. Jej skutek jest jednak odwrotny do oczekiwanego.
Ministerstwo Zdrowia nie próbuje dociec, jakie są przyczyny danego problemu, nie proponuje rozwiązań, które by te przyczyny likwidowały, nie wprowadza mechanizmów samoregulacji, które zapobiegną pojawieniu się problemu w przyszłości.
Łukasz Szumowski deklaruje, że jest gotowy do kontynuowania pracy w rządzie. Czy dostanie taką szansę? Jest to bardzo prawdopodobne, choć możliwe są też inne scenariusze.
Według sondaży wybory zdecydowanie wygrało Prawo i Sprawiedliwość. Skala zwycięstwa jest jednak mniejsza, niż można było się spodziewać – wszystko dlatego, że do Sejmu weszło pięć komitetów wyborczych. PiS nie dostanie więc premii takiej, jak cztery lata temu.
Nikt nie może zarzucić ministrowi zdrowia braku aktywności medialnej. W środę – wywiad w Sygnałach Dnia. W czwartek – rozmowa w RMF FM. Różni prowadzący, diametralnie różne media. Różny przebieg rozmowy, choć wspólny mianownik: minister mówi o tym, o czym mówić chce. Trudnych pytań brak, lub prawie brak.
Obserwując oceny na portalu, mam wrażenie, że poprzedni tekst spotkał się z pozytywnym odbiorem. Zachęciło mnie to, aby ten temat podrążyć i tym razem zająć się potencjalnymi źródłami zwiększenia przychodów systemu. A jak poprzednio napisałem – pieniędzy potrzeba sporo, bo nawet 40 miliardów złotych – pisze Maciej Biardzki.
Cztery komitety wyborcze podpisały jedenastopunktowy „Pakt dla Zdrowia 2030”, zobowiązując się – mimo różnic programowych – do popierania wszystkich jego postanowień. Co to właściwie oznacza dla systemu ochrony zdrowia?
Słuchając zgiełku kampanii wyborczej nie sposób oprzeć się wrażeniu, że większość wypowiadających się na temat systemu opieki zdrowotnej nie do końca wie, o czym mówi. Dotyczy to ogromnej większości polityków, praktycznie wszystkich dziennikarzy, poza oczywiście branżowymi, ale też osób, które powinny odpowiadać za system opieki zdrowotnej.