Rozmowa w gabinecie „Biziela” to klasyczna próba sprowadzenia pracownika do parteru. Pokazania mu miejsca w szeregu i tego, że nie tylko skonfliktował się z dyrekcją, ale wystąpił przeciw pacjentom i przeciw swoim kolegom. Że został sam – komentuje Małgorzata Solecka.
Trudno zrozumieć i zaakceptować postawę dyrektorów, którzy „strugają bohaterów” i zamiast podjąć skuteczną walkę o poprawę sytuacji, podejmują desperackie działania, które mają ukryć dramat w szpitalach.
Zapowiedzi ministra zdrowia brzmią dobrze, zwłaszcza dopóki nikt nie powie „sprawdzam”.
Pod koniec ubiegłego roku kreśliłem w dość czarnych barwach potencjalne skutki wprowadzenia norm zatrudnienia dla pielęgniarek. Dramat póki co nie wystąpił, czy jednak możemy spać spokojnie? – pisze Maciej Biardzki.
Rywalizacja między chorymi, jakkolwiek często absurdalna, pozbawiona racjonalnego uzasadnienia i często otwarcie szkodliwa, sporo mówi nam o świecie, w którym żyjemy. I to nie tylko na poziomie ochrony zdrowia.
Odbywają się kolejne dyskusje, z których nic nie wynika. Prowadzone są akademickie rozważania, bez żadnych wniosków. Tymczasem miesiące mijają, społeczeństwo raz po raz jest informowane o postępach debaty, a sprawy... idą starym torem - pisze Krzysztof Bukiel, przewodniczący OZZL.
Cyfryzacja nie zastąpi odpowiednich nakładów na lecznictwo, nie zlikwiduje limitowania świadczeń, nie zwiększy liczby lekarzy, nie poprawi warunków leczenia, nie skróci kolejek – pisze przewodniczący OZZL Krzysztof Bukiel.
0,4 proc. Tylu Polaków ocenia, że prof. Łukasz Szumowski jest najmocniejszym punktem rządu Mateusza Morawieckiego. Niewiele, zważywszy że ministrowi przez rok urzędowania udało się uniknąć większych błędów, a z sytuacjami kryzysowymi radził sobie sprawniej niż poprzednicy.
NFZ i budżet państwa wydaje na ratowanie życia i leczenie Polaków blisko tysiąc razy więcej niż WOŚP. A ludzie uważają, że to dzięki WOŚP szpital leczy i ratuje życia – ujawnił swoje przemyślenia na temat akcji Jerzego Owsiaka twórca popularnego komunikatora, potwierdzając znaną prawdę, że niektórzy ludzie nie potrafią korzystać z możliwości niezabierania głosu, jeśli nie mają nic mądrego do powiedzenia - komentuje Małgorzata Solecka.
Kumulacja problemów kadrowych i finansowych w szpitalach. Eskalacja żądań płacowych pracowników systemu ochrony zdrowia. Pierwsza weryfikacja realności obietnic o zwiększeniu nakładów na zdrowie. To tylko niewielki wycinek tego, co przyniesie nadchodzący rok. Nudno z pewnością nie będzie. Zwłaszcza, że czekają nas podwójne wybory: europejskie i parlamentarne.
Rok 2018 rozpoczynał się protestem rezydentów i ogromnymi obawami o stabilność systemu. Po dwunastu miesiącach obaw wcale nie jest mniej. Choć w systemie wiele się zmieniło – począwszy od ministra zdrowia – jedno pozostaje niezmienne: publiczne finansowanie ochrony zdrowia na poziomie 4,7 proc. PKB.
Jak zapamiętamy kończący się rok w obszarze nauk medycznych? Przyjście na świat pierwszych zmodyfikowanych genetycznie dzieci? Gwałtownie rosnąca liczba zachorowań na odrę? A może najważniejszym wydarzeniem będą jednak nowe leki, w tym kosmicznie droga terapia genowa SMA1?
Podsumowując mijający rok warto wspomnieć o tym aspekcie zawodowej codzienności lekarza podstawowej opieki zdrowotnej, o której zwykle niewiele się mówi. To wszelkiego rodzaju działania profilaktyczne i edukacyjne, wykraczające poza naszą podstawową pracę, niejednokrotnie realizowane w czasie wolnym i non profit.
Przed paroma dniami zdarzyła się rzecz z pozoru niewyobrażalna. Przed Ministerstwem Zdrowia protestowali dyrektorzy szpitali powiatowych. Rzecz została odnotowana przez większość mediów branżowych, media powiązane z opozycją i starannie przemilczana przez media rządowe.
Rok 2018 był szczególny, bo dobitnie pokazał rządowi, że musi szanować środowisko medyczne i się z nim liczyć.
Gdy w grudniu 2017 r. zapadła decyzja o zmianie premiera bez zmiany rządu, ochronie zdrowia zagrażał zawał. Akcja protestacyjna lekarzy przybierała na sile, a rząd zdawał się dokładać powodów, by protest się zaostrzał. Jak wygląda stan ochrony zdrowia rok po zmianie premiera?
Obecna tendencja do likwidacji łóżek w sposób chaotyczny, związany głównie z niemożliwością zabezpieczenia zasobów ludzkich do utrzymania działalności, jest fatalnym kierunkiem, który może doprowadzić do powstawania groźnych „białych plam” na mapach potrzeb zdrowotnych.
W ochronie zdrowia działa swoista piramida, która powoduje, że końcowy efekt jest zły i wydaje się, że nic nie można zmienić.
„Uszczelnianie systemu” nieco się zużyło i utraciło swoje wcześniejsze możliwości blokowania zwiększenia publicznych nakładów na zdrowie. Znaleziono więc nowe hasło: „zwiększanie efektywności systemu”.
Dziwię się milczeniu Ministra Zdrowia i Premiera RP, którzy byli informowani o sytuacji szpitali klinicznych WUM i nie zajęli się tym problemem. Nie boją się oskarżeń o zaniedbania i dopuszczenie do marnotrawstwa pieniędzy publicznych?