Powiedzieć – kit, to nic nie powiedzieć. „Botoks” Patryka Vegi miał obnażyć prawdę o polskiej służbie zdrowia. Miał być najbardziej prowokacyjnym filmem roku. Miał sprawić, że nagle wszyscy zrozumieją, że tak dalej być nie może.
Propagandowe podejście do sprawy, obliczone na doraźne korzyści i odpychanie od siebie rzeczywistych problemów na późniejszy czas, a także ucieczka od konfrontacji z merytoryczną krytyką i wsłuchiwanie się wyłącznie w głosy chwalców – to najbardziej charakterystyczne cechy stosunku obecnego rządu do problemów publicznej ochrony zdrowia – ocenia Krzysztof Bukiel.
Rząd, który każe szpitalom (i przychodniom) działać „dla misji” i nie przejmować się ekonomią ani rachunkiem zysków i strat, sam dla misji działać nie chce - pisze Krzysztof Bukiel.
W tym roku udało się wygospodarować dodatkowe 3 mld zł na świadczenia zdrowotne – mówiła w czwartek premier Beata Szydło. Szefowa rządu zapomniała jednak dodać, że owe „dodatkowe” 3 mld zł pochodzą w całości z Narodowego Funduszu Zdrowia, a zmiany planu finansowego oraz uruchamianie rezerw NFZ w ostatnich latach były raczej regułą niż wyjątkiem.
Wydawałoby się, że nastąpił długo oczekiwany przez nas przełom w traktowaniu po macoszemu systemu ochrony zdrowia, że wreszcie nastaną dobre dni dla pracowników, ale także i korzystających z ich pracy pacjentów. Wydawałoby się...
Minister stwierdził niedawno, że „w służbie zdrowia można zauważyć zbyt wiele wolnego rynku”. Słysząc taką deklarację można by się spodziewać, że z ochotą spełni postulat OZZL, aby ograniczyć „wolny rynek” w postaci wolności gospodarczej lekarzy kontraktowych i objąć ich przepisami dotyczącymi czasu pracy - pisze Krzysztof Bukiel.
W ubiegłym roku po raz pierwszy w historii polskiej transplantologii przekroczono liczbę 100 przeszczepień serca – poinformowało Ministerstwo Zdrowia. Wczytując się w opublikowany pod koniec tygodnia komunikat trudno oprzeć się wrażeniu, że według resortu zdrowia historia polskiej transplantologii sięga co najwyżej 2014 roku. Wszystko zaś, co było wcześniej, ginie w mrokach prehistorii.
Piątek, ostatni weekend wakacji, czas wzmożonego ruchu na kolei. Maszynista pociągu relacji Szczecin-Suwałki zatrzymuje pociąg na stacji Tłuszcz, bo skończyła się jego 12-godzinna zmiana. W tym kontekście warto zapytać: dlaczego przyjęło się, że szpitale to miejsca, w których normą jest praca ponad siły?
Wiadomością ostatnich dni w ochronie zdrowia była zapowiedź przeznaczenia dodatkowych 2,8 mld złotych z budżetu państwa na publiczne lecznictwo. Można z tego wyczytać znacznie więcejm, niż się wydaje na pierwszy rzut oka - pisze Krzysztof Bukiel.
Część przepisów jeszcze nie powstała, a szpitale muszą się przygotować do wielu zmian jednocześnie – taki jest obraz polskiego systemu zdrowia na miesiąc przed wejściem w życie tzw. sieci szpitali. Zdaniem Pracodawców RP uruchomienie nowego systemu należy przełożyć na bardziej odległy, bezpieczniejszy termin.
Rośnie liczba Polaków, oceniających na plus zmiany zachodzące w systemie ochrony zdrowia – informuje środowa „Rzeczpospolita”. Optymizm respondentów z jednej strony dziwić nie powinien, z drugiej budzi jednak dość powszechne zdziwienie. Przecież zmiany, jakie zamierza wprowadzać resort zdrowia, opierają się na założeniu, że do tej pory w systemie działo się niemal wyłącznie źle.
Media spekulują, że w październiku dojdzie do rekonstrukcji rządu, z wymianą premiera włącznie. Beatę Szydło miałby zastąpić Jarosław Kaczyński, zaś co najmniej kilku ministrów pożegnałoby się ze stanowiskiem. Jednak najprawdopodobniej scenariusz będzie zupełnie inny. Nic też nie wskazuje, by szybka dymisja miała dotknąć Konstantego Radziwiłła.
Zdrowie jest wartością bezcenną, czyli również automatycznie – najdroższą. Dlatego w obliczu powtarzanego jak mantra hasła, że „w ochronie zdrowia brakuje pieniędzy” mało kto zadaje sobie pytanie, dlaczego albo w jaki sposób zostało to policzone. Zdecydowanie szybciej pojawia się nadbudowana na lęku obawa – czy wystarczy dla mnie albo dla moich najbliższych.
Niepokojące jest, że media wydają się być skłonne do bezkrytycznego podchwycenia tezy, że „Botoks” obnaża prawdę o polskiej ochronie zdrowia. „Prawda ekranu” może się zderzyć z „prawdą czasu”, a efekt w postaci nastawienia opinii publicznej – niekoniecznie będzie dla pracowników ochrony zdrowia korzystny - pisze Małgorzata Solecka.
Niejednokrotnie w karierze niemal każdego lekarza zdarza się, że otrzyma wezwanie na przesłuchanie przed prokuratorem w sprawie karnej, dotyczącej szeroko rozumianego błędu medycznego lub podejrzenia jego spowodowania. Wówczas część z Państwa podejmuje rozsądną decyzję o skonsultowaniu się przed przesłuchaniem z adwokatem.
Sinead O'Connor tym razem w czasie koncertu nie podarła zdjęcia Jana Pawła II i nie ubrała na szyję koloratki. Choć, przyznaję, przez moment się wahałam, czy jej kolejną artystyczną prowokacją nie jest zamieszczone na jej Facebooku nagranie, w którym zalana łzami zwierza się ze zmagań z chorobą psychiczną, że jest w tym sama jak palec, że najbliżsi ją opuścili, że nikt jej nie pomaga z wyjątkiem jednego człowieka, a mianowicie psychiatry. „On we mnie wierzy, jestem jego bohaterką” – wyszlocha O’Connor.
Pojawienie się możliwości wyboru nowego Rzecznika Praw Pacjenta nie powinno być uznane za okazję do likwidacji tego urzędu – pisze dr n. społ. Błażej Kmieciak.
Coraz gorętszy klimat polityczny nie sprzyja reformowaniu systemu ochrony zdrowia. Jednak jeśli środowiska skupione wokół Porozumienia Zawodów Medycznych nie zawężą swoich postulatów do kwestii płacowych, mają szansę wiele wywalczyć.
Czy „dobry czas” dla publicznej służby zdrowia jest w ogóle w Polsce możliwy? Czy politycy potrafią docenić znaczenie dobrego lecznictwa? - pyta Krzysztof Bukiel.
Obecny rząd wzorem poprzedników powtarza jak mantrę tezę o konieczności uszczelnienia systemu jako warunku zwiększenia nakładów. Głównym sposobem na to miało być utworzenie sieci szpitali. Skoro więc sieć powstała, teoretycznie drzwi do zwiększenia finansowania powinny się otworzyć...