Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Nie zmarnowano żadnej dawki

11.01.2021
Jerzy Dziekoński
Kurier MP

Była już prezes Centrum Medycznego WUM, dr Ewa Trzepla, przedstawiła swoja wersję wydarzeń w sprawie „afery dawkowej”. Według jej relacji, to NFZ rekomendował szczepienie osób spoza grupy „0” partią szczepionek, których termin przydatności zbliżał się ku końcowi. Tak się złożyło, że na szczepienie gotowi byli m.in. aktorzy, a także ludzie ze świata biznesu i polityki.

Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Gazeta

Przypomnijmy. Rok 2021 rozpoczął się od „afery dawkowej” – Centrum Medyczne Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego (CM WUM) zaszczepiło poza kolejnością kilkadziesiąt osób, tłumacząc, że do akcji promocyjnej szczepień zaproszono znane osoby ze świata kultury. Szybko okazało się, że świat kultury rozszerzył się również na świat biznesu i polityki.

Kierownictwo WUM szybko powołało komisję, komisja sprawę zbadała i posypały się głowy (p. Wyniki prac Komisji WUM). A w zasadzie głowa – prezes CM WUM dr Ewy Trzepli. Swoje dochodzenie przeprowadziło też Ministerstwo Zdrowia. Dzisiaj mamy poznać jego wyniki.

Zwolniona prezes nie zamierza jednak pokornie przyjmować, jak to sama określiła, roli „kozła ofiarnego” i postanowiła przedstawić swój punkt widzenia w sprawie nieuprawnionych szczepień przeciwko COVID-19. Jak przekonuje, opinia publiczna ma niepełne informacje.

Według jej relacji, szczepienia grupy „0” miały rozpocząć się 4 stycznia br., czyli w momencie, kiedy „afera dawkowa” opanowała już pierwsze strony gazet. 24 grudnia 2020 roku CM WUM otrzymało informację z Agencji Rezerw Materiałowych (ARM) o przyznaniu nieplanowanej, dodatkowej partii szczepionek. Kierownictwo CM WUM zgodziło się na przyjęcie 75 dawek, ponieważ nie dysponowało jeszcze odpowiednimi procedurami. Tymczasem trzy dni później NFZ poinformował placówkę, że musi rozdysponować minimum 450 dawek. Do końca roku.

– W dniu 27 grudnia 2020 roku otrzymałam podobną informację telefoniczną z NFZ dotyczącą konieczności zwiększenia liczby dawek szczepionki do 450, do szybkiego, priorytetowego wykorzystania, z zapewnieniem możliwości szczepień osób spoza grupy „0”, między innymi rodzin, znajomych oraz innych pacjentów. Chodziło o to, żeby wykorzystać dawki przed końcem roku, kiedy mijał ich termin przydatności do użycia, a także w celu sprawdzenia od strony organizacyjnej tworzonego systemu szczepień. Te szczepionki były dodatkową, przedterminową pulą, gdyż planowe szczepienia personelu miały rozpocząć się w CM WUM dopiero 4 stycznia – wyjaśnia dr Trzepla, po czym dodaje: – Szczepienia, które odbyły się pod koniec 2020 roku, miały być realizowane zgodnie z pismem Prezesa NFZ zezwalającym na elastyczne wykorzystanie szczepionek, tj. szczepienie poza grupą „0”, m.in. „pacjentów, rodzin pracowników”. Informację NFZ przekazał mi najpierw telefonicznie, a potem przysłał potwierdzające rozmowę pismo z dnia 29 grudnia 2020 roku.

Kierownictwo Centrum, według relacji dr Trzepli, uznało, że wcześniejsza partia szczepionek zostanie przydzielona pracownikom szpitala pediatrycznego, pracownikom CM WUM, administracji WUM i innym osobom określonym w piśmie Prezesa NFZ.

W związku z tym, że szczepionki dotarły do CM WUM dopiero 28 grudnia 2020 roku późnym popołudniem, szczepienia rozpoczęto dopiero następnego dnia rano.

– W pierwszej kolejności zaszczepiono osoby zaangażowane w akcję. W tym dniu z 75 otrzymanych dawek zaszczepiliśmy zaledwie 60 osób. W szczepienia zaangażowane były cztery zespoły pracujące od 9:00 do 18:00. W czasie tych 9 godzin można było zaszczepić 400 osób. Przeraził nas brak chętnych i długie przestoje w pracy. Koordynatorka dzwoniła do pracowników, ściągając ich z urlopów. Powiadomiono pielęgniarki izby przyjęć Centralnego Szpitala Klinicznego, o możliwości szczepienia powiadamialiśmy również naszych pacjentów. Jako naszego wieloletniego pacjenta zaprosiliśmy także aktora, który dalej informował o możliwości szczepienia kolegów ze swojego środowiska leczących się na Banacha. Zgłoszenia chętnych do szczepienia wysyłano na adresy mailowe zamieszczone na stronie internetowej CM WUM i Ministerstwa Zdrowia. Zrodził się pomysł, aby znane osoby świata kultury zostały ambasadorami akcji szczepień. Władze WUM zamieściły taką informację w mediach. Planowaliśmy przygotowanie spotów reklamowych, audycji, itp. Aktorzy zgodzili się społecznie użyczyć nam swojego wizerunku i czynnie włączyć się w akcję promującą szczepienia. Wszystko po to, żeby, zaszczepiło się jak najwięcej osób i przerwać łańcuch pandemii – czytamy wyjaśnienia dr Trzepli.

Kolejna partia szczepionek, po perypetiach logistycznych, dotarła do CM WUM dopiero 30 grudnia 2020 roku.

– Szczepienia z puli z 30 grudnia 2020 roku udało się rozpocząć przed południem. Szczepienia w okresie nieobecności w pracy z powodu urlopów pod koniec roku, pod presją czasu, nie były proste, a dla nas najważniejsze było wykorzystanie szczepionek w 100%, tak aby nie zmarnować ani jednej. To o to prosił NFZ. W trybie nagłym, nieplanowanym, zaszczepiliśmy około 300 osób z grupy „0” oraz około 150 osób spoza tej grupy: rodziny pracowników, pracowników służb pomocniczych, pacjentów z Kampusu Banacha, wśród których byli też aktorzy. W pojedynczych przypadkach, w sytuacji niepewności co do tego, ile osób stawi się na tak nagle organizowane szczepienie w końcówce roku, pracownicy szczepili również osoby towarzyszące osobie szczepionej. Było to podyktowane troską o nie zmarnowanie szczepionek – tłumaczy była prezes CM WUM.

– Celem moim i całego zespołu, którym kieruję było zaszczepienie jak największej ilości osób i niezmarnowanie ani jednej dawki. W wyniku naszych działań w ciągu trzech dni zaszczepiliśmy 450 osób. Nie zmarnowaliśmy żadnej dawki. CM WUM działało w dobrej wierze, a jego pracownicy zrobili wszystko, aby wykonać powierzone im zadanie w tak krótkim czasie. Zrobiliśmy to dodatkowo na życzenie NFZ i Agencji Rezerw Materiałowych, ale przede wszystkim zrobiliśmy to dla pacjentów, aby nie zmarnować ani jednej dawki, która daje nadzieje na zdrowie – przedstawia swoje intencje dr Ewa Trzepla.

Była prezes zwraca uwagę w swoim piśmie, że kierowanie taką placówką jak CM WUM nie jest proste w dobie pandemii i nie może być idealne. Podzieliła się również refleksjami dotyczącymi „nierzetelnego przekazu, fake newsów i ferowania medialnych wyroków”.

– Jest mi niezmiernie przykro, że ucierpiał wizerunek WUM i wielu osób dobrej woli ze świata kultury i mediów, a moja 30-letnia praca dla CM WUM i WUM zakończyła się w taki sposób. Choć pracowałam z oddaniem i w najlepszej wierze, uczyniono ze mnie tak zwanego kozła ofiarnego i doszło do zamachu na moje dobre imię. Bezpodstawne, także politycznie motywowane, oskarżenia okazały się ważniejsze niż świadectwo całej mojej zawodowej kariery. Trudno mi się z czymś takim pogodzić. Jedyne co mi pozostaje, to dawanie świadectwa prawdy oraz walka o moje dobre imię – podsumowuje dr Ewa Trzepla.

Jan Śpiewak, socjolog i warszawski działacz społeczny, który od początku nagłaśnia sprawę, ma inne wyjaśnienie dla sprawy:

– Warszawskie elity rozdystrybuowały między sobą szczepionkę, która miała być przeznaczona dla medyków, pielęgniarek i lekarzy, którzy na co dzień ryzykują życie w walce z pandemią. Nawet w sytuacji ogromnego kryzysu i poświęcenia ogromnej rzeszy ludzi, polskie elity musiały postawić swoje życie i swoje dobro ponad resztą społeczeństwa.

Reklama

Napisz do nas

Zadaj pytanie ekspertowi, przyślij ciekawy przypadek, zgłoś absurd, zaproponuj temat dziennikarzom.
Pomóż redagować portal.
Pomóż usprawnić system ochrony zdrowia.

Przegląd badań