Protest rezydentów nie jest odpowiedni w tym czasie. Zwłaszcza, że ich postulaty zostały spełnione – uważa wiceminister zdrowia Waldemar Kraska. I podaje przykład: – Słyszeliśmy w czasie strajku o wzroście nakładów na zdrowie do 6 proc. PKB, ten postulat został spełniony.
Wbrew temu, co głoszą niektórzy, rynek w ochronie zdrowia działa i może przynieść dużo korzyści dla wszystkich uczestników systemu. Trzeba tylko umiejętnie wykorzystać mechanizmy rynkowe i nie zastępować ich tam, gdzie nie jest to konieczne - pisze Krzysztof Bukiel, przewodniczący OZZL.
W polskich warunkach kampania wyborcza to rytualny spektakl, w którym bohaterów łączy raczej ironiczny stosunek do własnych obietnic. Nie byłoby w ogóle interesujące, gdyby nie znacząca nowość: radykalne obniżenie rangi spraw związanych ze zdrowiem.
Zastanawiając się nad implementacją innowacji technologicznych do polskiego systemu ochrony zdrowia warto przyjrzeć się... jednej z przyczyn zwycięstwa aliantów w II wojnie światowej.
Dymisja prezesa Andrzeja Jacyny z funkcji prezesa NFZ, to próba umocnienia przez Łukasza Szumowskiego własnej pozycji jako rzeczywistego lidera ochrony zdrowia – i tworzenie wizerunku na potrzeby kampanii wyborczej.
Minister Łukasz Szumowski wszedł w ostatnich dniach w wir kampanii wyborczej. Szkoda tylko, że w takim stylu.
Od pewnego czasu w mediach pojawia się niemal codziennie informacja o tym, jak bardzo skróciły się kolejki do leczenia zaćmy. Rządzący najwyraźniej mają nadzieję, że poprawa sytuacji w przypadku zaćmy „zaćmi” obraz głębokiego kryzysu w publicznej ochronie zdrowia – pisze Krzysztof Bukiel, przewodniczący OZZL.
Jak to jest, że wszyscy tak ciężko – „z konsekwencją i determinacją maratończyka” pracują na rzecz dobra pacjentów, a publiczna ochrona zdrowia trwa w kryzysie, pacjent jest ciągle niezadowolony i czeka na leczenie w kolejkach, niekiedy przypłacając to życiem? – zastanawia się Krzysztof Bukiel, przewodniczący OZZL.
Jednym z najbardziej osobliwych doświadczeń uczestnictwa w życiu publicznym jest obserwacja, z jakim zaangażowaniem i pasją władza próbuje zaklinać rzeczywistość.
Bardziej skupiono się na propagandowym znaczeniu debaty „Wspólnie dla zdrowia”, niż na roli, którą powinna odegrać – pisze Krzysztof Bukiel, przewodniczący OZZL, i dodaje: – Dokument końcowy debaty rozczarowuje.
Jedynym skutecznym sposobem przeciwdziałania wywozowi leków jest podwyższanie cen urzędowych do poziomu obowiązującego w sąsiednich państwach – mówił wiceminister zdrowia Krzysztof Łanda. Był początek grudnia 2015 roku.
Polacy nie chcą dopłat do leczenia, dobrowolnych ubezpieczeń, podwyżek dla lekarzy i likwidacji szpitali, nawet jeśli miałaby dzięki temu zwiększyć się dostępność do specjalistów – wynika (podobno) z sondażu, jaki we wtorek opublikował „Dziennik Gazeta Prawna”.
Dzisiaj zadanie mówienia przedstawicielom władzy jak faktycznie jest: wprost, bez żadnego ceremoniału i bez oglądania się na konsekwencje wzięli na siebie rezydenci. Teoretycznie najsłabsza, a na pewno dotychczas najmniej szanowana grupa pracowników systemu ochrony zdrowia.
Minister nie potrafi słowa dotrzymać. Jeśli nie potrafi tego zrobić w drobnej sprawie, jak mamy mu uwierzyć w sprawach o wiele poważniejszych, jak np. w jego obietnice, że dostęp do leczenia i jego jakość w najbliższych latach się polepszą? - pisze Krzysztof Bukiel, przewodniczący OZZL.
Na lewej ręce to, co może dać pacjentowi współczesna medycyna. Na prawej – to, co proponuje polski system ochrony zdrowia. Ten system to jeden wielki tańszy zamiennik.
Co się musi stać, żeby w ochronie zdrowia nastąpiły rzeczywiste, korzystne zmiany? Czy musi ktoś umrzeć? A jeżeli tak, to ile osób? Jedna, pięć czy dziesięć? – pisze Zdzisław Szramik, wiceprzewodniczący ZK OZZL.
Cywilizowany świat dąży do depenalizacji, dekryminalizacji błędów zawodów medycznych, podczas gdy polski wymiar sprawiedliwości te kary zaostrza – wskazuje Bartosz Fiałek, Przewodniczący Regionu Kujawsko-Pomorskiego OZZL.
Myśląc o szansach reformy systemu ochrony zdrowia, widzę jedną, nie taką znów abstrakcyjną, możliwość, która wynika z istniejącego systemu partyjnego w Polsce.
W „sprawie Szymona” głosu nie zabiera ani Ministerstwo Zdrowia, ani konsultanci krajowi. A byłby on wsparciem nie do przecenienia dla lekarzy, którzy sprawując opiekę nad pacjentem, muszą się mierzyć z internetowym hejtem i zapowiedziami linczu.
Po 1989 r. ochrona zdrowia stanowiła tylko jedną z wielu części aparatu państwowego, w dodatku bardzo kosztowną, w bilansie ekonomicznym niespecjalnie różniącą się od armii, infrastruktury drogowej czy przemysłu.