Rok 2022 w polityce zdrowotnej upłynął w okolicznościach „odmrażania” systemu po kryzysie pandemicznym. Równolegle kontynuowano prace nad fundamentalnymi dla ochrony zdrowia projektami zainicjowanymi w latach poprzednich. Wysoka inflacja nieuchronnie neutralizowała pozytywny efekt zwiększania nakładów na zdrowie.
Wszystkie zmiany, jakie są planowane czy wdrażane w systemie, muszą opierać się na gwarancji zwiększenia finansowania.
O tym, że „Europa się starzeje”, słyszał już chyba każdy. Nie każdy jednak zdaje sobie sprawę, że w tej konkurencji przoduje Polska. Tymczasem im więcej osób w wieku poprodukcyjnym, tym większe jest obciążenie systemów: emerytalnego oraz ochrony zdrowia.
ECDC ostrzega Stary Kontynent przed Krakenem i sygnalizuje, że mamy mniej więcej miesiąc na przygotowania do starcia z wariantem bardziej ekspansywnym niż Omikron.
Z ogromnym prawdopodobieństwem – nie przełomowy, co nie oznacza jednak ani spokoju, ani tym bardziej – stabilizacji. Przeciwnie, kryzys (czy też raczej kryzysy, bo w systemie ochrony zdrowia jest ich wiele) będzie się pogłębiać i można założyć, że nie obędzie się bez napięć.
Niech się skończy. Nikt nie będzie tęsknić. To chyba najczęstsze podsumowania kończącego się roku, zrozumiałe i trafne.
Bez wątpienia był to rok wielkich, globalnych problemów i wyzwań – również tych dotyczących zdrowia.
Nie mamy ani wiarygodnych danych, ani nawet sposobów ich uzyskania, jaki jest poziom zaszczepienia ok. 800 000 nieletnich uchodźców z Ukrainy przebywających w Polsce. A oficjalne dane rządowe wskazują, że przepisy prawne dotyczące tego obszaru są fikcją.
Niepewności jest tak dużo, że trudno nawet rozpoznać korytarze myślowe, w jakich zapadają – w ostatnim czasie – kluczowe dla państwa i społeczeństwa decyzje. To, niestety, dotyczy również spraw związanych z ochroną zdrowia.
Zaoszczędziliśmy na testowaniu i nadzorze epidemicznym. Jaka była cena tych oszczędności?
Poziom wydatków nigdy nie był i nie będzie obojętny dla jakości systemu ochrony zdrowia, tym bardziej w czasie największego od stu lat kryzysu zdrowotnego, w którym wyzwania piętrzą się jedno za drugim.
Konieczny jest odpowiedni system publicznej ochrony zdrowia, a nakłady są jedynie elementem tego systemu. Może być dobry system przy – stosunkowo – niewielkich nakładach i zły system przy nakładach wielkich.
Do tej pory, przy okazji dysput na temat nakładów na ochronę zdrowia, obowiązywała doktryna nie waloryzacji, ale wzrostu.
Była prezes organizacji kwestionującej szczepienia ochronne w Polsce, po ustąpieniu ze stanowiska w atmosferze skandalu, uderza teraz w transplantologię nawołując do masowego zgłaszania sprzeciwu wobec pobierania po śmierci tkanek i narządów.
Jak funkcjonowanie w stanie zaprogramowanego dysonansu poznawczego, gdy oficjalny przekaz rozmija się z doświadczaną rzeczywistością, wpływa na poziom zaufania do państwa?
Narracja dotycząca stałego i systematycznego wzrostu nakładów na ochronę zdrowia – jako procentu PKB – jest kłamstwem założycielskim, na którym budowane są kolejne konstrukcje, w tym najnowsza, dotycząca „porządkowania” czy „optymalizacji” wydatków na zdrowie.
Nie trzeba tłumaczyć, dlaczego wskaźniki makroekonomiczne mają znaczenie dla ochrony zdrowia.
Rynkowy system ochrony zdrowia ze swoją zmienną strukturą finansowania dostępu do świadczeń medycznych jest racjonalną odpowiedzią na znalezienie odpowiedniego balansu pomiędzy niepewnością a ryzykiem.
Sztuczne problemy czy realne bariery dla młodych? Jakie są przyczyny niskiej dzietności wśród Polaków?