Roller coaster z projektem ustawy o weryfikacji statusu szczepienia

22.11.2021
Małgorzata Solecka
Kurier MP

Rzecznik rządu twierdzi, że złożenie przez posłów projektu ustawy umożliwiającego pracodawcom weryfikowanie statusu covidowego, to sposób na nieprzewlekanie procedowania w rządzie. Przez cały weekend w mediach społecznościowych trwało swego rodzaju „procedowanie” projektu, a w ujawnianie kolejnych przepisów zaangażowali się zarówno jego promotorzy z klubu PiS jak i minister zdrowia Adam Niedzielski.


Minister zdrowia Adam Niedzielski. Fot. MZ

Na razie wiadomo, że projektu – jeszcze – w Sejmie nie ma. To jedyny konkret. Druga, niemal pewna, informacja – wcale nie jest pewne, że projekt ostatecznie zostanie złożony, choć prawdopodobieństwo tego scenariusza zwiększa się z każdą wypowiedzią prominentnych polityków PiS. W niedzielę rzecznik rządu, zaś w poniedziałek wicerzecznik PiS Radosław Fogiel, jednoznacznie dali do zrozumienia, że posłowie PiS się nie wycofają. – Ten projekt jest nam potrzebny – stwierdził Fogiel. A Piotr Muller powiedział wręcz, że ścieżka poselska została wybrana po to, by nie przeciągać prac w rządzie. Prac, warto o tym pamiętać, trwających już praktycznie od sierpnia br.

Również Adam Niedzielski zaangażował się w ofensywę na rzecz decyzji – politycznej decyzji, która, jak wynika z naszych informacji, jeszcze nie zapadła – przedstawiając niektóre z rozwiązań zawartych w projekcie. Przede wszystkim akcentując te, które można interpretować jako łagodzenie wymagań. Minister przypomniał, że status covidowy będzie można potwierdzać nie tylko faktem bycia ozdrowieńcem lub certyfikatem szczepienia, ale również ujemnym wynikiem testu. To ma być „furtka” dla tych, którzy szczepić się nie zamierzają. Takie rozwiązanie wiele krajów Europy Zachodniej wprowadziło już latem. Teraz np. Niemcy, choć nie tylko, zmieniają strategię z 3G na 2G i przestają honorować ujemne wyniki testu jako alternatywę dla szczepień lub statusu ozdrowieńca. Powód? Testy bywają zawodne, bo jest wiele zmiennych – na przykład czas wykonania – które mogą dawać wyniki fałszywie ujemne.

W przestrzeni publicznej zaczyna mocno wybrzmiewać oczekiwanie, że projekt – kiedy zostanie zgłoszony – poprze również opozycja. Po niedzielnym spotkaniu premiera z Radą Medyczną, prof. Magdalena Marczyńska przekazała dziennikarzom, że eksperci „wyrazili solidarnie nadzieję”, iż posłowie zasiadający w Sejmie – bez względu na ugrupowania polityczne – poprą przepisy ustawy pozwalającej pracodawcy na zweryfikowanie, czy pracownik jest zaszczepiony przeciwko COVID-19.

To czysto życzeniowe myślenie, bo wiadomo, że jest grupa posłów nie tylko Konfederacji, ale też Zjednoczonej Prawicy, którzy projektu nie poprą. Ale wydaje się, że przekaz może dotyczyć czego innego: eksperci i rząd spodziewają się licznych i znacznie dalej idących poprawek, na przykład Lewicy lub Koalicji Obywatelskiej. Zgodnych z tym, to czysty paradoks, co rekomendowała już jakiś czas… Rada Medyczna przy premierze.

Lekarze z Porozumienia Zielonogórskiego przypomnieli właśnie o tych rekomendacjach. – Zarząd Federacji Związków Pracodawców Ochrony Zdrowia Porozumienie Zielonogórskie w pełni popiera zalecenia powołanej przez Premiera RP Rady Medycznej, dotyczące obowiązkowych szczepień przeciwko SARS-CoV-2: pracowników służby zdrowia i osób mających bezpośredni kontakt z pacjentami, nauczycieli szkolnych i akademickich, pracowników gastronomii, handlu, administracji i służb porządkowych – tej treści oświadczenie rozesłano w poniedziałek do mediów.

Eksperci Federacji PZ uważają też, że „restrykcyjne przestrzeganie rocznych certyfikatów szczepień umożliwiających uczestnictwo w życiu publicznym jest niezbędne w celu ograniczenia ryzyka zakażeń – polityczne korzyści w zarządzaniu realiami życia społeczno-gospodarczego nie powinny stanowić prymatu nad zdrowiem całego narodu przyczyniając się do tragicznego wzrostu tzw. zgonów nadmiarowych. Zagraża to prawidłowemu funkcjonowaniu systemu ochrony zdrowia, a zwłaszcza w sprawowaniu opieki nad polskimi pacjentami i ich rodzinami w POZ zmagającej się z rosnącymi trudnościami kadrowymi i dostępem do ambulatoryjnej opieki specjalistycznej.”

Sęk w tym, że dyskusja nad takimi rozwiązaniami może skutecznie zablokować prace nad ustawą – bez głosów choćby części opozycji PiS nie przeforsuje swojego projektu, który daje tylko namiastkę możliwości kontroli i wpływania przez pracodawcę na bezpieczeństwo sanitarne, bez głosów PiS opozycja nie ma szans projektu zracjonalizować i dostosować go do rzeczywistych wyzwań, jakie niesie wariant delta. Pomijając fakt, że zanim ustawa wejdzie w życie, pierwszy grzbiet fali prawdopodobnie zacznie już opadać (nie można jednak zakładać, że zakażenia nie zaczną ponownie narastać po świętach Bożego Narodzenia).

Reklama

Napisz do nas

Zadaj pytanie ekspertowi, przyślij ciekawy przypadek, zgłoś absurd, zaproponuj temat dziennikarzom.
Pomóż redagować portal.
Pomóż usprawnić system ochrony zdrowia.

Przegląd badań