Wskazywałem już parę razy na niebezpieczeństwa związane z debatą „Wspólnie dla zdrowia”. Warto jednak zauważyć też kilka sygnałów, które mogą napawać pewną nadzieją – pisze Krzysztof Bukiel, przewodniczący OZZL.
Przewodniczący Prezydium Rady Społecznej „Wspólnie dla zdrowia” prof. Paweł Górski w wywiadzie udzielonym niedawno PAP ujawnił niechcący (?), jakie mogą być efekty narodowej debaty o zdrowiu.
W piątek w Warszawie rozpoczyna się Sprawozdawczo-Wyborczy XIV Krajowy Zjazd Lekarzy. Wybór prezesa Naczelnej Rady Lekarskiej i nowego składu NRL przypada na czas, w którym przed samorządem lekarskim wyzwań jest więcej niż zwykle.
Ukazał się niedawno wywiad z byłym ministrem zdrowia Konstantym Radziwiłłem. Pośród wielu innych wypowiedzi, jedna zwróciła moją szczególną uwagę.
Redukcja doświadczenia niepełnosprawności – przeżywanego przez całe rodziny – do sfery medycyny i rehabilitacji jest jawną i bardzo bolesną formą dyskryminacji.
Najwyższa Izba Kontroli opublikowała wyniki kontroli w zakresie map potrzeb zdrowotnych. Wnioski są druzgocące. Pomimo wad, wszystkie środowiska, w szczególności pacjenci, powinni walczyć o kontynuację tego projektu - uważa Wojciech Wiśniewski, rzecznik Fundacji Alivia.
– Trzysta lat temu brali w jasyr, dziś sami jedziemy i zostajemy – Mateusz Morawiecki po raz kolejny podzielił się swoją diagnozą braków kadrowych wśród lekarzy. Diagnozą o tyleż barwną, co mało odpowiadającą prawdzie.
Wyłudzanie nienależnych świadczeń za udawaną chorobę ma zauważalny wymiar finansowy. Na zasiłki chorobowe w 2017 r. ZUS i pracodawcy wypłacili prawie 17,7 mld zł, z których nawet 2,6 mld zł może dotyczyć L4 mocno naciąganych.
Emocjonalny roller-coaster związany ze sprawą Alfiego Evansa jest ciągle na fali wznoszącej, a im wyżej, tym więcej pomyj leje się na sędziów i lekarzy.
Wiele wskazuje na to, że zapowiadana hucznie debata na temat ochrony zdrowia jest tylko narzędziem dla osiągnięcia politycznych celów – uważa Krzysztof Bukiel, przewodniczący OZZL.
Déjà vu to nic innego, jak psoty naszego mózgu. Człowiek doświadcza ich incydentalnie. Chyba, że zajmuje się zawodowo ochroną zdrowia – wtedy częściej, by nie rzec: permanentnie.
O kolejnych przełomowych zmianach w służbie zdrowia słyszymy w mediach regularnie. Sądząc po liczbie reform, których doświadczył obszar usług medycznych w naszym kraju, należałoby się spodziewać, że polska służba zdrowia przypomina pięknie błyszczący diament, wypolerowany dzięki zwinnym ruchom rąk kolejnych polityków.
W ochronie zdrowia wiele środków wypływa na prawo, lewo – mówił w sobotę, podczas spotkania z mieszkańcami Grójca, premier Mateusz Morawiecki. Zapowiedział zwiększanie finansowania ochrony zdrowia i jej uszczelnianie. Jednak podane przykłady „wypływania środków” świadczą, że premier nie do końca wie, o czym mówi.
Dziwnym zrządzeniem losu panuje powszechne przekonanie o tym, że publiczna opieka zdrowotna jest bezpłatna. Takie opinie potrafił wysunąć nawet niedawny minister zdrowia Konstanty Radziwiłł.
Sprawa byłego wiceministra zdrowia Sławomira Neumanna jak w soczewce skupia w sobie słabości polskiego systemu, nie tylko opieki zdrowotnej, ale także politycznego.
Spodziewam się, że większość zainteresowanych odruchowo odpowiedziałaby przecząco na postawione w tytule pytanie. Jest to odpowiedź poprawna jedynie częściowo — i to z innych powodów, niż można by podejrzewać.
Ma rację Grzegorz Sroczyński, wskazując jako jedną z przyczyn nieustającego kryzysu w polskiej ochronie zdrowia podział: część społeczeństwa korzysta z prywatnych usług, część z publicznych. Ale to uproszczona diagnoza, w dodatku polaryzująca i tak podzielone społeczeństwo.
Minister zdrowia Łukasz Szumowski zapowiedział, że już w tym miesiącu powstanie zespół, który zorganizuje wielką publiczną debatę o ochronie zdrowia.
Zawarte przez ministra zdrowia i przedstawicieli PR OZZL porozumienie jeszcze długo będzie budzić emocje, również te skrajne. A potem emocje zaczną budzić decyzje, mniej lub bardziej z porozumienia wynikające. Czym zakończyło się podpisanie dokumentu i co można z niego, między wierszami, wyczytać?
8 lutego poinformowano o podpisaniu porozumienia pomiędzy Ministrem Zdrowia a protestującym Porozumieniem Rezydentów. Pod względem czysto politycznym jest to niekwestionowany sukces nowo powołanego Ministra Zdrowia, w sensie merytorycznym porozumienie wzbudza szereg wątpliwości.